czwartek, 23 sierpnia 2018

Games Factory, kłamstwa i crowdfunding

http://www.planszowkiwedwoje.pl/2018/08/games-factory-kamstwa-i-crowdfunding.html
Polski crowdfunding miewał swoje problemy. Opóźnienia i błędy nie były niczym nowym, zdarzały się też anulowane zbiórki, jedna nawet po zebraniu całej potrzebnej kwoty. 22 sierpnia wypłynęła jednak informacja, która raczej nigdy nie miała ujrzeć światła dziennego. Games Factory zafundowało społeczności największy kryzys związany z planszówkowym finansowaniem społecznościowym...

Trochę historii

Dodatki do Najeźdźców z Północy zebrały 62 907 złotych z zakładanych 20 000. 300% potrzebnego wsparcia, a więc spory sukces. Gry miały zostać dostarczone w okolicach grudnia 2017 roku. 

Dokładnie rok przed feralnym dniem wydawnictwo informowało, że wszystko idzie zgodnie z planem (link). Pierwsze problemy zaczęły się w grudniu, gdy podobno z winy jednego z partnerów druku międzynarodowego wysyłka opóźniła się i została przełożona na styczeń 2018 roku (link). Pod koniec miesiąca, na który planowana była dostawa, termin znów się zmienił, tym razem na koniec lutego (link). Wreszcie! W połowie marca dodatki podobno dotarły do Polski i zatrzymały się na granicy (link). 

Niestety, zgodnie z informacjami przekazanymi przez Games Factory urząd celny miał jakieś zastrzeżenia do produktów, przez co nie zwalniał ich z odprawy, o czym wspierający byli powiadamiani w kolejnych aktualizacjach z maja tego roku (link, link). W jednej z nich pojawił się nawet screen z e-maila, który miał przesłać pracownik agencji celnej zajmującej się obsługą Games Factory. Po tych wpisach zapanowała cisza, którą przerwać miała prawdziwa bomba...

Kryzys

Jeden z użytkowników forum, KrzysiekL, postanowił skontaktować się z Shemem Phillipsem, autorem Najeźdźców z Północy i dodatków, szefem wydawnictwa Garphill Games. Informacja, którą uzyskał zszokowała wszystkich śledzących polską scenę planszówkową. Okazało się, że Games Factory nigdy nie zapłaciło za dodatki i te przez cały ten czas znajdowały się (i nadal znajdują) w fabryce w Chinach! Wiadomość szybko trafiła na grupę Gry Planszowe (link) na Facebooku, gdzie wywołała w pełni uzasadnioną burzę. Pod adresem polskiego wydawcy posypało się sporo gorzkich słów pełnych złości i rozczarowania.

źródło: www.gry-planszowe.pl/forum
Po jakimś czasie głos zabrało Games Factory publikując aktualizację na stronie kampanii. W oświadczeniu (link, treść niżej) wydawnictwo przyznało się do kłamstw i zapowiedziało zwrot środków dla wszystkich wspierających.

Treść oświadczenia Games Factory z 32 aktualizacji do zbiórki:
Drodzy Wspierający,
Piszemy tę aktualizację z ciężkim sercem. Dziś w internecie pojawiły się informacje, że dodatki nie opuściły Chin z powodu nieuregulowania rachunków.
Niestety, to prawda - przepraszamy za kłamstwa. Liczyliśmy na poprawę koniunktury, która umożliwi nam dostarczenie tego, co obiecaliśmy, jednak wyjątkowo niekorzystna kondycja rynku spowodowała, że nie mamy nawet możliwości ocenić kiedy byłoby to możliwe. Staraliśmy się też przez cały ten czas pozyskać zewnętrzne finansowanie. Nie udało się. Nie powinniśmy byli się tak zachować i zdajemy sobie sprawę z tego jak bardzo zawiedliśmy Wasze zaufanie. Jeszcze raz przepraszamy.

Podjęliśmy decyzję o dokonaniu zwrotu środków wszystkim wspierającym - każdego, kto do tej pory nie chciał zwrotu prosimy o podanie danych do jego wykonania.
Dane do przelewu prosimy podać na adres email reklamacje@gamesfactory.pl - prosimy o numer konta wraz z kwotą do zwrotu.
Zwroty zostaną wykonane do 14 dni roboczych ze względu na dużą ich liczbę.
Wszystkim z Was, którzy są tym zainteresowani oferujemy też sprzedaż gier z naszej aktualnej oferty za pół ceny, analogicznie do wcześniejszej akcji wynikającej z opóźnienia Mage Wars.
Jeśli już prosiliście o zwrot a jeszcze go nie otrzymaliście - wciąż możecie dokonać zamówienia. Oferta zostanie wysłana do Was w odpowiedzi na Wasz mail z danymi do zwrotu.

Prosimy o podanie danych do zwrotu najpóźniej do dnia 20 września.

Na koniec zapewniamy również, że możliwość zakupów dodatków będzie - trafią do sklepów.

Jeszcze raz przepraszamy za nasze niedopuszczalne zachowanie.

Games Factory

Reakcje

O komentarz do sprawy poprosiliśmy przedstawicieli Games Factory, platformy Wspieram.to (na niej odbywała się zbiórka), platformy Zagramw.to (na niej niedawno zakończyła się zbiórka na Solar City, kolejną grę wydawnictwa) a także Shema Phillipsa, projektanta gier i szefa wydawnictwa Garphill Games. Wiadomości z prośbą o wypowiedź przesłałem wieczorem informując, iż na odpowiedź będę czekał do 23 sierpnia, do godziny 12:40.

Games Factory poproszone o komentarz odesłało do opublikowanej wyżej aktualizacji w projekcie (link).

Shem Phillips napisał:
(tłumaczenie)
Games Factory musi jeszcze zapłacić za produkty, które od prawie roku leżą w fabryce w Chinach. Jestem zbulwersowany tym, jak traktują swoich klientów. To naruszenie umowy z Garphill Games. Garphill Games nie będzie udzielać Games Factory licencji na żadne kolejne gry.
(wersja oryginalna)
Games Factory have yet to pay for the products, which have been sitting at the factory in China for almost a year. I am appalled by how they are treating their customers. This is a violation of their contract with Garphill Games. Garphill Games will not be licensing any further games to Games Factory.

Wspieram.to skomentowało:
Kurz po wczorajszym wydarzeniu opadł, ale dalej jesteśmy w takim samym szoku. Jest to w zasadzie pierwszy przypadek w 6 letniej historii wspieram.to, gdzie ktoś w taki sposób postąpił z naszą społecznością i nami samymi – szok jest tym większy, że nie zrobiła tego debiutująca firma, ale renomowane wydawnictwo, które wydało wiele bardzo dobrych gier. Pomimo, że zawiesiliśmy współpracę z GF w kwietniu tego roku, to mamy żal do nich, że nie poinformowali nas o tym problemie, ani nie chcieli wspólnie spróbować go rozwiązać. Nasza rola nigdy nie kończy się na „pobraniu prowizji” i zawsze jesteśmy do dyspozycji autorów i wspierających. Na chwilę obecną najważniejsze jest aby GF wywiązało się z obietnic zwrotu środków lub dostarczenia zaległych gier. W związku z tymi wydarzeniami postanowiliśmy że wydawca, która ma więcej niż 2 niezrealizowane kampanie nie będzie mógł wystartować z kolejną kampanią na wspieram.to.

Zagramw.to napisało:
Hej,
z naszej perspektywy sytuacja wygląda następująco:
- Wiedzieliśmy o opóźnieniach GF. Nie mieliśmy natomiast wiedzy o kłamstwach, które teraz wyszły na jaw.
- Przed podjęciem współpracy z GF, odbyliśmy rozmowę, gdzie GF wyjaśniło nam sytuacje opóźnień innych kampanii. To co nas najbardziej interesowało to, że wskazywali co w związku z tym robią żeby rozwiązać te problemy. W tamtym momencie nie mieliśmy powodu żeby im nie ufać
- Po wypłynięciu tej sprawy od razu skontaktowaliśmy się z GF w celu ustalenia statusu produkcji Solar City. Otrzymaliśmy informację, że środki finansowe na produkcję gry są zabezpieczone. Dodatkowo pojawiła się aktualizacja w kampanii pokazująca zdjęcia wyprodukowanych kart do gry. Zatem produkcja jest w toku i wg. GF powinna zakończyć się we wrześniu.
- Będziemy używać wszelkich możliwych środków aby Solar City zostało dostarczone w zapowiedzianych terminach. Na razie wszystko wskazuje na to, że produkcja idzie zgodnie z harmonogramem
- Planujemy konkretne zmiany w modelu współpracy z wydawcami żeby unikać tego typu sytuacji na naszej platformie. To nie jest coś, co możemy wprowadzić od ręki, ale mamy pomysł i chcemy działać na korzyść wspierających.


Do sprawy na swoim fanpage'u (link) odniósł się też blog Kostki zostały rzucone będący patronem medialnym wydania dodatków:
My ze swojej strony również przepraszamy, jeśli za naszą namową wsparliście projekt i zamroziliście swoje pieniądze na cały ten czas :( Liczymy też że cała ta sytuacja nie odbije się na waszej chęci posiadania tych dodatków (nie wnikamy jakiej wersji językowej), bo są po prostu dobre i doskonale rozbudowują już i tak świetną podstawową wersję gry.

Kasia i ja jesteśmy równie zszokowani, jak reszta planszówkowej społeczności. Mimo że opóźnienia stały się nieodłączną częścią crowdfundingu, to nikt nie przypuszczał, że ktoś kryje takiego trupa w szafie. Oboje znamy sporą część ekipy Games Factory, z którą spotykaliśmy się np. podczas Festiwalu Gramy, sam wymieniłem z niektórymi z nich dziesiątki albo i setki e-maili oraz wiadomości. To naprawdę sympatyczni ludzie, z którymi przyjemnie się rozmawia. Tym trudniej przychodzą mi słowa krytyki, które jednak należą się wydawnictwu. Cała ta sytuacja nie powinna w ogóle zaistnieć, a powierzający firmie swoje zaufanie i pieniądze wspierający zostali potraktowani okropnie. Nie tak powinno postępować się z klientami, a kryzysów nie wolno zamiatać pod dywan.

To też nauka dla wszystkich działających na platformach crowdfundingowych, że nawet najgorsza prawda jest lepsza od najlepszego kłamstwa. Mogę tylko wierzyć, że do takiego kroku doprowadziła ich desperacja, a intencje zawsze były dobre. Nie ma jednak wątpliwości, że zawalono sprawę, a całość rozwiązano w najgorszy możliwy sposób. Wraz z Kasią mamy nadzieję, że zwroty środków przebiegną sprawnie i bez problemów, a każdemu uda się odzyskać swoje powierzone wydawnictwu pieniądze.

Dyskusję na temat całej sytuacji można śledzić:

UPDATE (23 sierpnia, 12:20)

Marcin "Senior" Ropka na swoim profilu na Facebooku napisał, że po wyjściu na jaw całej sytuacji wczoraj (22 sierpnia) odszedł z Games Factory.

UPDATE 2 (23 sierpnia, 14:50)

Kolejne oświadczenie Games Factory (link). Wynika z niego, że pracownicy nie wiedzieli nic o całej sytuacji!
Chcąc uniknąć niepotrzebnych oskarżeń - Games Factory oświadcza, że sprawa dodaktów do Najeźdźców z Północy odbyła się bez wiedzy i zgody pracowników firmy.
Odpowiedzialność za nią ponoszą wyłącznie członkowie zarządu.


Wracając do rozwiązywania sytuacji - przypominamy o podawaniu swoich danych do przelewu wraz z kwotą na adres reklamacje@gamesfactory.pl najpóźniej do 20 września.
Do każdego z Was, który napisze mail na ten adres odpowiemy też z ofertą promocyjną umożliwiającą zakup pozostałych(dostępnych w naszym magazynie) gier z naszej oferty.

Jeszcze raz przepraszamy,
Games Factory

8 komentarzy:

  1. Ale przecież GFP już nie pierwszy raz okłamało swoich wspierających. To samo działo się przy okazji kampanii Mage Wars, na którą czekaliśmy (nie znam aktualnego statusu tej kampanii, bo wycofałem swoje wsparcie) ponad dwa lata. tylko tam dało się ich tylko złapać na małych kłamstewkach w aktualizacjach. Kiedy zacząłem ich mocniej przyciskać w komentarzach i na fejsie, to osobiście do mnie zadzwonili, przeprosili i zapewnili, że grę otrzymam najpóźniej za trzy miesiące. Niestety po upływie pół roku gry nadal nie było, więc poprosiłem o zwrot pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie teraz wszystkie te opóźnienia, tłumaczenia i kłopoty z fabrykami, urzędami itd. nabierają innego znaczenia, gdy ma się już tę szerszą perspektywę. A crowdfunding to jexnak biznes oparty na zaufaniu, w zamian za wsparcie oczekuje się nie tylko produktu, ale też dobrej, szczerej komunikacji,której tutaj zabrakło :(.
      - W.

      Usuń
  2. Nurtuje mnie jedno, zaznaczam że za bardzo nie znam się na działaniu stron wspierajacych.Kampania okazała się sukcesem, wydawnictwo zdecydowanie przekroczylo minimalną kwotę, jednakże nie ma pieniędzy aby zapłacić drukarni w Chinach. Z drugiej jednak strony ma pieniądze aby wydawać inne gry i ma też pieniądze aby zwrócić je wspierającym. Dlaczego zatem nie zaplacic za dodatki Chińczykom?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oto co słyszałem od różnych wydawców robiących zbiórki na gry: zebrane pieniądze nie pokrywają kosztów druku. W Chinach nie opłaca się drukować tych kilkuset sztuk, zamawia się więcej, więc i koszty rosną. Czasami też przy druku międzynarodowym są minimalne progi nakładu dla poszczególnych wersji językowych. No więc do tego trzeba dołożyć, zanim zwróci się ze sprzedaży. Mam tylko nadzieję, że GF nie ma kasy na wykupienie, ale na zwrot ludziom wpłat im starczy.
      - W.

      Usuń
  3. Co do informacji, że pracownicy o tym nie wiedzieli, to wydaje mi się że to taka sama ściema jak wszystkie poprzednie. Dalej próbują siebie chronić kłamstwami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie odpowiadałem na podobny komentarz na Faceooku, pozwolę sobie zacytować tamtą wypowiedź:

      Złapaliście mnie w ruchu, więc wybaczcie ewentualne literówki. Podrzucę trochę tła do sytuacji, które mam.

      Co do pracowników, to rozmawiałem tuż po pierwszym oświadczeniu GF z Karolem, który odpowiadał za komunikację z ludźmi. Był wkurzony, bo sam o całej sytuacji dowiedział się tak jak i reszta. To właśnie on naciskał na powstanie tego drugiego oświadczenia, bo czuł się potraktowany nie fair. Z tego co mi mówił, to wszystkie informacje otrzymywał z góry, od szefostwa, zajmował się kontaktami ze wspierającymi, nie logistyką, urzędem celnym itd. Opóźnienia wydawały mu się dziwne, ale chłopak ufał pracodawcy, że ten wie co robi. Wiecie, w oświadczeniu to szumnie brzmi "zarząd", ale to był trzon wydawnictwa, który zaczynając robił to sam. Wspomniany Karol będzie pewnie niedługo domykał współpracę z GF.

      No i teraz można w to wierzyć, można nie wierzyć, każdy wyrobi swoją opinię. Ja uważam, że znajomy w prywatnej rozmowie raczej by mnie nie okłamał, no ale to moja perspektywa. I jak już podkreślałem gdzieś na grupie: potępiam wydawnictwo, szkoda mi ludzi. Tak zwyczajnie, po ludzku, bo nie zazdroszczę im sytuacji, nawet jeśli sami ją na siebie sprowadzili.
      - W.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pierwszej wersji tekstu pisałem o urzędzie celnym, ale po chwili jeszcze doczytałem i zmieniłem na agencję celną, czyli firmę, która obsługuje inne firmy w kontaktach z celnikami. O tym mailu toczyła się dyskusja gdzieś na grupie, wyszło na to, że nie ma nadawcy widocznego, więc raczej nic kryminalnego (sam się nie znam, więc nie wnikałem). No ale urząd celny swoje oberwał, bo to on był obwiniany za opóźnienia.
      - W.

      Usuń