piątek, 18 sierpnia 2017

Mocarstwa
[informacja prasowa]

https://planszowki.blogspot.com/2017/08/mocarstwa-informacja-prasowa.html
Wielkie armie przemierzające XVIII-wieczną Europę. Zakulisowe intrygi, sojusze i zdrady. Ścierające się ze sobą morskie armady. Kolejne zdobyte prowincje i złoto płynące wartkim strumieniem wprost do Twojego skarbca. Brzmi dobrze, prawda?

Jeśli tak, to czas zainteresować się „Mocarstwami”. To strategiczno-ekonomiczna gra planszowa, w której od dwóch do pięciu graczy wciela się we władców jednego z dziewięciu dostępnych mocarstw. Mogą oni wybrać m.in. Polskę, Anglię, czy chociażby Imperium Osmańskie. Każde z mocarstw różni się terytorium, dostępnymi początkowymi zasobami czy bonusem militarnym. Naszym celem jest oczywiście rozgromienie przeciwników i zdobycie władzy dzięki potędze naszej wiernej armii. Jednak łatwiej jest to powiedzieć, a trudniej zrobić – żołnierzy trzeba opłacić i wyżywić. Forty i okręty nie zbudują się bez odpowiednich zasobów. Obok geniuszu militarnego gracze muszą się więc wykazać smykałką w dziedzinie ekonomii.



„Mocarstwa” wychodzą także naprzeciw graczom, którzy nie lubią przyswajać wielkich tomiszczy pełnych zasad i wyjątków od nich. Gra proponuje rozgrywkę na trzech poziomach – mamy do dyspozycji scenariusze, kampanie oraz grę w swojej pełnej formie. Scenariusze są więc najprostszą formą zabawy, podczas której ścieramy się tylko militarnie. W kampaniach dochodzi też ekonomia, a w przypadku pełnej rozgrywki korzystamy również z tzw. Koła Stolicy oraz wprowadzających losowość kart wydarzeń. Nie trzeba więc od razu skakać na głęboką wodę. Warto rozegrać kilka scenariuszy i kampanii, by przyzwyczaić się do zasad i poznać działanie poszczególnych jednostek. Różne poziomy rozgrywki przydadzą się też podczas gier konwentowych lub gdy po prostu nie mamy za dużo wolnego czasu. Można wtedy rozegrać tylko szybki scenariusz i nadal mieć z gry mnóstwo frajdy.

A co z samymi zasadami? „Mocarstwa” stawiają na prostotę, która jednocześnie zmusza do taktycznego myślenia. Każda z naszych jednostek posiada swoje statystyki podczas ataku i obrony, a czasem pewne zasady specjalne. Podstawowa zasada jest bardzo prosta: kto wyrzuci więcej, wygrywa. Oczywiście do tego dochodzą różne modyfikatory zależne np. od rodzaju jednostki czy obecności w forcie. Swoje zasady mają też bitwy morskie, ale tutaj również wszystko jest łatwe do przyswojenia. Mamy też do dyspozycji bardzo przydatną „ściągawkę”, w której zawarte są wszystkie informacje potrzebne w czasie gry. Gracze mogą zatem skupić się na taktyce – którą prowincję zaatakować czy dokąd ruszyć swoimi jednostkami, by nie ściągnąć na siebie ognia artylerii przeciwnika.


W grze „Mocarstwa” słowem kluczowym jest regrywalność. Mamy do wyboru wiele państw, kilka poziomów rozgrywki i wreszcie losową mechanikę walki, gdzie jeden rzut może zmienić całą misternie utkaną strategię. Dodajmy do tego rzuty podczas fazy ekonomicznej oraz karty wydarzeń i mamy grę, podczas której żadna rozgrywka nie przypomina poprzedniej.

Decydując się na zakup „Mocarstw”, gracze dostają wielkie pudło ozdobione klimatyczną grafiką, pełne różnorakich elementów gry. Dostajemy figurki reprezentujące poszczególne typy jednostek, żetony, piękną mapę Europy, będącą jednocześnie planszą do gry, czy niezbędne w pełnej rozgrywce znaczniki surowców. Są też kostki i karty symbolizujące zdarzenia losowe.

A zatem usiądźcie wygodnie przy stole, wybierzcie ulubione państwo i ruszajcie w bój! Wygrać mogą tylko najpotężniejsze Mocarstwa!

5 komentarzy:

  1. Na wstępie napiszę, że grałem raz. Jednak jeżeli chodzi o argumenty, które podaję, to ilość gier średnio na nie wpływa. Przy ponownych rozgrywkach pojawia się ilość strategii, balans i ogranie.

    Mocno odradzam ten tytuł, chyba że lubisz rozgrywkę na poziomie Ryzyka. Gra mocno losowa (strategia ma niewiele do gadania, gdy w grę wchodzi tyle kostek przy takiej skali rzutów), ciągnące się fazy gospodarki, które oprócz losowości mają tonę liczenia. Losoowość na wpływ na bitwy i na gospodarkę, co może spowodować, że jeden z graczy po dwóch rundach jest na przegranej pozycji... nie przez swój brak ogrania z tytułem lub błędy... tylko przez kości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałem już podobne opinie w sieci. Szkoda, bo autorskie projekty na Wspieram.to są czymś, czego brakuje. Może autorzy wyciągną wnioski z komentarzy graczy i jeszcze coś zmienią...
      - W.

      Usuń
    2. Witam!

      W sumie ciekawe, że pojawiają się argumenty oparte na jednej grze. Ja grałem w Mocarstwa kilka razy i jeszcze nie zdarzyło się żeby po dwóch rundach gracz był na pozycji bez wyjścia. Może być oczywiście nie po jego myśli ale o to chyba tu chodzi?

      Co do strategii - to ciekawe. Może gdy biją się dwie jednostki piechoty ale w grze mamy kawalerię, artylerię, grenadierów/gwardię oraz forty czy bitwy morskie. Znaczenie ma kolejność ataku, przemieszczenie się jednostek na mapie (w jednej prowincji tylko 3 jednostki - ważne jakie) czy kolejność zajmowania kolejnych prowincji. To małe strategiczne?

      Przy fazach gospodarki trzeba trochę policzyć - fakt. Ale to nic strasznego i jakoś nie sprawiało nam większego problemu.

      Pojawiają się wszędzie porównania do Ryzyka. Rozumiem, że mapa, figurki itd. ale tutaj naprawdę gra się inaczej.

      Usuń
    3. Tak, to wszystko jest pseudo-strategiczne :)

      Usuń
  2. Cóż mogę powiedzieć - mnie to spokojnie wystarcza :)

    OdpowiedzUsuń