czwartek, 10 stycznia 2019

TOP 10 planszówek 2018 roku (wg Wiktora)

http://www.planszowkiwedwoje.pl/2019/01/top-10-planszowek-2018-roku-wg-wiktora.html
Spieszę z wyjaśnieniem! Tytuł jest nieco przekłamany, bo tak naprawdę jest to TOP 7 i trzy wyróżnienia z kategorii lekkich i dość szybkich gier. Czemu? Bo chciałem znów okroić listę do pięciu pozycji, no ale po prostu się nie dało. Konkurencja była ogromna, bez większego problemu zrobiłbym zestawienie z piętnastoma tytułami. Nie ma jednak tak dobrze, trzeba wybierać te najlepsze z najlepszych. Tak więc przed Wami lista siedmiu najlepszych gier poznanych przeze mnie w 2018 roku i trzy bonusowe wyróżnienia. 

Wyróżnienia:


Jako fan cięższych gier na ogół preferuję je od tytułów lekkich i mniej wymagających. Przed trzy wymienione niżej gry bez problemu wcisnąłbym trudniejsze planszówki, ale nie o to chodzi. By sprawiedliwości stało się zadość postanowiłem więc wspomnieć o trzech grach, które wyróżniały się w zeszłym roku na tle innych zbliżonych ciężarem, niewielkich planszówek. Oto one!

Zamki Caladale

Liczba graczy: 1-4
Recenzja: Zamki Caladale
 
Nietypowa układanka kafelkowa od 2 Pionków. Wszystko byłoby tutaj "po staremu" gdyby nie to, że swoje zamki można w dowolnym momencie przebudowywać. Oprócz rywalizacji o punkty pojawiała się więc też ta o najpiękniejszy zamek. To gra bardzo lekka i rodzinna, a jednak przyciągnęła nas na dłużej. Ciągle zmieniające się zamki złożone z kilku rodzajów cegieł potrafiły też zmusić do ostrego kombinowania. Kolejne zaskoczenie z kategorii lekkich gier!


Kieszonkowce quizowe

Liczba graczy: 2+
Wrażenia: Kieszonkowce
"Dobra, zagrajmy teraz szybko w jakiegoś Kieszonkowca. 10 minut i wracamy do czegoś większego..." - jeszcze chyba nigdy w przypadku żadnej gry tak się nie myliłem. Z dziesięciu minut robiło się na ogół 60 jak nie więcej. Quizy wydawnictwa Edgar to tak naprawdę tylko quizy, ale wzajemne przerzucanie się zagadkami zmodyfikowane o system punktowania potrafiło wciągnąć. Bardzo duże zaskoczenie!


Patchwork Express

Liczba graczy: 2
Recenzja: Patchwork Express

Ładniejsza i nieco prostsza (a tym samym szybsza) wersja Patchworka. O ile pierwowzór nie wzbudził we mnie szczególnych emocji, to już nowa wersja bardzo przypadła mi do gustu. To rozrywka szybka, nieskomplikowana i przyjemna. Z jednej partyjki zawsze robią się ze dwie-trzy, a mimo to na zegarze nie mija nawet godzina. Jak na dwuosobowy fillerek - super!


TOP 7:


7. Szarlatani z Pasikurowic

Liczba graczy: 2-4
Szarlatani nie znaleźli się na liście dlatego, że patronowaliśmy tytułowi. To bardzo fajna gra rodzinna, ale jako bardziej zaawansowani gracze również bawimy się przy niej świetnie. Połączenie mechaniki press your luck polegającej na ryzykowaniu i wyciąganiu z woreczka kolejnych żetonów z budowaniem ich puli sprawdza się bardzo dobrze. Szarlatani są barwni, regrywalni i emocjonujący, a do tego mają proste zasady, które w kilka chwil można wytłumaczyć nawet początkującemu. Cud, miód i szczurze ogony!


6. Klany Kaledonii

Liczba graczy: 1-4
Recenzja: Klany Kaledonii

Jeden z powodów przedłużenia listy z top 5 do top 10 (czy tam 7). Klany poznałem na początku roku i bardzo je polubiłem. Na tyle, że ich polska wersja (czekająca jeszcze na pierwszą partię) wyparła z naszej półki Projekt Gaję. Ładniejsza, bardziej przystępna i lżejsza jest nadal angażującym euro, w którym trzeba pokombinować by odpowiednio zarządzać posiadanymi zasobami. Jeśli ktoś jeszcze lubi krówki, owieczki i ogólnie pojęte gry o rolnictwie, to będzie zachwycony.


5. Paperback

Liczba graczy: 2-5
Recenzja: Paperback
Coś lżejszego i bardziej rodzinnego, czyli karciana wariacja na temat Scrabbli. W Paperbacku budujemy własną talię liter i układamy z nich wyrazy tak, by zdobywać fundusze na zakup kolejnych kart i punktujących dżokerów. Gra w praktyce testowana na mojej mamie, więc z atestem, że nadaje się też dla mniej zaawansowanych. Oryginalny pomysł zaskutkował udaną grą, która jest powiewem świeżości wśród znanych mi deck builderów.


4. Dominant Species

Liczba graczy: 2-6
Recenzja: Dominant Species

Anachrony to ciężkie euro, jednak Dominant Species jest jeszcze bardziej wymagającą grą. Wszystko dzięki temu, że do rozmieszczania robotników (tutaj nie ma silenia się na klimat, to po prostu drewniane walce) dorzucono jeszcze wszechobecną interakcję. Nasze gatunki na planszy będą się zżerać, przesuwać i walczyć o tytułową dominację. Dominant budzi ogromne emocje, wymaga skupiania przez całą partię i niechętnie wybacza popełnione błędy. Dla fanów ciężkich sucharów przesyconych interakcją strzał w dziesiątkę!


3. Anachrony

Liczba graczy: 1-4
Recenzja: Anachrony

Wielkie pudło skrywające wiele różnego rodzaju elementów zwiastuje ciężkie, dobre euro. I tak jest w tym przypadku. Worker placement z kilkoma twistami, z których najciekawszym są chyba podróże w czasie w postaci otrzymywania zasobów z przyszłości, które później będzie trzeba wysłać sobie w przeszłość. Do tego zróżnicowane frakcje, kilka rodzajów zasobów do zarządzania, rozwijanie własnych bunkrów kolejnymi modułami, cztery typy pracowników i wymagająca egzoszkieletów plansza główna (dodatek w wersji angielskiej wprowadza tutaj zamiast żetonów figurki) sprawiają, że Anachrony to jedna z jaśniejszych pozycji zeszłego roku. Na dodatek dostępna już w polskiej wersji dzięki wydawnictwu Albi!


2. Heaven & Ale

Liczba graczy: 2-4
Recenzja: Heaven & Ale

Dość "zwykłe", niewyróżniające się wyglądem euro okazało się prostą pod względem zasad, ale dającą bardzo wiele możliwości planszówką. Intuicyjna rozgrywka, ciekawe rozwiązania mechaniczne i naprawdę wciągająca oraz wymagająca rywalizacja bez problemu zamykająca się w godzinie. Czego chcieć więcej? Aż dziwi mnie, że Heaven & Ale nie ukazało się w Polsce, bo to świetny tytuł. Mimo ogromnej konkurencji to najlepsze euro poznane przeze mnie w 2018 roku!


1. Detektyw: Kryminalna gra planszowa

Liczba graczy: 1-5
Moim zdaniem najlepsza gra zeszłego roku. Chociaż może słowo "gra" nie do końca oddaje to, czym jest Detektyw. To doświadczenie pozwalające wcielić się w detektywa. Przed mechanikę wybija się tutaj temat i zagadki, do których rozwiązania nie wystarczy dobry rzut kością (taka metafora, w grze nie ma kostek) ani odpowiednia strategia. Cała zabawa to dedukowanie, tworzenie notatek na podstawie zdobywanych informacji, śledzenie różnych tropów, łączenie faktów... Po kilkugodzinnym scenariuszu byliśmy na ogół zmęczeni, ale usatysfakcjonowani. Nic tylko zebrać stałą ekipę i zarezerwować kilka wieczorów!



LUBISZ TOPKI?

WESPRZYJ BLOGA NA:

https://patronite.pl/Planszowkiwedwoje

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz