wtorek, 16 października 2018

Clank! / Brzdęk! - recenzja

http://www.planszowkiwedwoje.pl/2018/10/clank-brzdek-recenzja.html
Brzdęk! albo w wersji angielskiej Clank! to dość długo wyczekiwany na rodzimym rynku tytuł. Lucrum miało z nim trochę opóźnień, ale w końcu premiera jest na horyzoncie!

Wiek: 12+
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: 30-60 minut
Wydawca: Lucrum Games
Tematyka: fantasy
Główna mechanika: budowanie talii
BGG: Clank!: A Deck-Building Adventure

Grę przekazało nam wydawnictwo Lucrum Games.
 

Wygląd i wykonanie:

Wiktor:

Clank! osadzony jest w realiach fantasy, więc ma wszystko to, czego oczekuje się po planszówce tego typu: krasnoludy, artefakty, różnego rodzaju karty ekwipunku i przeciwników. Jako że akcja gry toczy się w podziemiach, to plansza przedstawiająca je jest ciemna, dominuje na niej czerń przecinana białymi liniami połączeń między komnatami. Te ostatnie wprowadzają trochę koloru, dzięki czemu Clank! dobrze prezentuje się na stole.

Karty mają dość przyjemne dla oka ilustracje i chociaż nie przepadam za żartobliwymi rysunkami w tego typu tytułach, to tutaj nie narzucają się one na tyle, by drażnić. Faktem jest też, że klimat Clanka! jest na tyle luźny, że wprowadzane przez ilustracje czy podpisy na kartach elementy humorystyczne pasują do tej planszówki. Ze względu na czarne ramki karty będą wymagały zakoszulkowania. Najszybciej będzie widać to po najczęściej tasowanej talii startowej. Podczas partii zauważyłem także, że matowa plansza jest dość podatna na zarysowania. Nie uszkadzają one jakoś mocno powierzchni, ale czasami przy intensywnym świetle padającym z boku  bywają widoczne. Ogólnie jednak nie są to kwestie, które powinny zniechęcać do Clanka!. Nawet bez koszulek można przecież grać, skróci to jednak żywotność tytułu.

Całość prezentuje się spójnie i ładnie, fajnym bajerem jest meeple głowy smoka. To niezbyt rzucający się w oczy element partii, ale jednak miły dla oka. Całości dopełnia woreczek do przechowywania drewnianych kostek graczy. Jako że w tej kategorii często wspominam tez o okładkach, to muszę zaznaczyć, że polski tytuł (Brzdęk) jest czymś, co może przyciągnąć do tytułu. Ilustracja na pudełku zyskuje wraz z czasem poświęconym na jej oglądanie, niekoniecznie intryguje na pierwszy rzut oka. Swojsko brzmiący Brzdęk ma szansę sprawić, że potencjalny klient zdecyduje się rzucić okiem na tył pudełka i finalnie sięgnie po grę.

Kasia:

Pierwszym, na co zwróciłam uwagę po otwarciu pudełka z Clankiem, była plansza i niezbyt ciekawa grafika na niej. Od razu na plus natomiast zaliczyłam fakt, że jest ona dwustronna. To prosty zabieg zdecydowanie zwiększający regrywalność, który jednak dość rzadko spotyka się w planszówkach.

Rysunki na kartach wyglądają na szczęście całkiem fajnie, są miłe dla oka, nieco zabawne i jednocześnie czytelne. Częste tasowanie kartoników sprawia jednak, że po kliku partiach startowe karty zaczynają być wyraźnie bardziej zużyte od pozostałych, warto więc pomyśleć o odpowiednich koszulkach.

Miłym dodatkiem okazała się obecność ładnego, wyszywanego woreczka, z którego dociąga się kostki oraz drewnianej głowy smoka. Nie są one niezbędne, by cieszyć się grą, ale zawsze fajnie dostać coś ekstra.

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 7/10

Zasady i instrukcja:

Wiktor:

Clank! opiera się na mechanice budowania talii, więc powiela wprowadzone przez Dominiona podstawowe zasady - w swojej rundzie zagrywamy karty, wykonujemy ich akcje, a następnie dobieramy nową rękę. Nie można jednak pominąć żadnej z kart, a niektóre mają również negatywne efekty.

W trakcie swojej tury zagrywa się pięć kart z ręki (w dowolnej kolejności) i rozpatruje różne akcje. Na ogół będzie to zbieranie kasy na zakup kolejnych kart, ruch pozwalający przemieszczać się po planszy i walka, dzięki której można pokonywać potwory i przemierzać niebezpieczne tunele.

Co ważne, niektóre karty informują o wywoływanym hałasie (tytułowym clanku lub tez rodzimym brzdęku), który przybliża graczy do przebudzenia smoka. Gdy do tego dojdzie wszyscy powinni jak najszybciej opuścić głębokie pieczary, by wyjść na powierzchnię i móc podliczyć skarby.

Celem zabawy jest zejście do komnat znajdujących się pod zamczyskiem, zdobycie jak największych bogactw (i chociaż jednego artefaktu!) i wydostanie się na powierzchnię. Osoba, która jako pierwsza wyjdzie z podziemi aktywuje wówczas początek końca partii. W trakcie gry może zdarzyć się tak, że jeden ze złodziejaszków otrzyma tyle ran, że straci przytomność/będzie wymagał pomocy - wówczas zostaje uratowany przez wieśniaków, o ile znajdował się w górnej części planszy. Jeśli jednak śmiałek był zbyt głęboko, to odpada z rywalizacji i rozpoczyna się procedura kończenia gry (trwająca 4 rudny).

Dostępne karty - zależnie od typu - pozwalają między innymi na:
  • poruszanie się (za każdą ikonkę buta o jedno pole/komnatę),
  • zdobywanie punktów umiejętności (niebieska ikonka, służą do zakupu kolejnych kart),
  • walkę z przeciwnikami (mieczyki),
  • dokładanie clanków do puli (nic dobrego dla gracza),
  • wykonywanie opisanych na nich akcji (np. zdobywanie złota, leczenie, usuwanie clanków, ciągniecie dodatkowy kart itd.).

Po planszy można poruszać się tylko zgodnie z kierunkiem widocznych na niej strzałek, a niektóre połączenia wiążą się z dodatkowymi utrudnieniami - utratą życia albo zużywaniem mieczyków (potwory) oraz podwójnym kosztem ruchu (stópki). Niektóre z pomieszczeń pozwalają na zakup jednego z czterech typów przedmiotów (dających punkty i ułatwiających rozgrywkę), inne zmuszają do zakończenia ruchu lub pozwalają dobrać żetony artefaktów i nagród (te ze znakami zapytania).

Reguły zabawy są proste. Dobrze opisuje je instrukcja, a podczas partii nie ma wielu momentów, w których rodzą się wątpliwości. Wszystkie najważniejsze informacje wypisane są na zagrywanych kartach lub oznaczone ikonami na planszy, dzięki czemu nie trzeba zapamiętywać tutaj zbyt wielu zasad. Przedstawienie tytułu nowym osobom zajmuje chwilę (trzeba wyjaśnić znaczenie symboli, cel zabawy i przede wszystkim konsekwencje śmierci w podziemiach), ale przebiega raczej sprawnie.

Kasia:

Jeśli ktoś zna mechanikę budowania talii, to zasady Clanka pojmie w minutę, bo wystarczy dosłownie kilka informacji by zacząć zabawę. Tłumaczenie gry od zera może potrwać dłużej, jednak też nie powinno być kłopotu w ogarnięciu reguł. Co ważne, ikonografia na kartach jest prosta i czytelna. To jedna z tych gier, do których można siąść i w zasadzie od razu dobrze się bawić.

Ocena Wiktora: 8/10

Ocena Kasi: 8/10 

Rozgrywka:

Wiktor:

Clank! Czy też Brzdęk! balansuje gdzieś na granicy gry rodzinnej a tej przeznaczonej dla średnio zaawansowanych. Całość jednak dobrze wypada też w rękach geeka, więc tytuł jest bardzo uniwersalny.

W Clanku! podoba mi się cała mechanika łącząca budowanie własnej talii z poruszaniem się po planszy. Miłym urozmaiceniem są też przeciwnicy pojawiający się niekiedy wśród kart do kupienia. Zapewnia to trochę dodatkowej różnorodności, chociaż na tę i tak nie ma co narzekać. Obok deck buildingu pojawia się wspomniane poruszanie po planszy, które jest niezwykle ważnym elementem zabawy. To właśnie na mapie znajdują się skarby i żetony tajemnic, które będziemy zbierać by, jeśli tylko dopisze nam los, otrzymać za nie pieniądze i sławę. Do tego wszystkiego dorzucono mechanikę punktów zdrowia postaci, a także smoka, który stopniowo wybudza się ze snu. Trzeba więc uważać by zbytnio nie kusić szczęścia, kalkulować dokąd uda się nam dojść i oczywiście zrobić to, zanim przeciwnicy zgarną upatrzone skarby.

Brzdęk! nie jest tytułem nastawionym na interakcję między graczami. Poza kilkoma kartami pozwalającymi lekko zaszkodzić przeciwnikom nie ma tutaj miejsca na złośliwości i wzajemną walkę. Okej, czasami można też podkupić komuś jakąś kartę, ale nie oszukujmy się, nie jest to główne kryterium ich wyboru. Sięga się po to, na co nas stać i co może przydać się w danej partii. Mimo takich taktycznych wyborów w Clanku! można znaleźć elementy strategii. Chociażby na początku każdej partii warto zaplanować sobie idealną ścieżkę do upatrzonego skarbu i z powrotem. Nie zawsze uda się nią podążyć, ale to już inna kwestia.

Clank!, jak to deck building, jest planszówką dość losową. Dużo w tej kwestii zależy od dokupionych do talii kart, ale też i od szczęścia. Tytułowe „brzdęki” trafiają dzięki kartom (a raczej przez karty, bo to nic przyjemnego) do puli, a z niej pod koniec rundy do worka. Wówczas odbywa się atak smoka, podczas którego ciągnie się odpowiednią liczbę kostek z woreczka. Każdy znacznik w kolorze gracza jest jedna raną dla jego postaci. Warto więc, w miarę możliwości, unikać clanków lub poszukiwać wśród żetonów (rozłożonych losowo na planszy) mikstur życia, które pozwolą odzyskać utracone HP.

Clank! budzi sporo emocji, co zawsze cenię sobie w planszówkach. Tutaj wynikają one z wyścigu o skarby między graczami oraz mechaniki brzdęków dobieranych z worka. Rozgrywka ma w sobie też coś z push your luck, bo często dość silne, atrakcyjne karty zmuszają do dokładania swoich znaczników do puli. Od decyzji gracza zależy więc, czy zdecyduje się grać śmielej czy też bardziej ostrożnie i zachowawczo.

Kasia:

Clank to gra w przyjemny sposób łącząca dwie mechaniki: budowanie talii i ruch po planszy. Do tego dochodzi jeszcze szczypta pieprzu w postaci zarządzania ryzykiem. Elementy związane z lekką nieprzewidywalnością sprawiają, że jest to tytuł rozrywkowy, niezbyt ciężkiej wagi i dzięki temu mający szansę trafić do szerokiego kręgu odbiorców.

Niepewność, nieprzewidywalność, a więc i oczywiście losowość są nieodłączną składową Clanka. Los daje o sobie znać dzięki obecności kart (tych dociąganych z talii oraz wykładanych na tor do kupienia) oraz za sprawą wyciąganych w ciemno znaczników podczas ataku smoka. Są to też rzeczy, które najbardziej nakręcają tutaj emocje. Szczególnie umykanie smokowi stanowi bardzo fajny, oryginalny element gry. Zwłaszcza w drugiej połowie partii czuć jego oddech na plecach. Często do końca nie wiadomo kto prowadzi, a osoba która pierwsza opuści zamek niekoniecznie okazuje się zwycięzcą. Napięcie nie odpuszcza więc nawet podczas zliczania punktów.

Ciekawym rozwiązaniem mechanicznym jest konieczność zagrywania wszystkich kart z ręki, łącznie z negatywnymi dla nas, "hałasującymi" brzdękami. Zmusza to do myślenia jak ograniczyć ich wpływ na naszą sytuację. Jest tu generalnie sporo decyzji do podjęcia, choć nie są to jakieś bardzo trudne sprawy. Istotną rolę pełni natomiast zarządzanie ryzykiem (np. czy wybrać drogę szybszą ale bardziej niebezpieczną, czy już uciekać czy nadal szukać bogactw), które stanowi bardzo fajny, angażujący element gry. Wszystko to sprawia, że gra jest z jednej strony satysfakcjonująca, a z drugiej nieco szalona. Nie zawsze damy radę przewidzieć jak potoczy się rozgrywka, choć znamy mniej więcej czyhające na nas zagrożenia.

Uważam, że rygrywalnośc jest tu bardzo dobra, dzięki mnogości kart (w żadnej naszej rozgrywce nie "przerobiliśmy" całego ich stosu) oraz dwustronnej planszy. Co ważne, każda ze stron jest ciekawa i w równym stopniu stanowi wyzwanie dla graczy. Podobnie rzecz ma się zresztą także ze skalowaniem. Nie zauważyłam, by gra we czwórkę bardziej się ciągnęła (choć jest nieco większa rywalizacja), więc uznaję że każdy wariant jest wart poświęconego mu czasu.

Ocena Wiktora: 8/10

Ocena Kasi: 8,5/10

Gra we dwoje:

Wiktor:

Clank! jako rywalizacja z jednym przeciwnikiem jest w porządku, jednak budzi nieco mniejsze emocje. To ten typ planszówki, w której chcecie mieć przy stole chociaż trzy osoby, dzięki czemu pojawi się radośniejsza atmosfera, a wyścig nabierze rumieńców. Mechanicznie jednak wszystko działa praktycznie tak samo, zmienia się raptem liczba używanych żetonów skarbów. Jest więc bardzo duża szansa, że we dwoje będziecie bawili się równie dobrze! Sam wolę Clanka! w gronie 3-4 osób, bo mam po prostu z tego większą radochę, chociaż grając tylko z Kasią też nie narzekałem.

Kasia:

We dwoje rywalizacja o znajdujące się na planszy skarby jest nieco mniejsza, choć i to nie zawsze. Zdarzały nam się partie, w których ganialiśmy po dwóch końcach podziemi i nie wchodziliśmy sobie w drogę, ale były i takie, gdzie deptaliśmy sobie ciągle po piętach. Summa summarum jednak odrobinkę bardziej podobało mi się szaleństwo związane w partiami w większym gronie. O to tu przecież chodzi - żeby dużo i głośno się działo.

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 7,5/10

Klimat i tematyka:

Wiktor:

Mocną stroną Clanka! (kolejną) jest warstwa tematyczno-klimatyczna. Mimo że zabawa bazuje głównie na mechanice, to lekki fantastyczny feeling sprawdza się tutaj dobrze. Jest też czynnikiem mogącym przyciągnąć do Brzdęku! bardziej doświadczonych geeków lubiących fantasy. Zabawny temat oddano całkiem nieźle nie tylko dzięki mechanice (poruszanie się po planszy, zbieranie skarbów, różne poziomy lochu), ale też dzięki tekstom na kartach. Jak już wspominałem zanosi się na to, że Lucrum wykonało dobrą robotę i tłumaczenia są dość zabawne.

Kasia:

Zwykle w grach polegających na budowaniu talii nie ma zbyt wiele klimatu. Tu jednak mamy połączenie z eksploracją podziemi i zdobywaniem skarbów, a to już daje dużo lepszy efekt. Zabawne, nieco prześmiewcze teksty na kartach (w rodzaju: "Gdyby nie chcieli, żebyś to zabrał, to przybiliby to do podłogi") pozwalają bardziej wczuć się w grę. No i przede wszystkim sama atmosfera nad stołem i ryzyko, z którym musimy się mierzyć (a tym samym spore emocje) dają niepowtarzalne odczucia i tworzą bardzo przyjemną otoczkę.

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 7/10 

Podsumowanie:

Wiktor:

Clank! jest dobrze wyglądającą, całkiem porządnie - w angielskiej wersji, którą testowaliśmy – wykonaną grą. Zasady zabawy są proste, ale sama rozgrywka angażuje i daje frajdę. Mechanika działa sprawnie, nie brakuje emocji i niekiedy śmiechu, gdy któryś z graczy ginie pod powierzchnią ziemi jednocześnie tracąc wszystkie skarby. Możliwość odpadnięcia nigdy nie jest czymś fajnym, ale tutaj zdarza się (jeśli już) pod koniec partii i raczej tylko wtedy, gdy gracz wyraźnie przeszarżuje. Temat planszówki bardzo zgrabnie do niej pasuje, chociaż nie jest to jakaś super klimatyczna gra.

Kasia:

Clank! wykorzystuje kilka znanych elementów (jak budowanie talii), łączy je w ciekawy sposób i daje lekką, bardzo przyjemną grę okraszoną dawką humoru. Do tego dobrze się skalującą i zapewniającą wiele emocjonujących partii. Losowość pełni tu istotną rolę, ale nie niweczy znaczenia strategii, dzięki czemu gra wciąga i stanowi bardzo przyjemne i satysfakcjonujące doświadczenie.

Ocena:

Wiktor:

Clank! ma najważniejszą cechę planszówek - budzi emocje! Wyścig po skarby to rywalizacja nie tylko z przeciwnikami, ale też z własną chciwością. Pójść głębiej? Zadowolić się tym, co już udało się zebrać? Ryzykować rozwścieczenie smoka, czy czmychać gdzie pieprz rośnie? Clank! to zgrabne połączenie deck buildingu z elementami przygodowymi. Multum kart, cenne artefakty i ukryty, ale wciąż groźny smok tworzą świetną mieszankę. Polecam!

Lubicie lżejsze, ale emocjonujące planszówki, po które można sięgnąć wśród początkujących i geeków? Jeśli tak, to Brzdęk! jest dobrą propozycją. Po niemal roku, który minął od ogrywania wersji angielskiej do premiery polskiego druku nie mam wielkiego ciśnienia na partyjkę, jednak z chęcią zaprezentuję grę znajomym, którzy nie mogą doczekać się, by ją przetestować. Polecam!

Kasia:

Clank! wykorzystuje znane elementy, dodaje coś nowego i w efekcie stanowi niezwykle udaną pozycję. Wyjątkowo miło płynął mi przy nim czas. Wszystko działo się tu trochę na wariackich papierach, ale może właśnie dlatego gra była niezmiennie emocjonująca. Nie mogę się już doczekać kiedy tytuł z powrotem zagości w naszej kolekcji.

  • Dla kogo?
Dla: ogranych początkujących, średnio zaawansowanych i zaawansowanych; miłośników fantasy; szukających odrobiny szaleństwa w grach

Przypomina nam: Tyrants of the Underdark, Dominion

Plusy:

  • intuicyjne zasady
  • duża regrywalność
  • dobre skalowanie
  • sprytne połączenie budowania talii z chodzeniem po planszy
  • humor
  • emocje podczas partii

Minusy:

  • niezbyt ładna plansza [K.]
  • plansza jest podatna na rysowanie
  • dość szybko zużywające się karty (zainwestujcie w koszulki!)


Grę przekazało nam wydawnictwo Lucrum Games. Dziękujemy!

http://www.lucrumgames.pl/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz