środa, 16 grudnia 2015

Timeline: Nauka i odkrycia (Rebel.pl) - recenzja

http://planszowki.blogspot.com/2015/12/timeline-nauka-i-odkrycia-rebelpl.htmlTimeline to obecna już od dłuższego czasu na rynku seria gier karcianych polegających na chronologicznym układaniu różnych wydarzeń. Charakteryzuje się niebywale prostymi zasadami i walorem edukacyjnym - nie tylko dla historyków :).

Niedawno do sprzedaży trafiła puszka zawierająca karty Nauki i odkryć, którą obejrzeliśmy i przetestowaliśmy :).

Wiek: 8+
Liczba graczy: 2-8
Czas gry: ok. 15 minut
Wydawca: REBEL.pl


Grę do recenzji przekazało nam wydawnictwo REBEL.pl

Pokaż puszko co masz w środku!

Wiktor:

Opakowanie Timeline'a składa się z dwóch części - cienkiego kartonu i wystającej spod niego fajnej puchy. Zadaniem papierowej części opakowania jest pewnie ochrona puszki z grą zabezpieczonej dodatkowo plastikiem, ale karton dostarcza przy okazji ważnych informacji o liczbie i wieku graczy oraz czasie jednej partii. Metalowe opakowanie prezentuje się na półce na tyle dobrze, że papier trafił od razu do kosza - to i tak puszka skupia na sobie całą uwagę.

Ilustracja okładki Timeline'a: Nauki i odkryć przedstawia historyczny miks, który dobrze oddaje zawartość gry. Część grafiki jest wypukła, przez co od razu przyciąga wzrok. Mimo niewielkich rozmiarów Timeline ma jedno z najlepiej wyglądających pudełek w naszej kolekcji. Bo jak tu nie docenić ładnej i poręcznej puszki?

Sporym zaskoczeniem po podniesieniu wieka był dla mnie rozmiar kart. Daaawno temu grałem w jakieś pierwsze wydanie Timeline'a, które miało duże karty. Tym razem w pudełku znalazłem 110 kart w rozmiarze mini i nie narzekam. Są bardzo ładnie zilustrowane i wystarczająco czytelne, żeby nie mieć problemów z ich rozróżnieniem na stole. Wszystkie mają też białe ramki, co przy częstym tasowaniu wychodzi tylko na plus.

W grę wkradł się jednak mały błąd na jednej z kart odkryć. Ilustracja przedstawia bawełnę, data odpowiada bawełnie, a w nazwie karty znajduje się "Odkrycie wełny". To jednak drobnostka, a wiedząc o niej zawsze można poinformować o tym graczy.

Kasia:

Oczywiście pierwszą rzeczą na którą zwraca się uwagę biorąc do ręki nową grę, jest zawsze pudełko. Tutaj jest ono wyjątkowe, nie dość, że to ozdobiona ładną grafiką puszka, to jeszcze zadbano o to, aby część wieka została wytłoczona, tworząc trójwymiarowy obrazek. Dodatkowo w środku puszki umieszczono elegancką, welurową wypraskę.

Czegóż więcej można by żądać od małej karcianki? No właśnie, karty, to one są przecież najistotniejsze. W odróżnieniu od starej edycji postawiono ma malutki format, który sprawia, że możemy zaoszczędzić trochę miejsca na stole. Odbija się to niestety na czytelności dopisków (najczęściej nazwisk), umieszczonych na stronie z datą, ale powiedzmy, że stanowią one informacje dla dociekliwych, a nie podstawowy element gry. Na plus zaliczam zaś ładne, oddające charakter przedstawianych wydarzeń grafiki. Nie ustrzeżono się mimo wszystko drobnego błędu - na karcie z rysunkiem bawełny widnieje podpis "Odkrycie wełny". Widocznie jakiś chochlik wtrącił się do tłumaczenia.

Ocena Wiktora: 8,5/10

Ocena Kasi: 9/10


Naucz mnie grać, czyli krótko o zasadach

Wiktor:

Zasady wszystkich gier z serii Timeline są banalne. W swojej turze gracz wybiera jedną z leżących przed  nim kart (na początku dostaje się 4) i dokłada ją we właściwym miejscu osi czasu znajdującej się na stole. Cały ambaras w tym, żeby odpowiednio trafić z datą między leżące już karty. Udało się? Świetnie, jedna mniej! W przypadku błędnej odpowiedzi odrzuca się wyłożoną kartę i dobiera kolejną. Zwycięzcą zostaje osoba, która jako pierwsza pozbędzie się wszystkich wydarzeń.

Instrukcja nie pozostawia żadnych wątpliwości co do rozgrywki, opisy i ilustracje tłumaczą wszystko. Nic tylko siadać do stołu i grać.

Kasia:

Jakie zasady? Po co komu instrukcja? Ta gra praktycznie nie ma zasad, a nawet najmniej wprawnemu graczowi można ją wyjaśnić w jednym zdaniu i nie będzie miał wątpliwości co robić.

Ocena Wiktora: 10/10

Ocena Kasi: 8/10


Karty na stół - rozgrywka i regrywalność

Wiktor:

Ładne opakowanie i proste zasady mogą przyciągnąć wielu, ale to od przebiegu rozgrywki zależy jaką opinię wyrobią sobie gracze, szczególnie że Timeline: Nauka i odkrycia trafia pewnie do sporej liczby osób niezwiązanych z hobby. Zacznę od tego, że pudełkowe 15 minut czasu rozgrywki zostało przewidziane z zapasem, a gry na ogół kończą się nawet szybciej.



W Nauce i odkryciach dostajemy zestaw kart obejmujących przeróżne zagadnienia związane z jej tematem. Są więc odkrycia archeologiczne, ale i geograficzne, naukowe czy przyrodnicze, są też karty z teoriami i wydarzeniami czysto naukowymi. Niemal wszystkie dotyczą ważnych punktów historii, które wpłynęły na nasze dzieje, co wcale nie oznacza, że są łatwe do odgadnięcia. W dużej mierze trzeba polegać na dedukcji i kojarzeniu faktów, nie tylko na suchym zapamiętywaniu dat.

Timeline najlepiej wypada w kilkuosobowym gronie, gdy oś czasu zapełnia się dość szybko. Im ciaśniej robi się na stole, tym więcej emocji budzą kolejne dobierane karty.


Regrywalność, słowo klucz dla wielu planszówkowiczów, zmora wielu gier. Timeline: Nauka i odkrycia ze względu na ograniczoną liczbę kart nie jest grą wieczną. Z czasem daty i wydarzenia zapadają w pamięć, przez co rozgrywka staje się łatwiejsza. Jest to jednak proces powolny (chyba że ktoś ma wybitną zdolność zapamiętywania), a przedstawione wydarzenia są często  pozornie zbliżone (np. odkrycie cząsteczek, koncepcja atomów, odkrycie tlenu) przez co nie tak łatwo je zapamiętać. Niejednokrotnie zdarzało nam się mieć problemy z datą karty, którą dopiero co dokładaliśmy w poprzedniej grze.

Według mnie Timeline: Nauka i odkrycia powinien wystarczyć Wam na co najmniej kilkadziesiąt partii.

Kasia:

Wszystko zależy tu od wiedzy, a także umiejętności dedukcyjnych graczy ("skoro Amerykę odkryto w 1492 roku, to przecież kawę czy pomidory musiano odkryć później...").

Co najbardziej zaskoczyło mnie podczas rozgrywki, to to, jak często nie doceniamy ludzkości. Wiele ważnych odkryć miało miejsce w średniowieczu czy nawet wcześniej, podczas gdy w pierwszym odruchu wydaje się, że musiało to być dużo później. W związku z tym podczas partii w Timeline'a często mamy okazję, żeby pośmiać się sami z siebie i ze swojej niewiedzy. Warto więc mieć trochę dystansu (w końcu inni też mogą chcieć pośmiać się z naszych potknięć) i nie bać się kompromitacji - nie ma szans, żebyśmy bezbłędnie odgadli wszystkie daty, to po prostu niewykonalne.

Z czasem może się okazać, że idzie nam coraz lepiej, ale nie oszukujmy się, potrzeba co najmniej kilkunastu czy kilkudziesięciu gier, żeby nauczyć się większości kart. Ja, nawet kiedy w dwóch kolejnych rozgrywkach dostawałam te same wydarzenia, nie byłam w stanie przypomnieć sobie którego roku dotyczyły.

Ale nawet jeśli podczas rozgrywki nie wykujemy na pamięć wszystkich odkryć, to i tak nie można odmówić Timeline'owi walorów edukacyjnych - na pewno po grze będziemy mieli większe pojęcie o tym co i kiedy się wydarzyło. Do wad natomiast należy zaliczyć to, że gra się "zużywa" - tzn. kiedy się ogramy, nie będzie stanowiła już dla nas takiego wyzwania, a jednocześnie frajdy.

Ocena Wiktora: 8/10

Ocena Kasi: 7,5/10


Najlepiej w większym gronie, a we dwoje?

Wiktor:

Timeline jest najciekawszy w kilka osób, jednak we dwoje też można się przy nim dobrze bawić. Główną wadą takich partii jest to, że oś czasu powstaje powoli, a przy odrobinie szczęścia któryś z graczy może nie pomylić się ani razu i rozgrywka skończy się w kilka minut. Grając z Kasią testowaliśmy  różne modyfikacje, mające rozwiązać ten problem i chyba się udało. Oprócz sugerowanego w instrukcji rozdania większej liczby kart (zamiast startowych czterech momentami braliśmy nawet po osiem) można też przyjąć zasadę, że błędna odpowiedź zmusza do dobrania dwóch, a nie jednej karty. Dzięki temu powstający timeline jest dłuższy, a kolejne karty stanowią większe wyzwanie.

Dodam, że tytuł dobrze sprawdza się na spotkaniach przy czymś mocniejszym niż kawa - jest idealny do pogrania z kumplem podczas pogaduch w pubie ;). 

Kasia:

Sądzę, że w większym gronie gra oferuje nieco więcej frajdy, choć w sumie nie ma zbyt dużych różnic w rozgrywce dwu- i wieloosobowej. To jasne, że we dwójkę zawsze jest trochę spokojniej, ale Timeline sprawdza się w każdym z tych wariantów.

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 7/10  


Ocena:

Wiktor:

Timeline: Nauka i odkrycia to gra dobra dla wszystkich, nie tylko stawiających pierwsze kroki w hobby. Zgrabnie łączy naukę i zabawę pozwalając wynieść z rozgrywki trochę wiedzy, jednocześnie nie męcząc i nie zniechęcając. Dla początkujących może stać się dobrym sposobem na spędzenie wieczorów, a wytrawni gracze znajdą w niej ciekawy, nieogłupiający przerywnik na spotkania przy cięższych i większych tytułach.

Ładne opakowanie, przystępna tematyka i bardzo niski próg wejścia sprawiają, że to dobry pomysł na prezent. Rozważcie, jeśli szukacie czegoś dla niegrającej rodziny lub znajomych, by zainteresować ich nowoczesnymi grami; weźcie też pod uwagę dla fanów nauki i historii.

Kasia:

Atrakcyjna puszka zachęca do sięgnięcia po Timeline'a, a sprawdzanie swojej wiedzy to ciekawa odskocznia od "typowych" planszówek. Dla mnie jest to więc bardzo sympatyczny filler, do którego jeszcze nie raz wrócę.

  • Dla kogo?
Dla każdego: niegrających, rodzin z dziećmi, planszówkowiczów, miłośników nauki i historii, a przede wszystkim dla tych, którzy nie boją się zmierzyć ze swoją niewiedzą ;)

Plusy:

  • bardzo ładne wykonanie
  • niewielkie rozmiary
  • możliwość łączenia z innymi edycjami
  • walor edukacyjny
  • dobra na różne okazje
  • krótka - w sam raz na przerwę w szkole/pracy

Minusy:

  • ograniczona żywotność
  • niewielki błąd na jednej z kart 


Grę przekazało nam wydawnictwo REBEL.pl. Dziękujemy!

http://wydawnictwo.rebel.pl/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz