wtorek, 20 grudnia 2016

Wombat Rescue - recenzja

http://planszowki.blogspot.com/2016/12/wombat-rescue-recenzja.html
Wombat Rescue to planszówka o małych, uroczych torbaczach, które uciekając przed psem dingo zbytnio oddaliły się od swoich mam, przez co nie mogą znaleźć drogi do domu. Rolą graczy jest więc takie pokierowanie mamami, by przynieść potomstwo. Zadanie utrudnia fakt, że zwierzaki mają kiepski wzrok i kierować się muszą węchem. Sytuacji nie poprawia też kręcący się w okolicy dingo. Zaraz, zaraz... Przecież możecie nie znać wombatów. W takim wypadku na początku recenzji znajdziecie krótki filmik z jednym z tych zwierzaków.

Wiek: 10+
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: około 60 minut
Wydawca: Eagle-Gryphon Games.
Tematyka: wombaty, zwierzęta
Główna mechanika: ruch po siatce, podnieś i dostarcz, budowanie drogi/sieci
BGG: Wombat Rescue

Grę przekazało nam wydawnictwo Eagle-Gryphon Games. 


Wygląd i wykonanie:

Wiktor:

Podłużne pudełko Wombat Rescue zdobi ciekawa, kolorowa i zachęcająca grafika. Ilustracja dobrze oddaje lekką i familijną tematykę gry. Tematykę, w której dużą rolę odgrywają odchody wombatów... Mówi o tym już tył pudełka, zaznaczając, że w Wombat Rescue zwierzaki jedzą, trawią i wydalają po to, by tworzyć strefy zapachu umożliwiające im poruszanie się po planszy. Zawartość gry, jak i jej okładka, jest barwna i ładnie ilustrowana. Świetnie wyglądają pionki wombatów (mam i dzieci) oraz zadziornych psów dingo. W zestawie znajduje się też woreczek na żetony jedzenia i praktyczna wypraska.

Wszystkie elementy gry są bardzo porządnie wykonane i sprawiają wrażenie wytrzymałych. Jestem pod ogromnym wrażeniem jakości wydania Wombat Rescue. Szkoda jedynie, że w sklepowej wersji nie ma dodatków z Kickstartera, na przykład naklejek na żetony pożywienia czy kamieni utrudniających ruch. Można je jednak dokupić osobno.

Kasia:

Oprawa wizualna Wombat Rescue jest dość oryginalna z powodu wykorzystania specyficznego stylu graficznego. Jej autorem jest polski twórca, co było dla mnie miłym odkryciem. Rysunek na okładce jest świetny i nadawałby się na plakat np. do dziecięcego pokoju. Także komponenty wewnątrz pudełka trzymają poziom. Kafle i karty są kolorowe i porządne, natomiast drewniane zwierzaki wyglądają bajkowo i stanowią pomost pomiędzy tradycyjnym meeplem a figurką. Jedyna ich wada, to że czasem tracą równowagę i lądują na pysku. Bardzo podobają mi się również planszetki graczy z rozrysowanym układem trawiennym wombatów. To niezwykły obrazek w grach planszowych i sądzę, że może mieć również walory edukacyjne.

Ocena Wiktora: 9/10

Ocena Kasi: 9/10

Zasady i instrukcja:

Wiktor:

Celem gry jest odnalezienie i przyniesienie do domu czterech wombatów. Osoba, która dokona tego jako pierwsza, wygrywa. Podstawową rzeczą, którą należy zrobić siadając do Wombat Rescue jest ułożenie planszy. Instrukcja sugeruje kilka sposobów, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by puścić wodze fantazji i wymyślić coś własnego. Najważniejszą rzeczą do zapamiętania w czasie gry jest działanie stref zapachu, tworzonych przez odchody. Standardowo obejmują obszar dwóch pól od kostki w kolorze danego gracza. Strefy łączą się ze sobą, dzięki czemu przy odpowiednim ustawieniu drewienek w jednym ruchu można przebyć całkiem pokaźną liczbę pól. A właśnie, jak powstają odchody? Poprzez zjadanie żetonów pożywienia, które po połknięciu przez wombata poruszają się przez jego układ trawienny, by w końcu pozwolić na postawienie klocka w swoim kolorze na planszy.

W czasie zabawy każdy w swojej turze może wykonać swoją wombacią mamą do trzech ruchów:
  • w strefie zapachu - porusza się w jednym kierunku wewnątrz strefy zapachu;
  • specjalnych - może wejść na sąsiadujące pole zawierające znacznik jedzenia lub młodego wombata;
  • wędrówki - gracz ciągnie kartę i porusza wombata na jedno z sąsiadujących, wskazanych na niej pól.
Podczas swojej tury można korzystać też z żetonów pozwalających modyfikować ruch lub kontrolować procesy zachodzące w układzie trawiennym wombata. Zasady poruszania się mają pewne ograniczenia (np. po wejściu na żeton jedzenia należy się zatrzymać), jednak są proste do zapamiętania, podobnie jak i reszta reguł zabawy. Kluczem do ogarnięcia całości jest więc głównie zrozumienie stref zapachu.

Wombat Rescue ma przystępne, intuicyjne zasady, które można zapamiętać już po jednej partii. Instrukcja (w języku angielskim) jest dobrze napisana i wyjaśnia wszystkie ważne elementy gry.

Kasia:

Gra (poza instrukcją) jest niezależna językowo, gdyż na jej elementach nie ma żadnych tekstów. Same zasady nie są również zbyt skomplikowane, właściwie wystarczy opanować reguły ruchu oraz akcje specjalne. Niewielki problem może stanowić chyba tylko zrozumienie jak działa strefa zapachu, choć po jakichś dwóch partiach powinno to już wejść w krew.

Podoba mi się, że planszę budujemy do każdej gry inną, a dodatkowo mamy w tym zakresie bardzo dużą dowolność. Zdecydowanie urozmaica to zabawę, przedłuża żywotność gry i nie pozwala na wyuczenie się korzystnych ruchów.

Ocena Wiktora: 8,5/10

Ocena Kasi: 8/10 

Rozgrywka:

Wiktor:

Początkowo myślałem, że Wombat Rescue to jedynie gra rodzinna. Przemawiały za tym ładne wykonanie, barwna szata graficzna i proste zasady. Zabawa podczas pierwszych partii była lekka i przyjemna. Oczekiwanie na własną turę nie ciągnęło się, a emocji dodawał poruszający się pod koniec tury jednego z graczy dingo, mogący złapać wombacią mamę i zmusić ją do ucieczki na pole startowe. Kilka razy Wombat Rescue pokazało jednak swoje inne oblicze.

Siadając do gry w gronie doświadczonych planszówkowiczów lekka i przyjemna zabawa potrafi zmienić się w poważną rywalizację. Optymalizowanie ruchów, próby przeszkadzania przeciwnikom, poprzez stawianie na ich trasach własnych kostek (wymuszających zakończenie ruchu) lub przesuwanie ich wombata, potrafią dać w kość. Sprawiają też, że gra nabiera głębi i wchodzi na zupełnie inny poziom, niż podczas typowo familijnej zabawy. Bardzo fajnie, że zależnie od nastawiania osób przy stole można z Wombat Rescue wyciągnąć tak różne wrażenia z rozgrywki. Myślę, że tytuł nada się do gry z dziećmi, pozwalając im jednocześnie planować i dobrze się bawić.

Opisywany tytuł nie jest zbyt losowy. Od szczęścia (lub pecha) zależą jedynie ruchy dingo, gnającego zawsze w stronę najbliższej mamy o 1-4 pola, a także karty wędrówki. W pierwszym przypadku można jednak grać tak, by unikać psa, a same wędrówki nie są raczej często wykorzystywane i nawet z kiepskim dociągiem można coś zdziałać. Ponadto losowość pozwalają kontrolować żetony graczy, dzięki którym można np. przenieść wombata do domu czy przyspieszyć trawienie. Odpowiednie ich wykorzystanie może naprawdę pomóc. W grze nie ma zbyt dużej interakcji negatywnej. Ta ogranicza się do przepychania innych mam oraz stawiania swoich kloców tak, by ewentualnie utrudnić trochę ruch przeciwnikom.

Kluczem do sukcesu jest odpowiednie rozstawianie kostek i tworzenie stref zapachu, po których można się później poruszać. Pomaga przy tym zaplanowanie kolejności ratowania wombaciątek, no i zjadanie najbardziej pożywnych znaczników pokarmu, by co jakiś czas móc stawiać swoją kostkę na planszy. Instrukcja gry przewiduje też kilka dodatkowych urozmaiceń, jak np. trudniejszą zabawę z dwoma psami dingo lub usuwanie przez nie klocków generujących zapach.

Wombat Rescue działa tak płynnie, jak ładnie wygląda. Zabawa jest dynamiczna, zmusza do kombinowania, a jednocześnie nie dłuży się. Premiuje trochę doświadczonych graczy, jednak wyniki (liczba przyniesionych do domu wombatów) na ogół były zbliżone. Chyba nigdy nie zdarzyło się, by ktoś przy planszy skończył zabawę tylko z jednym uratowanym wombatem.

Kasia:

Wombat Rescue można traktować jako dość lekką, rodzinną pozycję i za jej pomocą wciągnąć np. starsze dzieci w świat bardziej zaawansowanych gier. Nie jest to jednak jedyne oblicze wombatów. Jeśli siądą do niej planszówkowi wyjadacze, to obwody mogą im się porządnie zagrzać. Nie ma tu bowiem zbyt dużo losowości (najbardziej podlega jej ruch dingo, który jednak ma swój, z góry określony, zakres). Można więc podejść do gry bardzo analitycznie i strategicznie rozplanować każde posunięcie. Gra niełatwo wybacza też błędy popełnione na jej początkowych etapach.

Dwie strony gry mogą sprawić, że zainteresuje ona szersze grono odbiorców, jednak dla mnie jest w tym pewien zgrzyt. Siadając do gry rodzinnej, chcę gry rodzinnej, a nie mózgożera, w którym bardziej ambitni zaczynają przeliczać wszystkie ruchy. Spada wtedy dynamika rozgrywki, wydłuża się oczekiwanie na własną turę oraz wzrasta presja by dorównać liderowi.

W Wombat Rescue interakcji jest niedużo, choć nie można powiedzieć, by każdy grał wyłącznie na siebie. Trzeba zważać na przeciwników, a także na ruchy dingo (jeśli jest sterowany przez rywala). Czasem inni gracze potrafią trochę utrudnić nam dotarcie do celu, choć w ogólnym rozrachunku ważniejsze jest jak sami zdecydujemy się działać.

Oczywiście na moją ocenę ma wpływ fakt, że nie jestem niestety najlepsza w grach wymagających przestrzennego planowania ruchów, tym bardziej, jeśli nie mam co liczyć na sprzyjający łut szczęścia. Dlatego jeśli jesteście fanami tego typu rozgrywek, to rzućcie okiem raczej na punkty przyznane przez Wiktora.

Ocena Wiktora: 8/10

Ocena Kasi: 6/10

Gra we dwoje:

Wiktor:

Zasady zabawy w Wombat Rescue nie zmieniają się przy dwóch osobach. Rozgrywka ze względu na większy luz na planszy jest trochę szybsza i prostsza, jednak wciąż w porządku. Nabiera też bardziej wyścigowego charakteru, gdyż nie ma co liczyć na to, że inni spróbują powstrzymać lidera. Gra bardziej podoba mi się przy trzech lub czterech osobach, kiedy to przy planszy jest więcej rywalizacji i tym samym kombinowania. Wydaje mi się jednak, że z młodszymi graczami wariant dwuosobowy sprawdzi się bardzo dobrze.

Kasia:

Gra we dwoje może być z jednej strony przyjemniejsza, bo krócej czekamy na swoją kolej. Ale w związku z tym, że mocno opiera się na strategicznym myśleniu to może sprawiać mniej frajdy duetom, w których jedna strona przoduje w roli stratega. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli zaproponowano by mi partyjkę w Wombat Rescue to wolałabym jednak siąść do niej w większym gronie. Na planszy jest wtedy większa rywalizacja, a nawet będąc na szarym końcu można poobserwować ciekawą walkę liderów.

Ocena Wiktora: 6,5/10

Ocena Kasi: 5/10  

Klimat i tematyka:

Wiktor:

Ciekawa sprawa. Czy gra skupiająca się w dużej mierze na odchodach może być przyjemna tematycznie? Tak! Jeśli tylko całość zostanie podana tak uroczo, jak w Wombat Rescue. Autorowi gry udało się zrobić to na tyle zgrabnie i nienachalnie, że temat raczej intryguje i ciekawi, a nie gorszy. Pomaga w tym też cała ta przyrodnicza otoczka, wraz ze wstępem w instrukcji, który krótko wyjaśnia, że wombaty mają słaby wzrok i korzystają z odchodów do nawigacji. Całość ma też walory edukacyjne, nie tylko dla młodszych graczy. Sam dzięki Wombat Rescue zajrzałem do Internetu i dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy o tych torbaczach.

Jak wypada klimat w grze? Muszę przyznać, że jak na familijny tytuł o zwierzakach, jest całkiem fajnie. Pomagają w tym świetne pionki, a i mechanika jest dobrze dopasowana do tematu gry. Ciekawie rozwiązano system kart mający odzwierciedlać ruchy zagubionych, wędrujących wombatów, jak i same strefy zapachu generowanego przez klocki graczy.

Kasia:

Wombaty to przemiłe i niezwykle urocze zwierzęta. Jednak wykorzystanie ich zwyczajów związanych z nawigowaniem po zapachu odchodów, jako tematu na grę planszową, wydaje się pomysłem co najmniej niecodziennym. Przyznam, że przy pierwszym podejściu zareagowałam na to zdziwieniem i może nawet delikatnym zniesmaczeniem. Po poznaniu zasad i rozpoczęciu rozgrywki okazało się, że nie taki wombat straszny, a mniej lub bardziej delikatne (zależnie od towarzystwa) żarty o stawianiu klocków zaczęły pojawiać się podczas partii mimochodem. Możecie więc rozważyć czy lubicie tego typu humor.

Gra jest całkiem dobrze zakorzeniona w obranym temacie i jestem pewna, że w jej trakcie dowiecie się więcej o wombatach niż moglibyście się spodziewać po grze planszowej. Może nawet trochę więcej niż chcielibyście wiedzieć. Nie zmienia to jednak faktu, że przemyca ona w bardzo przystępny sposób także wartości edukacyjne.

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 7/10 

Podsumowanie:

Wiktor:

Wombat Rescue jest bardzo ładną i świetnie wykonaną grą. Łączy proste i intuicyjne zasady z ciekawą, niekiedy wymagającą rozgrywką. Podoba mi się, że zależnie od nastawiania osób przy stole może to być lekka planszówka familijna, jak i tytuł skupiający się na optymalizacji ruchów. Niewielka dawka losowości oraz interakcji wychodzi mu na dobre, dzięki czemu prawie cały czas kontrola nad ruchami wombatów jest w rękach graczy. Nietypowy temat bardzo sensownie oddano w mechanice, a stanowiące ważny element gry odchody wpleciono do niej w naturalny i nienarzucający się sposób.

Kasia:

Wombat Rescue przyciąga wyjątkową grafiką oraz niezwykłym tematem. Ma jednak do zaoferowania także znacznie więcej, ponieważ strona mechaniczna jest nie mniej dopracowana. Nie znajdziecie tu zbyt dużo losowości, więc trzeba liczyć na własne szare komórki. Gra ma za to dużą regrywalność, więc jeśli przypadnie Wam do gustu, to powinna zagościć w kolekcji na dłużej.

Ocena:

Wiktor:

Wombat Rescue to świetna pozycja dla graczy rodzinnych, która nie zanudzi też doświadczonych planszówkowiczów. Tytuł okazał się dla mnie dużym zaskoczeniem. Mam szczerą nadzieję, że któryś z polskich wydawców zdecyduje się na rodzimą edycję, gdyż gra zasługuje na to, by trafić pod strzechy. Ładna, z nieskomplikowanymi zasadami, ale dająca sporo frajdy. No i z oryginalnym tematem! Mimo że trochę słabiej wypada jedynie we dwoje, pokazując wombacie pazury przy większej liczbie graczy, to i tak powinna zadowolić rodzinnych graczy. Kasia nie została niestety fanką planszowych wombatów, więc nie wiem, czy Wombat Rescue zostanie z nami na dłużej, jeśli jednak grywacie z dziećmi lub mniej doświadczonymi planszówkowiczami, to bez wahania polecam!

Kasia:

Miało być lekko, łatwo i radośnie. Kolorowo i rodzinnie. A okazało się, że mózg paruje, najlepsi stratedzy walczą o zwycięstwo, a ja błąkam się gdzieś na obrzeżach planszy, bez szansy na odnalezienie drogi do domu. Ten rozdźwięk pomiędzy tym, czego się po Wombat Rescue spodziewałam, a tym co otrzymałam, sprawia, że pomimo całej sympatii do tematu, strony wizualnej oraz zmyślnej mechaniki, nie zapałałam miłością do tej planszówki. Jest w porządku, przyjemnie, ale niekoniecznie jest to gra dla mnie. Jedno jest natomiast pewne - jest to pozycja na tyle oryginalna, że raczej nie znajdziecie na swoich półkach niczego podobnego.

  • Dla kogo?
Dla: graczy rodzinnych; zaintrygowanych tematem bardziej doświadczonych planszówkowiczów; miłośników zwierząt i ładnych gier; fanów wombatów

Plusy:

  • bardzo ładna i solidnie wykonana
  • niezależna językowo (poza instrukcją)
  • proste zasady
  • duża regrywalność
  • oryginalny, ciekawy temat...

Minusy:

  • ... który może jednak niektórych zniesmaczyć [K.]
  • z gry rodzinnej może przeistoczyć się w mózgożera [K.]
  • trochę słabsza we dwoje

Grę do recenzji przekazało nam wydawnictwo Eagle-Gryphon Games. Dziękujemy!

http://www.eaglegames.net/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz