sobota, 6 października 2018

Carcassonne: Safari - recenzja

http://www.planszowkiwedwoje.pl/2018/10/carcassonne-safari-recenzja.html
Kolejna edycja Carcassonne! Tym razem zamiast średniowiecznych zamków, westernowych torów i gwiezdnych mgławic zajmiemy się układaniem buszu oraz wodopojów. Nie liczą się rozmiary terenów, ale różne gatunki zwierząt, które zaszczycają je swoją obecnością. Oceniamy Carcassonne: Safari!

Wiek: 7+
Liczba graczy: 2-5
Czas gry: około 35 minut
Wydawca: Bard Centrum Gier
Tematyka: Safari, Afryka, zwierzęta
Główna mechanika:  dokładanie kafelków
BGG: Carcassonne: Safari

Grę przekazało nam wydawnictwo Bard.
 

Wygląd i wykonanie:

Wiktor:

Carcassonne: Safari na pierwszy rzut oka przypomina nieco wyblakłą klasyczną wersję gry. Wszystko przez temat nowej edycji, która przenosi nas do sawannowo-żółtej Afryki. Jeśli ktoś grał kiedyś w Carcassonne to wie, że nie ma się tu co rozpisywać nad wyglądem planszówki, bo ta składa się głównie z kafelków, które akurat można zobaczyć na zdjęciach. Wykonano je porządnie, chociaż nie wszystkie drogi zawsze idealnie do siebie pasują. Dla mnie to niewielki problem, bo w tym przypadku liczy się przede wszystkim dobra zabawa (o tym czy naprawdę jest dobra przeczytacie w opisie rozgrywki ;) ). Na uwagę zasługują może meeple samochodów, które są dla mnie nowością w serii. Fajnie też, że na planszy z punktacją umieszczono skróty dotyczące przyznawania punktów za liczbę różnych gatunków zwierząt. Byłoby niefajnie, gdyby po taką informację trzeba było sięgać do instrukcji. Jest więc okej.

Kasia:

Wnętrze pudełka nowego Carcassonne'a wygląda tak, jak innych znanych mi odsłon tej serii, dzięki czemu łatwo utrzymać w nim porządek. Wśród komponentów zaskoczył mnie przede wszystkim widok dużego, potrójnego kafelka startowego oraz ciekawie powycinanych drewienek. O dziwo meeple są dość małe, choć dzięki temu łatwo je umieszczać na poszczególnych polach planszy. Bardzo fajnym urozmaiceniem są natomiast drewniane słonie przeznaczone do liczenia punktów. Zdecydowanie na plus zaliczam również obecność żetonów oznaczających 50 czy 100 punktów, których zawsze trochę mi w Carcassonne brakowało. 

Kolorystyka Carcassonne: Safari utrzymana jest w żółciach kojarzących się z Afryką, z ładnie uzupełniającą to zieloną roślinnością. Ani do wyglądu ani do jakości wykonania nie mam zastrzeżeń, gdyż wszystko odpowiada standardowi, do jakiego przyzwyczaiły mnie inne wersje tego klasyka.

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 7,5/10

Zasady i instrukcja:

Wiktor:

Reguły gry zmieniają się nieco w stosunku do tych znanych z wersji podstawowej. W swojej kolejce gracz oczywiście ciągnie jeden kafelek, który umieszcza następnie przy jednej z krawędzi tego, co jest już ułożone na stole. Trzeba naturalnie przestrzegać zasad dopasowania terenu, więc sawanna musi łączyć się z sawanną, droga z drogą a busz z buszem. Po dołożeniu płytki ustawia się na niej swojego meepla i to właściwie tyle. Nowością są dwie reguły postępowania w przypadku, w którym nie chcemy/nie możemy umieścić swojego pionka na płytce. Można wówczas wyłożyć jeden ze swoich żetonów zwierząt na planszę tak, by powiększyć istniejący już wodopój albo rozpocząć nowe jeziorko, dokładając na nie człowieka. Wszystko to przynosi odpowiednią liczbę punktów zaznaczoną na planszy. Zamiast tego można też poruszyć jednym z patroli, przesuwając go w dowolne miejsce przy krawędzi planszy. Dokładając kafelek tam, gdzie stoi już samochód przenosimy go gdzie indziej i… dostajemy punkty.

W Carcassonne: Safari punktuje się na zbliżonych zasadach do podstawki, nie liczą się jednak rozmiary dróg i buszu, a liczba RÓŻNYCH gatunków zwierząt na tych polach. Chcemy zgarnąć więcej PZ-tów? W takiej sytuacji można dorzucić do puli posiadane przez siebie znaczniki wodopoju/zwierząt, które dolicza się do tego, co znajduje się już na danym obszarze. Żetony oczywiście są odrzucane. Co zrobić by je uzyskać? Należy wystawiać ludzi na kafelkach baobabów i je domykać (otoczyć innymi płytkami ze wszystkich stron) – każda taka czynność daje dwa losowe żetony, nie przynosi jednak punktów.

Instrukcja dobrze opisuje wszystkie reguły, jest pełna przykładów i nie powinna sprawić problemów nawet początkującym. Czyli jest tak, jak powinno być w grze rodzinnej!

Kasia:

Zrozumienie zasad Carcassone: Safari nie powinno nastręczać żadnych problemów ani osobom znającym podstawową edycję, ani zupełnym nowicjuszom. Reguł jest raptem kilka, a ich wyjaśnienie zajmuje chwilę. Dodatkowo na planszetce przeznaczonej do liczenia punktów, wyjątkowo, znajduje się ściąga ułatwiająca ich przydzielanie. To dobre ułatwienie, którego obecność wynika z odmiennego sposobu punktowania w edycji Safari, w porównaniu do klasycznego Carsassonne'a. 

Ocena Wiktora: 8/10

Ocena Kasi: 8/10 

Rozgrywka:

Wiktor:

Zmiany w Safari dotyczą głównie sposobu punktowania za różnego rodzaju tereny. Baobaby (czyli klasztory z podstawki) nie przynoszą żadnych korzyści na torze punktacji, pozwalają jednak dobierać żetony zwierząt, które są chyba najważniejszym elementem Carcassonne: Safari. Pozwalają one nie tylko tworzyć wodopoje (punktujące coraz więcej za kolejne dokładane żetony), ale też wzmacniać inne domknięte tereny (tak, jak wspominałem o tym we fragmencie opisującym zasady). Warto więc od czasu do czasu wysłać naszego człowieka na baobab, by w momencie położenia i po zdjęciu otrzymać po dwa znaczniki. Pozornie może się wydawać, że to strata ruchu, jednak nasze partie udowodniły, że jest to opłacalnym działaniem.

Podoba mi się, że Carcassonne: Safari zachowuje prostotę swojego pierwowzoru. Jest grą przystępną dla początkujących, ale też angażującą dla doświadczonych planszówkowiczów. Kolejny raz seria udowadnia, że jest świetną pozycją rodzinną. Nie trzeba obawiać się przy niej zbytniej powtarzalności, bo co chwilę dobiera się nowe kafelki, a ich układ w kolejnych partiach jest zawsze różny. Ciekawym elementem są wozy patrolowe, które niekiedy kuszą, by kłaść płytki w innych niż optymalne miejscach. W tej edycji zdarza się nawet pomóc któremuś z przeciwników, co jednak nie jest do końca bezinteresownym zagraniem. W takiej sytuacji obaj gracze dostają punkty, jednak dostawienie ostatniego zwierzaka do źródła wody jest bardziej opłacalne niż sprzątnięcie znacznika przez właściciela wodopoju.

Chwalę i chwalę, ale raczej nie ma tutaj kwestii, które mógłbym stanowczo skrytykować. Wydaje mi się, że w porównaniu do innych wersji jest tutaj trochę więcej oczekiwania na swój ruch, chociażby przez to, że jest kilka opcji, które można zrobić, gdy nie stawia się meepla na kafelku. Carcassonne: Safari jest dość spokojne i pokojowe. Mimo że można tutaj - podobnie jak w innych wersjach - próbować dołączyć się do czyjejś drogi albo czyjegoś buszu, to zasady punktacji jakoś do tego nie zachęcają. Może odpowiedzialna za to jest spokojnie nastrajająca tematyka? Tak czy inaczej w naszych partiach było bardzo niewiele interakcji. Ponadto nowe Carcassonne nie budzi takich emocji, jak wcześniejsze wersje, w które miałem okazję grać. Nadal uważam je za ciekawsze od zwykłej podstawki bez dodatków, jednak Carcassonne: Gorączka Złota i Carcassonne: Star Wars podobały mi się bardziej.

Kasia:

Carcassonne: Safari zapewnia lekką, rodzinną rozrywkę, która jednak nie jest pozbawiona pewnej głębi. Podobają mi się dodatkowe możliwości punktowania, związane np. z tworzeniem wodopojów czy przemieszczaniem samochodów. Dzięki temu decyzje w grze nie ograniczają się wyłącznie do tego czy umieścić meepla na właśnie dokładanej płytce. Oczywiście dobór kafelków terenu zawsze obarczony jest pewnym wpływem losu, jednak wspomniane alternatywne sposoby zdobywania (choćby kilku) punktów pozwalają niwelować wpływ losowości na końcowe rezultaty. Zauważyłam, że wyniki są często dość zbliżone, co może świadczyć o tym, że gra jest mimo wszystko dobrze zbalansowana.

Gry kafelkowe zwykle charakteryzują się sporą regrywalnością i nie inaczej jest w przypadku tej planszówki. Zmienność powstających układów dróg i buszu oraz nieprzewidywalność ruchów pozostałych graczy sprawia, że gra może mieć stałe miejsce w kolekcji, gdyż nie znudzi się zbyt szybko. W zasadzie więc jedynym moim zarzutem do nowego Carcassone'a są niewielkie emocje, jakie gra wywołuje podczas partii. Może to wynikać z bardzo ograniczonej interakcji między graczami. Rozgrywka jest wyjątkowo pokojowa, przez co wydaje mi się jeszcze bardziej rodzinna i lekka niż np. Carcassonne: Gorączka Złota czy wersja Star Wars. Dla wielu osób z pewnością będzie to jednak zaletą.

Choć w Carcassonne można grać w aż do pięciu graczy, to ja najbardziej lubię partie w mniejszym składzie (dwu- lub trzyosobowym). Już przy czterech graczach zaczyna być dość mocno odczuwalny długi czas oczekiwania na własną kolej.

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 7/10

Gra we dwoje:

Wiktor:

Carcassonne: Safari we dwoje działa dobrze. Każdy z graczy podczas partii dołoży większa liczbę kafelków, więc i łatwiej o wyższe wyniki punktowe. W takim wariancie trochę rzadziej porusza się samochodami patrolowymi, bo zdarza się, że każdy rozwija sawannę w swoja stronę, nie interesując się za bardzo tym, co robi konkurent. Jeśli lubicie siadać do tytułów z tej serii tylko we dwoje, to Safari również powinno się Wam spodobać.

Kasia:

Partie we dwoje podobają mi się przede wszystkim ze względu na ich dynamikę. Nie ma właściwie oczekiwania na własną kolej, więc gra się nie dłuży. Cała reszta pozostaje praktycznie bez zmian, więc jeśli lubicie siadać do gier familijnych tylko z jednym współgraczem, to Carcassonne: Safari nie powinno Was zawieść.

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 7/10

Ocena:

Wiktor:

Carcassonne: Safari to przyjemna i lekka gra rodzinna. Pisałem już kiedyś na blogu, że jestem dużym fanem tych samodzielnych edycji, bo wszystkie różnią się od siebie i nie wymagają dokupywania kolejnych dodatków. Podtrzymuję tę opinię i polecam ten tytuł wszystkim miłośnikom serii oraz początkującym, a także lubiącym lekkie gry wyjadaczom. Pamiętajcie tylko, że to dość spokojna wersja, a opisywane wcześniej Gorączka Złota i Star Wars były bardziej dynamiczne i wredne.

Kasia:

Carcassonne: Safari wygląda ładnie, jest porządnie wydane, a do tego ma proste zasady, dzięki czemu może spodobać się grającym w rodzinnym gronie. Tym bardziej, że mechanicznie i pod względem regrywalności również prezentuje się bardzo dobrze. Mnie zabrakło tu nieco pazura, np. jakichś ciekawych możliwości interakcji. Gra okazała się nieco za spokojna jak na mój gust, ale chętnie pokazałabym ją komuś początkującemu, gdyż mogłaby okazać się strzałem w dziesiątkę.

  • Dla kogo?
Dla: początkujących; graczy rodzinnych; miłośników spokojnych, pokojowych gier

Przypomina nam: Carcassonne: Gorączka Złota; Carcassonne: Star Wars

Plusy:

  • porządne wykonanie
  • proste zasady
  • ciekawe sposoby punktowania

Minusy:

  • budzi mniej emocji niż inne wersje
  • przy większej liczbie graczy pojawia się downtime

Grę przekazało nam wydawnictwo Bard. Dziękujemy!
 
http://wydawnictwo.bard.pl/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz