środa, 12 czerwca 2019

Powstanie Minibossów - rozwiązanie konkursu


Czas na rozstrzygnięcie bossmonsterowego konkursu! Spośród otrzymanych krótszych i dłuższych historii udało nam się wyłonić tę, która zasługuje na nagrodę (choć konkurencja była niczego sobie). Koniec końców padło na opowieść prostą, ale dobrze napisaną i po prostu intrygującą. Możecie przeczytać ją w tym wpisie.


Boss Monster: Powstanie Minibossów trafi do Agnieszki S. za wymyślenie takiej przygody:

Życie herosa nie jest proste. Zwłaszcza jeśli nie jesteście mężnym wojakiem, tylko silną, samodzielną kobietą, która nie lęka się przygód. Chwała, i sława bohatera okupione są sporym trudem. Jest środek czerwca, a ja przebijam się przez puszczę po to by znaleźć legowisko grasującego w okolicy górskiego trolla. Powiecie, że dziwna forma spędzania lata? Ano może i tak. Już jako mała dziewczynka obiecałam sobie, że nie zostanę jak moja babka, matka, ciotki, siostry i kuzynki wierną, posłuszną wybranką dzielnego wojaka, tylko sama zostanę... wojakiem. Nauczyłam się więc świetnie władać bronią, znam się na ziołach, potrafię opatrywać rany i jak trzeba nieźle ranić. Od kilku lat jestem w drodze pomagając to tu to tam. Tym razem wieśniacy w małej wsi nad Jeziorem Srebrnym powiedzieli mi o trollu, który nie daje im spokoju. Tropię więc drania i zamierzam skończyć jego rządy w tej okolicy.

Teren jest górzysty. Pełno tu jam zwierząt i jaskiń. Poruszam się bezszelestnie, bo nie mam pewności, czy potwór będzie ucinał sobie właśnie poobiednią drzemkę, czy raczej poluje już na kolację. Dzień poza tym, że upalny jest całkiem ładny. Ptaki śpiewają, gdzieś niedaleko przechadza się sarna. Jeden dźwięk jednak wyraźnie nie wpisuje się w kanon odgłosów lasu. Jak nie trudno się domyślić jestem nie tylko nieustraszona, ale i pierońsko ciekawska, więc postanawiam to sprawdzić. Odgłos sapania, pojękiwania dochodzi z niewielkiej jaskini położonej kilkadziesiąt metrów od ścieżki którą podążałam tropiąc trolla. Łatwo zresztą do niej trafić, bo wszędzie pełno jest śladów krwi i połamanych gałęzi. Wygląda na to, że w jaskini ukryło się jakieś zwierze. Wchodzę cicho do środka i znajduję rannego, a raczej ledwie żywego mężczyznę. Wyraźnie widać, że spędził tu co najmniej kilka dni. Ślady krwi i jego podarte ubranie wskazuje na to, że stoczył dość nierówny pojedynek. Jakimś cudem udało mu się uciec i ukryć w jamie. Próbuję go ocucić, ale odzyskuje świadomość tylko na chwilę. Początkowo myśli, że jestem halucynacją. Daje mu się napić i oceniam jego obrażenia. Nie jestem w stanie mu pomóc. Nikt nie jest. Rany zaczynają się jątrzyć, wdała się infekcja. Mężczyzna dobrze wie, że się z tego nie wyliże. Pytam jak się nazywa, czy mogę coś dla niego zrobić i kto go tak załatwił. Winowajcą okazuje się nie kto inny, jak troll, na którego poluję. Obiecuję go pomścić, a Maćko dziękuje skinieniem głowy. Z trudem sięga za pazuchę i wyciąga sfatygowany, oprawiony w skórę dziennik. Prosi żebym go wzięła. Mówi, że kiedy uporam się już z bestią, mogę spróbować odszukać zaginioną komnatę. Nie udaje mu się dodać nic więcej. Umiera. Z początku biorę jego słowa za bredzenie w gorączce. Wychodzę jednak z jaskini przeglądając dziennik. To zapisy Maćko. Od wielu lat zbierał informacje na temat legendy o komnacie pełnej skarbów. Brzmi jak bajka dla dzieci, ale w zapiskach jest całkiem sporo wskazówek. Cała ta historia ma coś wspólnego z księżniczką, która mieszkała w tych okolicach wiele lat temu i jakimś rozbójnikiem... Wygląda na niezły mezalians. W sumie nic nie stoi na przeszkodzie, żebym popytała okolicznych chłopów czy wiedzą coś na ten temat. Na ostatniej stronie jest też odręczna mapa... Kogo ja próbuję oszukać? Oczywiście, że spróbuję odnaleźć skarb i dowiedzieć się o co chodzi w tej historii. Ale najpierw troll.


Gratulujemy zwyciężczyni i prosimy o podesłanie adresu!

Dziękujemy wszystkim za przesłane prace i zachęcamy do udziału w kolejnych konkursach!
 

Sponsorem nagrody w konkursie jest Fabryka Kart Trefl-Kraków. Dziękujemy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz