niedziela, 19 czerwca 2016

Domek (Rebel) - recenzja

http://planszowki.blogspot.com/2016/06/domek-rebel-recenzja.html
Domek to rodzinna gra planszowa, która zrobiła wokół siebie sporo szumu. Pełne zachwytów recenzje i komentarze przykuły też w końcu i naszą uwagę. Poprosiliśmy więc Rebela o możliwość samodzielnego sprawdzenia, co takiego w Domku piszczy. Czy ta gra przekona także geeków i zadomowi się na naszej półce? Odpowiadamy!

Wiek: 7+
Liczba graczy: 2-4
Czas gry:  około 30
Wydawca: REBEL.pl
Tematyka: budowa domu, rozbudowa pomieszczeń
Główna mechanika: zbieranie zestawów, dobieranie kart
Grę przekazało nam wydawnictwo REBEL.

Wygląd i wykonanie:

Wiktor:

Okładka Domku jest rodzinna w pełnym tego słowa znaczeniu: ładna i kolorowa, a wpatrzonej w kupującego dziewczynce raczej nie oprą się fanki (i fani) disneyowskich animacji. Sprytne zagranie Rebelu, sprytne! ;)

Elementy gry są nawet bardziej barwne niż jej okładka. Na pierwszy plan wysuwają się karty pokojów - ładne, pełne szczegółowych, wesołych i przede wszystkim unikalnych ilustracji. Wszystkie obrazki różnią się od siebie i to nie tylko drobiazgami. Karty skonstruowano tak, żeby pokoje tego samego typu po dołożeniu pasowały do siebie i tworzyły jedną całość. Dzięki temu salon składający się z trzech części w domku wygląda jak jedno duże pomieszczenie.

To nie koniec graficznych ciekawostek, bo na kartach przemycono również coś dla geeków! Na niektórych obrazkach można odnaleźć nawiązania do popkultury - czy to zamrożonego Hana Solo, czy wejście do znanego z Fallouta schronu i tak dalej. Pierwsze 2-3 rozgrywki są więc szukaniem takich smaczków, ale i walką o pomieszczenia z grami planszowymi, których też nie brakuje - wśród umieszczonych w pokojach tytułów znajdziemy np. klasyczne szachy ale i popularne Wsiąść do pociągu.

Podoba mi się również, że w grze zamieszczono plansze przedstawiające tytułowy domek. Dzięki nim wiemy gdzie układać karty, a całość nabiera jeszcze większej graficznej spójności. Mimo że lubię gry z poważnymi i klimatycznymi grafikami, to Domek zrobił na mnie duże wrażenie. Wygląda bardzo zachęcająco, jest też solidnie wykonany.

Kasia:

Wystarczy jeden rzut oka na okładkę, by wiedzieć z jakim typem gry mamy do czynienia, a więc od razu zostajemy nastrojeni na spokojną, rodzinną rozrywkę. Wizualnie pudełko nawiązuje do tego, co dostajemy w środku - mianowicie plansze graczy mają kształt i wygląd domków (lub domów, bo są sporych rozmiarów), takich jak ten okładkowy. Również wypraska ma ciekawy ceglany wzór i "domkowaty" kształt. Co ważniejsze jednak jest ona także praktyczna, bo wszystkie elementy mają w niej swoje miejsce.

Cała oprawa graficzna jest zresztą bardzo estetyczna, kolorowa, ale nie pstrokata. Elementów nie jest zbyt wiele, ale są one bardzo dobrej jakości. Podoba mi się niewielka plansza główna, ozdobiona realistycznym motywem, a znacznik pierwszego gracza jest niesamowicie duży i po prostu świetny. Co do kart, to kolorowe rewersy i brak ramek sprawiają, że nie widać na nich śladów tasowania czy przesuwania po stole. Plus także za to, że na każdej karcie tego samego typu znajduje się inna grafika. Do gry dołączono też fajny, gruby notesik punktowania (chociaż zawsze zastanawia mnie czemu one nie są drukowane dwustronnie).

Ogólnie wszystko jest tu bardzo ładne, żeby nie powiedzieć urocze, ale najbardziej jednak spodobały mi się drobne smaczki, które można odkryć przyglądając się bliżej kartom (np. DeLorean i deskolotka w garażu). Nawiązują one do popkultury, a ich odkrywanie sprawia całkiem niezła frajdę.

Ocena Wiktora: 8,5/10

Ocena Kasi: 9/10

Zasady i instrukcja:

Wiktor:

Domek ma proste zasady, nawet jak na grę rodzinną. Celem zabawy jest uzbieranie największej liczy punktów otrzymywanych za pomieszczenia, żetony wyposażenia oraz przewidziane na kartach pomocy bonusy (np. po 1 łazience na każdym z pięter). W każdej rundzie dla 2-3 osób pierwszy gracz odrzuca jeden z wyłożonych na planszy kompletów kart (nie może pozbyć się pierwszej karty przypisanej do znacznika pierwszego gracza; można też grać w wariant bez odrzucania) i dobiera własny. Górną kartę - zależnie od jej typu - zamienia na wyposażenie, dokłada zakrytą do dachów, kładzie obok planszy do późniejszego użycia; dolną natomiast umieszcza w swoim domku. Trzeba przy tym pamiętać o dwóch regułach.

Po pierwsze, pomieszczenie nie może być większe, niż przewidziano (ikonki kart na których nadrukowano punkty). Tak więc łazienka, składająca się zawsze z jednej części, nie może sąsiadować z drugą łazienką, a sypialnia może składać się maksymalnie z dwóch kart. Drugą sprawą jest umiejscowienie pokojów - nie mogą "wisieć w powietrzu", muszą być budowane na innych pomieszczeniach. Na początku gry można więc je dokładać po lewej stronie pierwszego piętra (3 miejsca) oraz w garażu (2 miejsca, jednak tam trafiają specjalne karty pomieszczeń podziemnych). Czasami zdarza się, że dobraną kartę pomieszczenia musimy położyć zakrytą, jako puste pomieszczenie (w praktyce używa się tego głównie w przypadku garażu).


O ile na dolnym torze planszy kart znajdziemy tylko pomieszczenia, to u góry pojawiają się pomocnicy i narzędzia (typowe karty akcji, które po zagraniu pozwalają trochę namieszać), wyposażenie (wymieniane na żetony dokładane do pokojów) oraz dachy. Te ostatnie wprowadzają do gry element pamięciowy, gdyż po dobraniu karty kładzie się ją zakrytą i nie można jej podglądać aż do końca zabawy. Wówczas za 4 karty dachów dostaniemy kilka punktów, a gdy wszystkie elementy będą tego samego koloru - również dodatkowy bonus.

Jak widzicie na zdjęciu, pierwsza karta od lewej nie posiada pary u góry. W zamian za rezygnację z dodatkowej karty otrzymuje się jednak znacznik pierwszego gracza, co przy 3-4 osobach może mieć już duży wpływ na rozgrywkę, ale o tym później.

Proste reguły zostały dobrze i przejrzyście wyjaśnione w instrukcji, w której opisano nawet działanie poszczególnych kart. Domek ma więc wszystko, co w tej kategorii powinna posiadać gra rodzinna - proste, zrozumiałe zasady oraz porządną instrukcję.

Kasia:

Zwykle w planszówkach karty pomocy zawierają skrót zasad, tutaj jednak reguły są tak łatwe do zapamiętania, że nie miałoby to sensu. Karty pomocy jednak dostajemy, ale dla odmiany przypominają one sposób punktowania pomieszczeń i dachów, co jest dość pomocne i eliminuje potrzebę zaglądania do instrukcji. Generalnie jest to jedna z niewielu znanych mi gier, podczas których poza pierwszą rozgrywką praktycznie wcale nie trzeba korzystać z książeczki z zasadami. Te są bowiem maksymalnie proste, a nawet samo przygotowanie gry nie wymaga żadnych specjalnych zabiegów.

Ocena Wiktora: 9/10

Ocena Kasi: 9/10 

Rozgrywka:

Wiktor:

Jako że do Domku przyciągnęły mnie opinie o tym, że jest to gra również dla geeków, to i z tej perspektywy muszę ją ocenić. Czy uczciwe jest opisywanie Domku przez pryzmat doświadczonego gracza? Sądzę że tak, bo przecież dobrze bawię się przy wielu rodzinnych tytułach jak chociażby wydane przez Rebela gry: Wsiąść do pociągu czy Wybuchowa mieszanka. Żeby jednak nie było zbyt stronniczo, to w podsumowaniu znajdziecie gościnną wypowiedź kogoś, kto siadał do Domku z młodszymi graczami. Do dzieła!

Domek jest grą prostą, w której liczba decyzji do podjęcia ogranicza się do wybrania dostępnych kart i dołożenia ich na swoją planszę tak, aby przyniosły nam pod koniec jak najwięcej puntów. Nie wiadomo jednak, które karty pojawią się na torze dobierania jako następne, nie ma też pewności, że uda się nam zgarnąć akurat te, których potrzebujemy. W grze występuje zauważalna losowość, która szczególnie pod koniec zabawy potrafi dawać się we znaki. Może okazać się, że ostatnia karta garażu zniknęła już jakiś czas temu i nie będziemy w stanie sensownie dokończyć tego pomieszczenia. Można by to pewnie rozwiązać liczeniem odrzuconych już i zabranych przez przeciwników kart, ale bądźmy poważni - mijałoby się to z duchem gry.


Samo budowanie naszego gniazdka, głównie dzięki świetnej oprawie graficznej, jest jednak przyjemne i gra punktuje u mnie za możliwość stworzenia czegoś, co mogę podziwiać na koniec zabawy. Zawsze fajniej oglądać "przestrzenne" efekty swojej pracy, niż jedynie śledzić znacznik punktów na torze. A skoro ten wymiar Domku trafił do mnie, to dzieciom powinien spodobać się jeszcze bardziej ;).

Pod kątem mechaniki gra Klemensa Kalickiego jest porządna, ale nie innowacyjna. W kategorii gier dla dorosłych określiłbym ją mianem średniaka, jednak w przypadku gry familijnej (czy skierowanej do dzieci) nie byłoby to w porządku wobec autora i wydawcy. Dlaczego? Bo Domek jest przemyślany i dobrze działający. Na tyle, że siadając do stołu z pociechami (czy nawet innymi dorosłymi) można w niego grać bez bólu, a czasami nawet dobrze się bawiąc. W grze niemal nie ma negatywnej interakcji. Ogranicza się ona do odrzucania jednej pary kart (można grać też w wersję bardziej rodzinną i zostawiać wszystkie) i czasami podkradania przeciwnikom potrzebnych im kart. Generalnie jest więc bardzo spokojnie i pokojowo.

Ciekawym rozwiązaniem jest znany z wielu gier euro nieprzesuwający się znacznik pierwszego gracza. Aby go przejąć należy zrezygnować z karty dodatku i dobrać znajdujące się po lewej stronie toru pomieszczenie. Znaczenie symbolizującego pierwszego gracza domku rośnie wraz z liczbą osób siadających do gry. Odrzucając jeden komplet przy trzech osobach (czy też grając we czwórkę) sprawiamy, że ostatnia z nich musi wybrać już tylko jedną z dwóch dostępnych opcji. Często będzie to pewnie właśnie pomieszczenie połączone z rolą rozpoczynającego.

Problemy z oceną sprawia mi regrywalność Domku. Losowość oraz spora liczba kart sprawiają, że każda partia jest inna, jednak w pewnym momencie wkrada się do nich monotonia. Jest to szczególnie odczuwalne przy 2-3 grach z rzędu, jednak z drugiej strony... jeśli znacie dzieci, to pewnie wiecie, że jeśli coś im się spodoba, to nie ma zmiłuj ;).

Kasia:

Z pewnością nie jest to gra, w której wszystko dałoby się zaplanować, ponieważ losowość jest tutaj zauważalna. Ponadto rywale grający przed nami nie omieszkają skorzystać z okazji podebrania co lepszych kart. Trzeba więc często na bieżąco weryfikować swoje zamierzenia, dostosowywać je do sytuacji. Dodatkowym ograniczeniem jest niewielka przestrzeń, na której możemy budować, trzeba więc zawsze być gotowym na plan B i nie przywiązywać się zanadto do początkowego wyobrażenia o tym, jak będzie wyglądał nasz domek. Nie raz zdarzyło mi się czekać kiedy w końcu pojawi się jakiś garaż... jest jednak pewne rozwiązanie niwelujące nieco losowość, czyli możliwość zagrywania pustych pomieszczeń. Czasem można nawet zyskać na tym jakieś punkty, a zapobiega to sytuacji, w której nic nie pasowałoby do naszego wnętrza. Ogólnie jednak w mojej ocenie wpływ losu jest ciut za duży i nie pozwala traktować Domku zbyt poważnie.

Im więcej graczy zasiada do budowania tym rywalizacja o karty i znaczenie roli pierwszego gracza większe. Istotną sprawą jest to, że rozpoczynanie tury daje tu wyraźną przewagę, dobrze więc, że w każdej ktoś ma szansę przejąć znacznik lidera. Jeśli jednak przez całą grę będziemy pozwalać, by to inni byli u steru, to będziemy musieli zadowolić się niechcianymi, a więc raczej niebyt dobrymi kartami. Co za tym idzie, trudno jest w takiej sytuacji ugrać sensowny wynik, a  wrażenia z rozgrywki mogą być gorsze.

Co do regrywalności to nie jest źle, bo spora liczba kart daje pewne urozmaicenie. Z drugiej jednak strony sposób budowy naszego lokum jest zwykle podobny, co sprawia, że po kilku rozgrywkach doświadczeni gracze mogą czuć się znużeni. Potęguje to fakt, że w grze jest niewiele interakcji - powiedziałabym, że jest ona jednokierunkowa (tzn. pierwszy gracz zawsze może komuś zaszkodzić, ale żaden z pozostałych uczestników zabawy nie ma już takiej możliwości). Nie jest to też ten typ planszówki, w której chciałoby się po skończonej partii zasiąść do kolejnej. Zbudowanie jednego domku w ciągu wieczora zdecydowanie wystarcza ;).

Ocena Wiktora: 5,5/10 (okiem doświadczonego gracza)

Ocena Kasi: 6,5/10


Gra we dwoje:

Wiktor:

Domek we dwoje jest grą zdecydowanie łatwiejszą niż w większym gronie.  W każdej rundzie mamy spory wybór pomieszczeń i rzadko zdarza się, że na torze dobierania nie ma takiego, które przydałoby się w naszym domku. W związku z tym mniejsze znaczenie ma też przejmowanie znacznika pierwszego gracza, jeszcze większemu zmniejszeniu ulega też interakcja. W wariancie dwuosobowym o wiele trudniej odrzucić/dobrać akurat te karty, które są potrzebne przeciwnikowi.

Przy dość dynamicznie grających nieznacznemu skróceniu ulega czas partii. Domek jest jednak grą na tyle krótką, że nawet w większym gronie na ogół nie przekracza tych pudełkowych 30 minut.

Dwuosobowe partie nie różnią się w dużym stopniu od tych w większym gronie. Niezależnie więc od tego, czy do stołu siadasz tylko z jedną pociechą, czy całą ich gromadką wrażenia z zabawy pozostaną niemal niezmienione. We dwójkę budowa własnego wymarzonego gniazdka będzie Wam szła jedynie trochę łatwiej i sprawniej.

Kasia:

Moje wrażenia z gry dwuosobowej tylko w niewielkim stopniu odbiegają od tych z rozgrywek wieloosobowych. Jak nie trudno się domyślić, jest nieco spokojniej, a nawet nie będąc pierwszym graczem mamy tu więcej kart do wyboru. Nie jestem wielką fanką grania w Domek tylko we dwójkę, ale też raczej nie odmówię partii, bo jest to lekka i niezobowiązująca rozrywka.

Ocena Wiktora: 5,5/10

Ocena Kasi: 6/10  

Klimat i tematyka:

Wiktor:

Simsy! To tytuł, który na ogół jest pierwszym skojarzeniem po zapoznaniu się z Domkiem. W obu grach przecież chodzi o budowanie i projektowanie własnego domu. Tematyka ta jest zupełnie neutralna, nie powinna nikogo urazić ani obrazić ;). Z tego co zaobserwowałem, to raczej wszyscy podchodzą do niej przychylnie i z zaciekawieniem, jest więc na pewno dobrym pomysłem na grę planszową. Tym bardziej, że dzieci uwielbiają budowanie domków (nieśmiertelne klocki Lego) czy wybieranie kolorów i ozdób do własnych pokojów. Przyziemna, realna tematyka może być zaletą i miłą odmianą dla niektórych rodziców, mających już dość księżniczek, smoków i gadających lisów oraz królików.

Tyle o tematyce, a co z klimatem? Ten w Domku budują właściwie jedynie fajne ilustracje i plansze. Niby mechanika przewiduje zbieranie dachów, na kartach dodatków pojawiają się dekoratorzy, narzędzia i dostawcy, ale dorosły gracz raczej tego nie wyczuje. Trochę trudno wczuć się w budowanie własnego domu, gdy skupiamy się tylko na punktach zwycięstwa, a nie np. praktycznym i sensownym układzie pomieszczeń na piętrze. Ocenę w tej kategorii ratuje więc całkiem przyjemna tematyka.

Kasia:

Zastanawiam się jaki właściwie klimat miałaby mieć gra o budowaniu i wyposażaniu domu. Ten temat z natury rzeczy jest na tyle neutralny, że nie ma tu mowy o dużych emocjach czy jakiejś wyczuwalnej atmosferze podczas rozgrywek. Sama mechanika także nie działa klimatotwórczo. Bierzemy 2 karty, dokładamy jedną do naszej chałupki i tak to leci.

Nasze próby odnalezienia ścieżki dźwiękowej, która najbardziej by do Domku pasowała najczęściej kończyły się na uruchomieniu radia internetowego (ale w końcu co najczęściej towarzyszy robotnikom pracującym przy wykańczaniu wnętrz?) ;). Generalnie warto podbudować nieco atmosferę czymś rytmicznym i energetycznym, bo wtedy gracze bardziej się ożywiają i czas przy grze płynie przyjemniej.

Sam temat jest natomiast dość wdzięczny i trafia zarówno do młodszych jak i starszych graczy. Miło jest  tworzyć coś własnego, a tym bardziej jeśli jest coś takiego jak dom, który do tego składa się z ładnych, przykuwających wzrok pomieszczeń.

Ocena Wiktora: 5/10

Ocena Kasi: 4/10 

Podsumowanie:

Wiktor:

Spora losowość w połączeniu z ograniczoną decyzyjnością sprawia, że Domek nie jest według mnie grą dla dorosłych, a tym bardziej dla doświadczonych graczy. To zdecydowanie nie ta liga. Bardzo ładny i zachęcający wygląd oraz niemal banalne zasady sprawiają jednak, że Domek wydaje się być dobrą grą dla dzieci. Jeśli Wasze pociechy nie siadają same do planszówek, to śmiało możecie dołączyć do zabawy, nie powinniście się przy grze zmęczyć ani też wynudzić.

Domek pewnie nie pozostanie w naszej kolekcji, ale nie żałuję też czasu spędzonego podczas naszego ogrywania tej planszówki. Partie sięgające około 30 minut nie wydawały się zbyt długie i nie męczyły.

Muszę przyznać, że dałem się porwać szumowi wokół gry i uwierzyłem opiniom przedstawiającym Domek jako uniwersalną planszówkę dla każdego, a tak po prostu nie jest. Cieszę się jednak, że miałem okazję poznać tę nowość od Rebela i gdybym kiedyś dorobił się córki, to wiedziałbym czym wciągać ją w świat planszówek.

Kasia:

Główne zalety rozgrywki w Domek to stosunkowo krótki czas gry, a jednocześnie płynność i brak przestojów. Klimatu niestety prawie tu nie ma, losowość natomiast jest całkiem spora, lecz bardzo atrakcyjna otoczka wizualna i prostota zasad z pewnością potrafią wiele wynagrodzić.

Ocena:

Wiktor:

Domek nie jest grą dla geeków! Nie jest też nawet grą skierowaną typowo do niedzielnych graczy, chociaż oni powinni docenić ją bardziej niż wyjadacze. Jest planszówką do grania z dziećmi. Podkreślam to byście nie dali się (jak ja) zwieść komentarzom i opiniom spotykanym w sieci. W gronie dorosłych Domek nie zrobi furory, chociaż pozwoli pewnie na rozegranie kilku lekkich partii.

Uplasowałbym go gdzieś między planszówkami dla dzieci, a grami familijnymi. Dlaczego? Bo to właśnie najmłodsi będą się przy nim dobrze bawić i to pod nich robiona była ta gra. A jako że nie mamy dzieci, to niżej gościnnie cytuję wypowiedź z forum o grach planszowych. GeQ mając w domu dwie pociechy wydaje się wiarygodnym źródłem informacji :).

GeQ (z forum Gry-planszowe.pl):

Domek zakupiłem moim dzieciakom (6 i 4 lata) na Dzień Dziecka - przez długi czas nie było dnia bez partyjki w Domek. To nie jest wymagająca gra, raczej przeciętna, ale dla dzieci jest rewelacyjna. Cieszy oko, pozostawia pole do decyzji - mimo wszystko uczy myślenia taktycznego i strategicznego - jak dla mnie to idealne wprowadzenie do eurosucharów. A jednocześnie nie znudzi starego wyjadacza, który przeżyje 1 partię raz na jakiś czas ze swoimi pociechami. I mało tego, zauważy że z partii na partię dzieci wykonują coraz lepsze przemyślane ruchy (pewnego dnia na przykład moja córka po raz pierwszy świadomie poszła w jednokolorowy dach). Kwestię narzędzi i pomocników rozwiązaliśmy w ten sposób, że po położeniu karty czytamy na głos jaką ona daje w czasie rozgrywki możliwość, a z czasem wystarczą same grafiki, żeby rozpoznać działanie karty.

Nie wyobrażam sobie tej gry jako gateway dla grupy dorosłych, ale dla dzieci jest świetna.

Kasia:

Uważam, że ten debiut planszówkowy Klemensa Kalickiego należy uznać za udany, a Domek zagości pewnie na dłużej w wielu domach ;) Jeśli chodzi o mnie to gra dała mi trochę frajdy, głównie dlatego, że przypomniała czasy, kiedy grywałam w Simsy, a także z powodu nawiązań, o których już wspomniałam. Przyciągnęła moją uwagę także uroczym, cieszącym oczy wyglądem. Na dłuższą metę jednak nie stanowi zbyt dużego wyzwania, zapewnia też za mało emocji podczas rozgrywanych partii. W związku z tym oceniam ją jako grę dobrą do spędzenia miło czasu z dziećmi, zagrania od czasu do czasu, ale nie jako stałą pozycję dla bardziej wymagających graczy. W roli gry rodzinnej sprawdza się jednak bardzo dobrze.

  • Dla kogo?
Dla: dzieci; rodziców grających głównie z dziećmi; dziewczynek; fanów Simsów; szukających lekkiego, rodzinnego fillera

Plusy:

  • proste reguły
  • płynna rozgrywka
  • piękne wykonanie
  • świetna dla dzieci, nie zanudzi też grających z nimi dorosłych
  • krótki czas jednej partii i szybkie przygotowanie do gry
  • nieskomplikowana rozgrywka...

Minusy:

  • ...która dla nas była o wiele zbyt prosta
  • losowość utrudniająca planowanie
  • zaawansowanym/dorosłym graczom szybko się znudzi (nie dla geeków!)
  • wkradająca się do gry już przy dwóch partiach z rzędu monotonia



Grę przekazało nam wydawnictwo REBEL.pl. Dziękujemy!

http://wydawnictwo.rebel.pl/

18 komentarzy:

  1. Ale zabieraliście sobie karty, co? Tzn. pierwszy gracz wywalał przeciwnikowi najlepszy dla niego zestaw?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, graliśmy bezlitośnie :P
      Domek nie jest zły, po prostu musi trafić na odpowiedniego gracza, wg mnie najlepiej takiego, który grywa z dziećmi. Gdyby ktoś ze znajomych zaproponował partię, to pewnie raz na jakiś czas jedną mógłbym zagrać, ale to nie ten poziom emocji, którego oczekuję...
      -W.

      Usuń
  2. No, ale to jest gra zdecydowanie familijna, i jakakolwiek próba patrzenia na nią przez pryzmat geeków jest zwykłym błędem w metodzie oceniania. Z tej perspektywy również losowość zupełnie nie przeszkadza. Choć zgodzę, że takie Quadropolis bardziej przypadło mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem w tym, że w wielu komentarzach i opiniach, które widziałem przewijał się pogląd, że to gra dobra również dla geeków. Dlatego też postanowiliśmy ją przetestować, bo przecież jest sporo gier rodzinnych, które są na tyle uniwersalne, że podobają się nawet doświadczonym graczom: Carcassonne, Wsiąść do pociągu, Takenoko, Splendor, Dobble, wszelkie pozycje z serii Cardline, różne pędzące zwierzaki i tak dalej. Domek jednak okazał się pozycją zbyt rodzinną, z pogranicza gier familijnych i dla dzieci. Tym samym trochę nas rozczarował - nawet nie przez to jaką jest grą, ale przez to jak jest przez wielu przedstawiany, bo spodziewałem się czegoś więcej. Mam nadzieję, że ta recenzja pozwoli części planszówkiczów uniknąć rozczarowania.

      W tekście staraliśmy się więc oddać zarówno nasze wrażenia (które były średnie), jak i zaznaczyć mocno rodzinny czy nawet dziecięcy charakter gry. Mam nadzieję, że się to nam udało i uważam, że nie skrzywdziliśmy Domku, bo przecież polecamy go osobom grającym z dziećmi czy bardziej początkującym szukającym bardzo lekkiego filera.

      Tak więc jeszcze skrótowo: Domek nie jest złą grą, ale nie jest też grą dla doświadczonych, dorosłych geeków. Powinien jednak dobrze sprawdzić się w zabawie z młodszymi graczami :)
      -W.

      Usuń
  3. No ja nie sugerowałem się takimi komentarzami. Natomiast mam takie odczucie - być może błędne - iż w recenzji mocno przewija się gorycz, iż jednak nie jest to gra dla geek'ów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że Domek nie jest jednak dla geeków, ale gorycz nie była zamierzona. Przy planszy nie bawiliśmy się może tak, jak tego oczekiwaliśmy, ale też nie żałuję, że poznałem tę grę - będę miał co polecać znajomym :)
      -W.

      Usuń
    2. Z ciekawości - w Quadropolis graliście? Ogólna koncepcja jest według mnie podobna: układanie kafelków (zamiast kart) w sposób wzajemnie siebie kombujący. Kwadratowcie mogą zapełnić to rozczarowanie ciekawszą rozgrywką, chociaż po 16 grach można popaść można w schematyzm zabawy.

      Usuń
    3. Nie graliśmy, chociaż raz byliśmy blisko. Jeśli komuś ze znajomych trafi się egzemplarz, to bardzo chętnie zagram, bo wydaje mi się z recenzji czymś, czego oczekiwałem po Domku.

      Swoją drogą gdzieś trafiłem kiedyś na artykuł/wypowiedź/statystykę, z której wynikało że planszówkowicz gra około 3 razy w każdy tytuł ;)
      -W.

      Usuń
    4. Quadropolis wymiata. Zasady przyswaja się w kilka minut, a fun jest bezustanny. Przy okazji można tak zrobić ruch, żeby popsuć szyki graczowi obok :] Jak najbardziej tytuł godny polecenia.

      Usuń
  4. Zlewkowa i lekka gra. W sam raz dla maluchów. Starszym raczej na dłuższą metę do gustu nie przypadnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Po prostu uwielbiam u recenzentów przemyślane ocenianie punktowe: najpierw w opisie rozpływacie się nad grafiką i wykonaniem a w efekcie końcowym dajecie 9/10 - to co jednak nie zagrało? Czy też oceniacie jak kiedyś starzy nauczyciele: najwyższa nota nie do zdobycia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam przemyślane ocenianie, dlatego staram się go trzymać ;)

      "Mimo że lubię gry z poważnymi i klimatycznymi grafikami, to Domek zrobił na mnie duże wrażenie." - tutaj masz odpowiedź na swoje pytanie. Ocena, jak i cała recenzja, jest subiektywna. Domek wygląda bardzo ładnie i kolorowo, ale nie na tyle, by uzyskać 10, którą rezerwujemy dla najładniejszych i najbardziej nam pasujących tytułów. Po to też w recenzjach znajduje się opis wyglądu i wykonania - ocena liczbowa nie zawsze jest w stanie wszystko idealnie odzwierciedlić.
      -W.

      Usuń
    2. oczywiście, że ogólna ocena jest subiektywna i macie do niej pełne prawo. Ja się czepiam oceny grafiki a nie oceny gry! Jeśli w opisie wyglądu są same superlatywy to moim zdaniem niepoważnym jest wystawianie oceny 9/10 za wygląd, a tłumaczenie, że 10 zostawiacie dla super hiciorów nie przekonuje mnie, bo tak naprawdę nigdy te hiciory nie pojawią się dla was. Waszą ocenę wykonania, podkreślam wykonania a nie całej gry, można porównać do scenek rodem ze szkoły, które pewnie każdy z nas przeżył: kiedy nauczyciel mówi świetnie Kowalski, siadaj cztery.Skoro świetnie to przecież 5 a jeśli dajecie mniej to podajcie uzasadnienie, ale poważne a nie że rezerwujemy to na najlepsze tytuły.

      Usuń
    3. Dlatego zacytowałem Ci fragment recenzji - gdyby Domek był osadzony w realiach science fiction, fantasy czy postapo, to może dostałby 10. Lub gdybyśmy lubowali się w tytułach dla dzieci. Tutaj wszytko jest ładne i piękne, ale sama tematyka sprawia, że gra nie dostanie 10 za wygląd i wykonanie. Generalnie 10. staramy się rzucać ostrożnie i oszczędnie. Stopnie "podobania się" są też różne - coś może podobać się na 7, coś innego na 10, wciąż pozostając ładną grą.
      - W.

      Usuń
  6. Bardzo dobra recenzja i dziękuję za nią bo prawie dałem się nabrać :)
    Przedstawiana jako gra familijna podczas gdy jest na pograniczu dziecinnej a familijnej to duża różnica i czuje że z dzieckiem lat 9 zagram 5 razy i odstawię.
    NIe rozumiem tylko dlaczego podoba wam się Wsiąśc do Pociągu.... :D totalnie losowa gra :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy też od ogrania dziecka, my siadaliśmy do tytułu raczej w doświadczonym gronie. Ostatnio ogrywamy do recenzji Wombat Rescue i mimo że to też gra rodzinna, to wczoraj zmieniła się w intensywne euro, że aż czacha dymiła ;)

      Wsiąść do Pociągu jest losowe, ale bardzo przyjemne. Nie wiem, czy to zasługa statusu "klasyka" czy lekkiej, sympatycznej rozgrywki, ale mamy na półce i raczej jej nie opuści. Fajnie wypada przy początkujących graczach, bo jednak wagoniki i duża kolorowa plansza robią wrażenie, a proste zasady pozwalają szybko ją wytłumaczyć. Sam lubię też Carcassonne, więc... :P
      - W.

      Usuń
  7. Jesteśmy pod dużym wrażeniem recenzji i takie lubimy najbardziej czytać! :) Faktycznie, "Domek" to może nie gra dla geeków, ale na rodzinne spotkania, gdzie maluchy grają pierwsze skrzypce jest idealna. I... też lubimy "Wsiąść do pociągu". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Przez tę recenzję miałem trochę wyrzutów sumienia, że skrzywdziłem grę, ale z perspektywy czasu zdania nie zmieniam - Domkowi trochę bliżej do gier dla dzieci niż tych pełną gębą familijnych.

      A Wsiąść do pociągu to jedna z ulubionych gier mojej mamy (którą od czasu do czasu edukujemy planszówkowo). Jak już zabieramy pudło ze sobą, to musimy przygotować się na maraton grania ;) Dla porównania Domek nie wzbudził większych emocji (tak, czasami traktuję mamę jako materiał do eksperymentów planszówkowych :P ).
      - W.

      Usuń