wtorek, 31 października 2017

Gloomhaven - unboxing

http://www.planszowkiwedwoje.pl/2017/10/gloomhaven-unboxing.html
Świeżutki unboxing Gloomhaven! Na zdjęciach widać jedynie elementy, które nie były ukryte - by nie zdradzać czytelnikom i sobie szczegółów gry nie zaglądaliśmy do zamkniętych pudełek i kopert.

Wiek: 12+
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: 90-150 minut
Wydawca: Cephalofair Games
Tematyka: fantasy
Główna mechanika: kooperacja
BGG: Gloomhaven

O co w tym chodzi?

Gloomhaven to kooperacyjna gra przygodowa. Gracze wcielają się w niej w bohaterów przemierzających świat i walczących z potworami. Tytuł zapewnia podobno unikatowe doświadczenie, bo stopniowo odkrywa się mapę główną (naklejki na planszę), ma też ciekawą, opartą na kartach akcji mechanikę. Więcej nie powiem, bo decyzja o zakupie była dość spontaniczna, nie wgłębiałem się w szczegóły fabularne i mechaniczne, a lektura instrukcji dopiero przede mną.

Pierwsze spojrzenie:

Gloomhaven zmusiło mnie do przedefiniowania pojęcia "dużego pudła". Kojarzycie Rebelię? Albo Ucztę dla Odyna? Obie gry wyglądają przy tym tytule marnie. Położenie obok Gloomhaven czegoś mniejszego dobitnie pokazuje, jak wielkie opakowanie ma gra. Co jednak fajniejsze, w pudełku nie ma za wiele powietrza.

Sam karton jest solidny, chociaż przy takim ciężarze gry i tak trzeba uważać, by nie uszkodzić go podczas przenoszenia. Ilustracja z okładki utrzymana jest w ciepłych barwach, ale zachęca - podobnie jak i reszta pudełka - do zapoznania się z zawartością.

Wrażenia:

W sieci można znaleźć sporo zdjęć i wpisów informujących o wadach w egzemplarzach na przykład:
  • źle wyciętych żetonach,
  • niedociętych żetonach,
  • rwących i rozklejających się żetonach,
  • braku plastikowych podstawek,
  • zniszczonych kartach.
Nie powinno więc dziwić, że pudełko otwierałem z duszą na ramieniu. Gra kosztowała niemało, a na części zamienne trzeba będzie poczekać podobno nawet kilka miesięcy...

Na szczęście w naszym egzemplarzu wszystko wydaje się być w porządku, chociaż nie wyjmowałem jeszcze wszystkich żetonów z punchboardów - na próbę wycisnąłem tylko po jednym z każdego arkusza. Część z tych większych (kafelki) zresztą sama wypadała z ramek podczas podnoszenia, co budzi nadzieje na to, iż elementy są dobrze docięte.

Jak na razie jedynymi ofiarami okazały się karty, z których kilka jest lekko zgiętych. Dwie na tyle, że pewnie odezwę się do wydawcy z prośbą o ich wymianę. W tygodniu poproszę także kogoś o sprawdzenie zawartości kopert i pudełeczek z figurkami. Do tych ostatnich jednak na szybko zajrzałem - miniaturki wydają się być w porządku. Zdjęć nie robiłem, by nie psuć nikomu frajdy z odkrywania.

Gloomhaven wygląda bardzo dobrze, jest wypchane po brzegi i budzi emocje nawet po rozpakowaniu. Nie mogę się doczekać pierwszej partii, tym bardziej, że książka ze scenariuszami jest gruba i obiecuje wiele godzin zabawy.

AKTUALIZACJA:

Wyjęliśmy z ramek wszystkie żetony. Przy kilku musiałem posłużyć się nożykiem do papieru, bo z jednej strony nie były do końca docięte. Dotyczyło to też dwóch kawałków mapy, które przez to nie wyglądają bardzo estetycznie (jedną krawędź mają lekko postrzępioną). Prawdopodobnie zgłoszę to wydawcy razem z tymi 2-3 małymi kartami, bo lubię moje gry w stanie idealnym. Niektóre żetony miały też jakieś lekkie przesunięcia - nic, czego nie widziałem w innych grach, przy czym przy wielu było w ogóle trudno stwierdzić, czy tak ma być, czy nie (nieregularne okrągłe). Gdyby nie cała afera związana z problemami z Gloomhaven, to pewnie nie zwróciłbym na to uwagi. Wszelkie elementy map, kafelki terenu itd. wydają się być wycięte równiutko, ale to już zweryfikują nasze rozgrywki. Przy okazji przeglądania elementów zauważyłem też, że jeden arkusz naklejek ma też kilka odcisków od księgi scenariuszy (tego jej bindowania).

Ogólnie jestem zadowolony. Jak na taką liczbę elementów jest okej, tych kilka drobnych wpadek nie zaciera pozytywnego wrażenia.

Uszkodzone karty :(
Puste żetony to nie błąd! W drugiej edycji zmieniła się liczba jakichś stworów.

1 komentarz: