sobota, 10 marca 2018

Wirus! - recenzja

http://www.planszowkiwedwoje.pl/2018/03/wirus-recenzja.html
Wirus! to nowa, niewielka karcianka, z serii Trefl Joker Line. Jako że sezon grypowy jest w pełni, to wzajemne przerzucanie się chorobami jest jak najbardziej na czasie. Sprawdzamy czy to zaraźliwa zabawa!

Wiek: 8+
Liczba graczy: 2-6
Czas gry: około 20 minut
Wydawca: Fabryka Kart Trefl-Kraków
Tematyka: choroby
Główna mechanika: zbieranie zestawów
BGG: Virus!

Grę przekazała nam Fabryka Kart Trefl-Kraków.

Wygląd i wykonanie:

Wiktor:

Gdybym oceniał Wirusa! tylko pod kątem wyglądu, to pewnie nie zwróciłbym na niego większej uwagi. Ilustracje mnie nie porywają, nie jest to styl graficzny, który wywołuje moje achy i ochy, chociaż obrazki są całkiem niezłe i wyraźnie wskazują na konkretny rodzaj karty (żarłoczne wirusy, leki, akcje specjalne i części ciała). Grze trzeba oddać to, że jest barwna i ma dość dynamiczne ilustracje, które pasują do charakteru zabawy.

Karty są standardowej jakości, jednak po kilkunastu (a może kilkudziesięciu partiach, nie liczyłem) widać na ich rewersach ślady tasowania. To jednak tytuł, którego nie będziemy zabezpieczać koszulkami. Drobne uszkodzenia nie przeszkadzają, a przy tym jest dość tani.

Kasia:

Karty stanowiące jedyny element Wirusa! są raczej standardowej jakości, ale ze względu na bardzo intensywne wykorzystywanie ich podczas partii (tasowanie, podnoszenie ze stołu, trzymanie w rękach), już po stosunkowo krótkim czasie zaczynają wykazywać oznaki zużycia. Zdobiące je rysunki są zupełnie przeciętne, ani ładne ani brzydkie. Zastosowana kolorystyka jest jednak czytelna i ułatwia szybką orientację w sytuacji na stole.

Ocena Wiktora: 6/10

Ocena Kasi: 6/10

Zasady i instrukcja:

Wiktor:

W Wirusie! nie zbiera się punktów zwycięstwa. Zadaniem jest skompletowanie zdrowego ciała składającego się z czterech niezarażonych organów. Każdą turę rozpoczyna się z trzema kartami na ręku, a w swoim ruchu można wykonać jedną akcję: zagrać dowolną kartę albo odrzucić wybrane i dobrać w ich miejsce kolejne. Karty dzielą się na cztery rodzaje w pięciu kolorach (jeden to dżoker):
  • organy - potrzebne do zwycięstwa, wykłada się je przed siebie;
  • wirusy - pozwalające zarażać i niszczyć organy przeciwników, jeden wirus zaraża organ (albo niszczy leżący na nim lek), drugi dołożony niszczy organ;
  • szczepionki - zabezpieczają przed wirusami zdrowe ograny lub usuwają istniejące zarażenie (dwie szczepionki na organie sprawiają, że jest on chroniony przed wszystkimi efektami poza zamianą ciał);
  • terapie - akcje specjalne pozwalające np. zamieniać się organami, ciałami albo rozdać swoje wirusy przeciwnikom.
Instrukcja dobrze wyjaśniła podstawowe zasady zabawy, rozwiewała też większość naszych wątpliwości (zastanawialiśmy się, czy można zarazić własny organ - zgodnie z zapisem wirusy stosuje się jedynie na organy przeciwników). Format ulotki nie jest za bardzo praktyczny, na całe szczęście po przeczytaniu reguł do instrukcji wracaliśmy raptem kilka razy. Wszystkie karty oznaczono dość intuicyjnymi ikonami, dzięki czemu nie sprawiały problemów nawet nowym graczom poznającym dopiero Wirusa!.

Kasia:

Jak przystało na szybkiego fillera, Wirus! ma proste i przystępne reguły. Bez problemu można więc siadać do stołu zarówno z wyjadaczami jak i nowicjuszami.

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 8/10 

Rozgrywka:

Wiktor:

Wirus! jest bardzo dynamiczną grą. Praktycznie nie ma tutaj dłuższych przestojów, czasami nawet łapaliśmy się na tym, że ktoś wykonywał ruch zbyt wcześnie, pomijając kolejkę innej osoby. Partie są też krótkie, na ogół w ciągu 20 minut (informacja z pudełka) udawało nam się zagrać kilka razy.  Czas zabawy wydłuża się trochę wraz ze wzrostem liczy graczy, bo jeśli wszyscy uważnie pilnują przeciwników, to skompletowanie ciała może trochę zająć.

Wirus! wprowadza fajną atmosferę przy stole - sporo jest tutaj przekomarzania się, śmiechu, a czasami nawet krzyków. Chyba nigdy nie zdarzyło nam się zakończyć rywalizacji na jednej partii, zawsze graliśmy rewanż, rewanż za rewanż itd.

Trzeba się jednak przygotować na to, że Wirus! jest mocno losową karcianką. Zdarzają się partie, w których przez kilka pierwszych tur niemal tylko odrzuca się karty w poszukiwaniu czegoś pomocnego, co można by zagrać. Zdarza się też, że nie da się zatrzymać któregoś z przeciwników, bo po prostu na ręku brakuje odpowiednich kart. Dlatego fani policzalności i kalkulowania ruchów powinni czuć się ostrzeżeni.

Wirus! to gra pełna interakcji. Cała zabawa kręci się wokół atakowania przeciwników, wymieniania z nimi organów i ich kradzieży. W połączeniu z losowością gwarantuje to spory zastrzyk emocji.

Kasia:

Siadając do Wirusa! w oczy rzuciła mi się od razu duża losowość tego tytułu. Początkowo myślałam, że skutecznie odbierze mi ona radość z partii. Okazało się jednak, że tytuł ten jest na tyle dynamiczny i wredny, że sprawa losowego doboru kart schodzi na drugi plan. Owszem, nie można do gry podchodzić zbyt poważnie, bo to kto zostanie zwycięzcą jest w dużej mierze dziełem przypadku. Nie zmienia to jednak faktu, że sama rozgrywka daje sporą frajdę.

Esencją Wirusa! jest przerzucanie się kartami i próby stworzenia zestawu pod presją wciąż przeszkadzających rywali, jednocześnie samemu próbując im zaszkodzić. Nie mamy tu żadnych nowatorskich rozwiązań mechanicznych, ale siłą gry są pojawiające się podczas rozgrywek emocje. Błyskawicznie zmieniająca się sytuacja wymaga ciągłego obserwowania stołu i szybkiego reagowania w poszukiwaniu okazji do zapewnienia sobie niewielkiej przewagi. Im lepiej nam idzie, tym zażarciej jesteśmy atakowania, aż do momentu, gdy komuś uda się ograć przeciwników.

Niektóre partie Wirusa! są dłuższe, inne krótsze, zależnie od czujności graczy (no i oczywiście doboru kart). Nigdy jednak gra się nam nie dłużyła, a jeśli skończyła się szybciej, to najczęściej rozgrywaliśmy kolejną partię.

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 7/10

Gra we dwoje:

Wiktor:

Wirus! lepiej sprawdza się w większym gronie. Partie we dwoje są okej, ale jeszcze mocniej we znaki daje się w nich losowość (nie można liczyć na to, że ktoś inny powstrzyma zbliżającego się do wygranej rywala). Ze względu na charakter tej szybkiej karcianki zdecydowanie chętniej siadam do niej w większym gronie.

Kasia:

Podczas partii we dwoje Wirus! nie dawał mi aż takiej radości jak w większej ekipie. W takim układzie wpływ losu nie jest niwelowany przez działania siedzącej przy stole grupy. Nie ma więc aż takich emocji, a na przewagę rywala czasem nie można po prostu nic poradzić. Nie było bardzo źle, ale czułam, że czegoś zwyczajnie brakuje.

Ocena Wiktora: 5/10

Ocena Kasi: 5/10

Ocena:

Wiktor:

Wirus! to zaskakująco fajny filler. Podchodziłem do niego z lekkim dystansem, ale okazał się bardzo przyjemnym tytułem. Znajomi sami proponują partyjki, co musi oznaczać, że przerzucanie się kartami też się im spodobało. Dla fanów szybkich karcianek nie stroniących od losowości i interakcji jak znalazł. Polecam!

Kasia:

Jestem trochę zaskoczona, że tak prosta i obfitująca w losowość gra okazała się w sumie całkiem  przyjemną rozrywką. Wirusowi! daleko do wybitności, ale jeśli ktoś lubi negatywną interakcję oraz ceni szybkie, dynamiczne imprezówki z pazurem, to na pewno powinien go wypróbować.

  • Dla kogo?
Dla: początkujących, średnio zaawansowanych; miłośników fillerów; lubiących negatywną interakcję i losowe karcianki

Przypomina nam: Farmageddon, Scuttle!

Plusy:

  • proste zasady
  • szybka, dynamiczna rozgrywka
  • emocje
  • dużo interakcji
  • wesoła atmosfera przy stole

Minusy:

  • słabiej działa we dwoje
  • ślady używania na kartach

Grę przekazało nam wydawnictwo Fabryka Kart Trefl-Kraków. Dziękujemy!

https://www.facebook.com/TreflJokerLine


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz