poniedziałek, 22 stycznia 2018

Obecność - recenzja

http://www.planszowkiwedwoje.pl/2018/01/obecnosc-recenzja.html
Obecność trafiła na nasz stół dość późno i do tego bez specjalnego entuzjazmu. Po próbnej partyjce z kolegą postanowiliśmy jednak przygarnąć obcego na dłużej, poznać go i podzielić się wrażeniami. I w taki oto sposób prezentujemy recenzję Obecności!

Wiek: 10+
Liczba graczy: 2-7
Czas gry: 30-45 minut
Wydawca: Games Factory
Tematyka:science fiction
Główna mechanika:  zarządzanie ręką, asymetryczne strony
BGG: Not Alone

Grę przekazało nam wydawnictwo Games Factory.
 

Wygląd i wykonanie:

Wiktor:

Obecność jest zamkniętą w niewielkim pudełku karcianką. W zestawie oprócz prawie 100 kart znajdują się też trzy plastikowe znaczniki (spore i ciężkie, przypominające żetony pokerowe), tor punktacji i kilka drewienek. Ilustracje w grze nie są jakieś wyjątkowe, ale za to są barwne i nieźle przedstawiają miejsca, które można spotkać na planecie. Muszę pochwalić jakość Obecności, bo mimo ciemnych ramek i braku koszulek na kartach te trzymają się dobrze i noszą minimalne ślady użytkowania. Krótko mówiąc porządne, nawet ładne komponenty zapakowane w poręczne pudełko.

Kasia:

Obecność to gra niewielka, ale całkiem przyzwoicie wydana. Karty są standardowej jakości, a zdobią je ciekawe, oryginalne ilustracje, nadające charakteru tej karciance. Świetnie by było, gdyby w talii obcego były różne grafiki, choć domyślam się, że kosztowałoby to nieproporcjonalnie dużo zachodu. Żetony z początku uznałam za brzydkie, lecz po kilku partiach się do nich przyzwyczaiłam. Nie zawadziłoby jednak, gdyby miały ciekawsze kolory. Nie zmienia to faktu, że są solidnie wykonane i miło ciążą w dłoni.

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 7/10

Zasady i instrukcja:

Wiktor:

Obecność to gra, w której część osób wciela się w kosmicznych rozbitków, a jedna zostaje obcym. Celem rywalizacji jest doprowadzenie swojego znacznika do środka toru, jednak każda ze stron może osiągnąć to w inny sposób. Polem gry jest dziesięć kart lokalizacji symbolizujących rozmaite miejsca na planecie. Zabawa składa się z ciągu rund podzielonych na cztery fazy:
  1. rekonesans - pozwalający ludziom odrzucać znaczniki determinacji w zamian za odzyskanie wcześniej zagranych kart; faza, w której każdy rozbitek zagrywa jedną zakrytą kartę miejsca;
  2. pościg - obcy rozkłada swoje żetony pościgu na kartach miejsc, w których spodziewa się znaleźć ludzi;
  3. konfrontacja - karty miejsc są odkrywane, rozpatruje się ich zdolności; jeśli obcy złapał jakiegoś rozbitka to kosmita zdobywa jeden punkt przybliżający go do zwycięstwa, czasem wprowadza się dodatkowe efekty;
  4. wyczekiwanie - zagrane karty są odrzucane, obcy odzyskuje żetony, znacznik misji ratunkowej przesuwa się, przybliżając ludzi do wygranej.
Gracz wcielający się w obcego oprócz swoich żetonów ma do dyspozycji karty wprowadzające rozmaite efekty. Raz w rundzie może skorzystać tylko z jednej z trzech dostępnych na ręku. Rozbitkowie dysponują kartami przetrwania, których zdobycie jednak nie jest takie proste. Gdy tylko jeden ze znaczników dotrze na środek toru partia kończy się zwycięstwem tej strony, która tego dokonała.

Reguły gry są proste i zostały dobrze opisane w instrukcji. Nauka zasad nie jest trudna, wszyscy jednak powinni przyswoić sobie zdolności kart miejsc. W pierwszej partii może to powodować trochę chaosu, w kolejnych jednak wszystko idzie niemal automatycznie - wystarczy rzut oka na ilustrację, by wiedzieć jak działa dana lokalizacja. W pudełku znalazła się też wkładka z dodatkowymi objaśnieniami kart miejsc, z której można skorzystać w razie problemów z regułami, w swoich partiach jednak nie trafialiśmy na takie sytuacje.

Kasia:

Zasady Obecności są przystępne i zrozumiałe, dzięki czemu można je bez trudu wyjaśnić także początkującym graczom i od razu siąść do partii. W razie wątpliwości można wesprzeć się kartami pomocy, które przydają się szczególnie, kiedy gra się obcym, gdyż jego karty aktywują się w różnych fazach.

Ocena Wiktora: 8/10

Ocena Kasi: 8/10 

Rozgrywka:

Wiktor:

Obecność to gra polegająca na zgadywaniu, a dokładniej na dedukcji, blefie i zarządzaniu ręką kart. Wiąże się to z pewną nieprzewidywalnością działań, która niekoniecznie wszystkim się spodoba. Bardzo rzadko zdarzają się sytuacje, w których obcy ma sto procent pewności, że złapie danego rozbitka. Wszystko zależy od odrzuconych wcześniej kart, które muszą być ułożone tak, by było je widać. Na ich podstawie gracz wcielający się w kosmitę może starać się przewidzieć gdzie pójdą rozbitkowie. Sporo w tym wszystkim rozważań typu "obcy myśli, że pójdę na plażę, więc wybiorę się do łazika, chociaż może plaża wydaje się tak oczywista, że jednak warto tam pójść, bo obcy raczej ją ominie...". Jednym taki typ zabawy podejdzie, innym nie. Mimo że początkowo podchodziłem do gry z rezerwą, to dość szybko wkręciłem się w całą tę zabawę w kotka i myszkę.

Obecność zmienia się trochę w zależności od liczy graczy. Z jednej strony im ich więcej, tym łatwiej obcemu zdybać któregoś z przeciwników. Z drugiej kilku rozbitków może skorzystać z większej liczby akcji, co znacznie ułatwia oczekiwanie na przybycie pomocy. W obu przypadkach można się jednak dobrze bawić. Warto jednak pamiętać o tym, że Obecność nie za bardzo pozwala na dyskusje przy stole. Rozbitkowie powinni współpracować, ale wszystkie ich rozmowy słyszane są przez obcego. Często prowadzi to więc do gry w ciszy, bo skuteczne tworzenie wspólnych planów nie jest takie łatwe. Czasami warto jednak spróbować blefu i zwabić przeciwnika w miejsce, do którego nikt się nie wybiera.

Zabawę nakręcają i urozmaicają nie tylko zdolności miejsc (pozwalające między innymi na: odzyskiwanie zagranych kart, przesuwanie znacznika misji ratunkowej, odzyskiwanie znaczników determinacji, zagrywanie dwóch kart miejsc zamiast jednej), ale też karty przetrwania w różny sposób pomagające rozbitkom. Obcy też dysponuje swoją talią, z której regularnie zagrywa karty mające ułatwić złapanie bądź spowolnienie przeciwników.

W grze czuć nawet nieco klimat, za który odpowiadają karty oraz sama mechanika poszukiwań. Im bliżej do końca partii, tym większy stres, niezależnie od tego, w którą stronę się wcielamy. Jak na niewielką karciankę poradzono sobie z tym dobrze.

Kasia:

Siadając do Obecności mam wrażenie pewnej świeżości, czegoś nowego i odmiennego od większości znanym mi gier. Mechanicznie nie ma tu nic niezwykłego, a te odczucia wynikają pewnie w dużej mierze z atmosfery podczas partii. Czuć presję upływającego czasu, kończących się kart (w przypadku astronautów) czy wymykającej się nam zdobyczy (grając obcym).

Ciekawa jest właśnie asymetryczność gry - zupełnie inne wrażenia zapewnia kierowanie którymś z rozbitków a inne tajemniczym obcym. Dzięki temu Obecność szybko się nie nudzi. Tym bardziej, że zmienność pojawiających się kart, a także działań astronautów zawsze inaczej kształtuje rozgrywkę.

W zasadzie jedyną rzeczą, która trochę doskwiera mi podczas partii jest trudność w porozumiewaniu się pomiędzy rozbitkami. Z jednej strony powinni oni kooperować, by jak najlepiej ograć tytułową obecność, z drugiej jednak jest to kłopotliwe, gdyż gracz kierujący obcym siedzi przecież tuż obok i każda wymiana zdań może być dla niego ułatwieniem.

Podoba mi się to, że wraz ze wzrostem liczby graczy nie wydłuża się czas oczekiwania, gdyż w Obecności ten niemal nie występuje. Wszystko dzieje się płynnie i w zasadzie jednocześnie, dzięki czemu gra dobrze się skaluje. Na plus działa tu też fakt, że choć na pozór im więcej graczy tym obcy ma większą szansę na złapanie któregoś, to w liczniejszej grupie musi on śledzić więcej kart i łatwiej mu popełnić błąd.

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 7,5/10

Gra we dwoje:

Wiktor:

Obecność we dwoje przebiega wedle takich samych reguł, jak partie w większym gronie. Zmienia się jedynie początkowa pozycja znaczników na torze czasu. Nasze partie pokazały, że w takiej rywalizacji strona obcego jest po prostu trudniejsza. Z jednej strony trzeba starać się blokować najważniejsze dla rozbitka pola (łazik udostępniający kolejne miejsca, plaża przybliżająca do zwycięstwa), z drugiej przeciwnik może po prostu skakać po tych, które wydają się zupełnie nieprzydatne tylko po bo, by zyskać na czasie.

Niezależnie od tego, które z nas grało obcym szala zwycięstw zdecydowanie przechylała się na stronę rozbitków. Pomijając jednak ten aspekt (są pewnie i miłośnicy takich gierek umysłowych, w których liczy się przede wszystkim odczytanie zamiarów przeciwnika) partie we dwoje wypadały nieźle i emocjonująco. Gdyby tylko rywalizacja była bardziej wyrównana podniósłbym ocenę w tej kategorii o jedno oczko.

Kasia:

Rozgrywka w Obecność we dwoje to typowy pojedynek umysłów. Jest nieco bardziej wymagający dla osoby grającej obcym, ponieważ musi bardzo uważnie śledzić poczynania rozbitka i próbować przewidzieć jego działania. Wyraźnie widać, że łatwiej jest wygrać będąc astronautą. Ciekawa jestem czy rozgrywki z dodatkiem nieco poprawią ten aspekt, bo Obecność ma potencjał na bycie sympatyczną karcianką także we dwoje. Sama frajda z gry jest jednak również dość istotnym argumentem na plus.

Ocena Wiktora: 6/10

Ocena Kasi: 6,5/10

Ocena:

Wiktor:

Obecność trafiła do nas - jak widać po recenzji - bardzo późno, gdyż jakoś nie mogłem się do niej przekonać. Wszystko zmieniło się, gdy mieliśmy okazję zagrać partyjkę z kolegą: gra okazała się przyjemna i wciągająca. Na półce już czeka dodatek, któremu przyjrzymy się za jakiś czas.

Obecność polecam przede wszystkim do trochę luźniejszego grania, bo podczas partyjki można swobodnie pogadać o czymś innym, niż właśnie tocząca się rywalizacja. Jeśli tylko w aspekcie kooperacyjnym nie przeszkadza ci, że decyzje podejmuje się raczej bez konsultacji (licząc na pomyślunek towarzyszy), to Obecność jest tytułem, który warto poznać. Krótko mówiąc: polecam!

Kasia:

Choć początkowo nie wiedziałam czego się po Obecności spodziewać, to w ostatecznym rozrachunku cieszę się, że ją poznałam. To ciekawa alternatywa dla typowo imprezowych tytułów. Również ma proste zasady, pozwala na zabawę w dużym gronie i nie trwa zbyt długo, ale jednocześnie zapewnia zupełnie odmienne wrażenia. Angażuje dzięki nieskomplikowanej mechanice oraz specyficznej atmosferze podczas partii.

  • Dla kogo?
Dla: fanów dedukcji i przewidywania ruchów przeciwników; miłośników asymetrycznej rywalizacji; fanów lżejszych gier; początkujących i średnio zaawansowanych

Przypomina nam: gry dedukcyjne, np. trochę Mr. Jacka

Plusy:

  • solidne wykonanie
  • duża regrywalność
  • wrażenie świeżości
  • dobre skalowanie
  • emocjonująca rozgrywka
  • ładne grafiki [K.]

Minusy:

  • trochę słabiej działa we dwoje (obcym gra się trudniej)


Grę przekazało nam wydawnictwo Games Factory. Dziękujemy!
https://www.facebook.com/gamesfactorypublishing/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz