niedziela, 19 kwietnia 2015

Waleczne Piksele - recenzja

http://planszowki.blogspot.com/2015/04/waleczne-piksele-recenzja.html
Waleczne Piksele są grą nastawioną na negatywną interakcję. Nie ma w nich miejsca na subtelność i sentymenty. Niech nie zmylą Was pozornie niewinne postaci, to gra w której cios pada za ciosem, a najlepszą obroną jest atak!

Liczba graczy: 2







Wygląd i wykonanie:

Wiktor:

Waleczne Piksele nie należą do arcydzieł planszówkowego kunsztu ;) Karty zawierają sporo tekstu i jedynie niewielką ikonkę postaci, którą można nazwać grafiką. Wszystko to utrzymane jest w 8-bitowej stylistyce przypominającej stare gry konsolowe. Inspiracja takimi tytułami widoczna jest od razu, przecież nawet pudełko Walecznych Pikseli to kopia GameBoy'a.

Informacje zawarte na kartach są dość łatwe w odbiorze, mimo że zdecydowano się na specyficzną czcionkę (ta może być trochę kłopotliwa dla osób ze słabym wzrokiem). Ciekawym pomysłem, który jednak momentami wywołuje u mnie pewne zmieszanie, gdy postaci są na stole było umieszczenie na jednej karcie zarówno jednostki, jak i dowódcy.

Karty w grze są dobrej jakości i widać, że mała gra nie oznacza kiepskiego wykonania. Rzeczą, na którą ostatnio bardziej zacząłem zwracać uwagę są ramki kart i tutaj na szczęście są one białe. Dzięki temu nie widać na nich śladów tasowania. Szkoda tylko, że nie spróbowano wrzucić na karty trochę większych grafik. Jest przejrzyście, raczej czytelnie, ale bez szału pod względem wyglądu.

Kasia:

Na początku wizualnie piksele niezbyt mi się spodobały, jednak po dwóch rozgrywkach przywykłam do wyglądu grafik, które wynikają z obranej konwencji. Nie jest to do końca mój styl, ale rozumiem mniej więcej „co autor miał na myśli”. Czasami ciut denerwują mnie te pikselowe ludziki i staram się wytężyć wzrok w nadziei, że staną się ostrzejsze, ale zazwyczaj nie poświęcam im większej uwagi.

Ważne natomiast, że karty i znaczniki są wykonane starannie, tak samo jak niewielkie, poręczne pudełko (które dodatkowo imituje wyglądem starego GameBoy’a). W grze zastosowano wiele symboli, które w zamierzeniu mają ułatwiać orientację co do zdolności, jakimi możemy dysponować. W praktyce nie wszystkie są jednak zrozumiałe, dlatego dobrze, że na karcie znajduje się zawsze także odpowiadający im opis.

Ocena Wiktora: 5/10

Ocena Kasi: 6/10

Pełen oddział - pokazowo zdrowy i sprawny ;)

Zasady i instrukcja:

Wiktor:

skrót zasad:
W Walecznych Pikselach kierujący swoimi oddziałami gracze starają się pokonać dowódcę przeciwnika. Oddział składa się z dowódcy (który zawsze znajduje się pośrodku i nie wolno go przesuwać) oraz jednostek rozstawionych w trzech rzędach (falach) po trzy kolumny (zdjęcie wyżej). Dowódcy oraz jednostki różnią się od siebie siłą ataku, obroną oraz zdolnościami specjalnymi. Sama rozgrywka podzielona jest na rundy składające się z trzech fal, w czasie których gracze mogą wykonać dwie z dostępnych akcji (dobranie karty, rekrutacja, atak, usuwanie zwłok, przegrupowanie, zagranie rozkazu). Tury graczy wykonywane są naprzemiennie - po akcjach pierwszego gracza przychodzi kolej na ruch drugiego. Po zakończeniu jednej rundy (czyli pod koniec trzeciej fali) zmienia się pierwszy gracz. Rany zadane jednostkom i dowódcom oznacza się za pomocą żetonów i rozpatruje dopiero pod koniec całej fali. Po ataku drugi gracz ma więc szansę na wyleczenie jednostek, które w innym wypadku zostałyby zabite i zmienione w zajmujące miejsce w oddziale zwłoki.

Zasady Walecznych Pikseli zostały dobrze wytłumaczone w portalowym filmiku, a na stronie wydawnictwa można znaleźć instrukcję w formacie pdf.   

opinia:
Zasady gry są dość proste, a połapać się we wszystkich dostępnych akcjach pomaga karta pomocy, która jednocześnie służy do określania aktywnej fali. Instrukcja do Pikseli została napisana jasno i zrozumiale, a na jej końcu znajduje się też krótki FAQ, do którego można zajrzeć w razie jakichś wątpliwości. W małej książeczce znalazło się również miejsce na kilka porad skierowanych do nowych i początkujących graczy a także słowniczek. Całość zasad można wytłumaczyć w ciągu kilku minut.
Instrukcja

Kasia:

Kiedy pierwszy raz spojrzałam na karty z walecznymi pikselami to wydawało mi się że to dziwna i skomplikowana gra. Okazało się, że zasady wcale nie należą do zawiłych, choć zdecydowanie nie można pikselom odmówić pewnej dziwności ;) Rozgrywka ma dość prosty przebieg, choć jednocześnie karty, które mamy na ręce dają nam wiele możliwości.

Ocena Wiktora: 8/10

Ocena Kasi: 7/10 

Oddział niebieski!

Rozgrywka:

Wiktor:

Już pierwsza nasza partia w Piksele była dla mnie dużym zaskoczeniem. Nie za bardzo wiedziałem czego spodziewać się po rozgrywce, oczekiwałem raczej prostego i szybkiego tytułu. Nie myliłem się co do prostoty zasad. Niespodzianką okazała się jednak ciężkość gry! Wszystko w niej toczy się wokół taktyki i odpowiedniego zagrywania kart. Jest to też gra dość wymagająca. Wiele możliwości zagrania jednej karty zmusza do wytężenia szarych komórek, a bardziej analitycznych graczy może czasami nawet "zawiesić". Błędne ruchy są na ogół bezlitośnie wykorzystywane przez przeciwnika, a kilka pomyłek z rzędu prowadzi do szybkiej śmierci dowódcy.

24 karty, jednej brakuje, bo...
Bardzo taktyczne Waleczne Piksele mogłaby zrujnować losowość, która przez wielu uważana jest za gwóźdź do trumny w takich grach. Uspokajam więc - w Pikselach nie ma kości, a jedyna losowość, z którą ma się do czynienia to dobór kart. W większości przypadków szyki psuje jedynie przeciwnik,
co dodatkowo wzmaga napięcie.

... Paladyn ratował dziewice podczas sesji zdjęciowej ;)
Raz podczas gry z Kasią dałem się uwieść rozkazom oferowanym przez karty i dość szybko przegrałem grę po zakończeniu talii. Te natychmiastowe efekty są na ogół potężne i kuszące, jednak bezmyślne szastanie nimi może skończyć się źle ;) Jest więc taktycznie, kombinacyjnie i intensywnie, ale dzięki temu też ciekawie. Piksele zdecydowanie mają coś do zaoferowania osobom lubiącym potyczki dla dwóch graczy.

Ponadto gra Portalu ma małe pudełko i nie wymaga zbyt dużo miejsca na stole, dzięki czemu cieszyliśmy się nią nawet podczas długiej podróży pociągiem korzystając z niewielkich stolików.

Kasia:

W zawiązku z tym, że karty możemy zagrywać w różny sposób, zawsze trzeba przeanalizować czy lepiej wystawić je na pole walki (a jeśli tak to na jaką pozycję) czy też zagrać jako jednorazowy rozkaz. Podoba mi się, że każda z kart może też pełnić rolę dowódcy, dzięki czemu mamy dla nich właściwie aż 5 możliwych zastosowań.

Skoro tematem przewodnim są waleczne piksele, to naturalnym wydaje się wyłącznie negatywna interakcja pomiędzy graczami. Stanowi to zdecydowany plus gry, podobnie jak krótki czas rozgrywki. Dzięki temu możemy ją potraktować jako szybki przerywnik lub rozegrać kilka potyczek z rzędu.
Z jednej strony jednostka...
... z drugiej dowódca.
Warto zwrócić uwagę na oryginalną mechanikę, która ogranicza nasz obszar działania do 9 pól oraz dzieli nasze akcje na 3 „fale”. Nie spotkałam się chyba do tej pory z grą, w której ginące jednostki generowałyby… zwłoki. Są one denerwujące, bo zajmują pola w oddziale i zmuszają do marnowania akcji, by je usuwać. To dość niezwykłe, choć jednocześnie dodające nieco realizmu rozgrywce rozwiązanie.

Generalnie gra wymaga od nas sporych umiejętności jeśli chodzi o planowanie strategiczne. Cały czas musimy myśleć o tym, jak najkorzystniej wykorzystać niewielką liczbę kart, które są w naszej dyspozycji. Choć zasady nie są skomplikowane, to sama gra nie jest banalna i niejednokrotnie bezlitośnie ukarze nas za popełnione błędy (a właściwie zrobi to przeciwnik, który tylko czeka na nasze potknięcia).

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 7/10

Klimat i tematyka:

Wiktor:

Piksele nawiązują do gier na przenośne konsole, jednak w samej rozgrywce nie znajdziecie zbyt wiele znanego z GameBoy'ów klimatu. To jednak czysto taktyczna gra, którą główna siłą są prostota zasad, mechanika i regrywalność. Już bardziej klimatu można doszukiwać się w samym wykonaniu gry, o czym wspominałem w opisie jej wyglądu. Czcionka, pudełko, niewielkie grafiki są niemal żywcem przeniesione z gier mojej młodości, jednak to bardziej ozdobniki, niż sedno gry.

Kasia:

Podejrzewam, że autor gry (podobnie z resztą jak i ja) z zapałem grywał w dzieciństwie w gry konsolowe. Tworząc więc Waleczne piksele, chciał przenieść tamte doświadczenia do świata planszówek. Nie jestem pewna czy o taki efekt mu chodziło, bo próżno szukać w pikselach tamtych emocji i towarzyszącemu im klimatu. Jest to zupełnie inny rodzaj rozrywki (niekoniecznie gorszy), a odniesienia do „pierwowzoru” są dość słabo odczuwalne.

Ocena Wiktora: 3/10

Ocena Kasi: 5/10 

Podsumowanie:

Wiktor:

Waleczne Piksele są grą nietypową. Niby w pudełku dostajemy jedynie po 25 kart na gracza, ale oferują one niezwykle wiele możliwości. Nie jest to gra wybitna, ale przyjemna i, o dziwo, wymagająca dużo planowania i myślenia. Stosunkowo krótki czas rozgrywki (pudełkowe 45 minut jest jak najbardziej osiągalne) i duża regrywalność są zdecydowanie jej atutami.

Siódemka dla Pikseli wydaje się być najlepszą oceną. To przyjemna gra, która jednak nie wywołuje efektu "wow". Gracze preferujący taktyczną i wymagającą dużo kombinowania rozgrywkę powinni być nią zachwyceni, innym też będzie sprawiać przyjemność. No i można wytłumaczyć ją w kilka minut.

Kasia:

Jeśli macie ochotę pograć w grę strategiczną, a ogranicza was czas lub macie niewiele miejsca na stole, a do tego nie jest dla was specjalnie ważny klimat, to sięgajcie po Waleczne piksele śmiało. Jest to dobra propozycja dla grających jedynie we dwójkę, która daje okazję na wykazanie się zdolnościami dowódczymi.

Do gry można dokupić dwie promoski z Ignacym T. ;)

Plusy:

  • niewysoka cena
  • oryginalna mechanika
  • duża regyrwalność, dzięki kilku możliwościom zagrania karty
  • kompaktowa
  • oferuje dużo możliwości taktycznego kombinowania

Minusy:

  • niezbyt klimatyczna
  • czcionka mogłaby być większa lub trochę czytelniejsza 

Jak ocenili inni?
Kostki zostały rzucone

1 komentarz:

  1. Szata graficzna rzeczywiście mogłaby być nieco lepsza. Ogólnie zapowiada się nawet ciekawie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń