poniedziałek, 1 września 2014

Space Empires: 4X - unboxing


Dzięki uprzejmości wydawnictwa GMT Games otrzymaliśmy egzemplarz Space Empires: 4X. Prezentujemy Wam zawartość tego wypchanego po brzegi pudełka, w którym nie znalazło się nawet miejsce na wypraskę – powietrze musiało ustąpić elementom gry. 







O co w tym chodzi?

Space Empires: 4X, jak sama nazwa wskazuje, skupia się na kosmicznych imperiach i czterech iksach z nimi związanych – eksploracją,  ekspansją, eksploatacją i eksterminacją. Na tej ostatniej skupiać będzie się największa część rozgrywki przeznaczonej dla 1-4 osób.


Pierwsze spojrzenie:

Grafika na pudełku jest dwukolorowa i dość poważna. O dziwo właśnie tym wyróżnia się na naszej półce – wśród nawału kolorów i grafik Space Empires: 4X od razu rzuca się w oczy. Po wzięciu do ręki pudełka – o średnich wymiarach, takich jakie ma też Zimna Wojna – od razu zwróciliśmy uwagę na jego wykonanie. Z tak sztywnym i pancernym pudłem jeszcze nie miałem do czynienia.

Statki niebieskiego gracza

Wrażenia:

Statki graczy
W Space Empires: 4X znaleźliśmy cztery duże (i jeden mniejszy) arkusze z żetonami (prawie 400 żetonów!), których wyjęcie zabrało Kasi trochę czasu. Wykorzystywane są one do oznaczania niemal wszystkiego – od statków, poprzez planety, asteroidy itd. aż po obrażenia. Wszyskie są dobrze oznaczone – nie ma problemów z ich sortowaniem, czy odnajdywaniem na planszy. Miłym zaskoczeniem było dla nas to, że miniaturki statków przedsawione na żetonach różnią się w zależności od koloru gracza i typu jednostki. Ważne, że nie musieliśmy martwić się o składowanie żetonów - w pudełku z grą znaleźliśmy kilkanaście woreczków.

Plansza z zaznaczonymi kolorami dla 4 graczy

Obawy budziła w nas plansza. Po doświadczeniach z Zimną Wojną baliśmy się, że może odstawać od stołu, na szczęście nasze przewidywania nie sprawdziły się. Instrukcja oraz książeczka ze scenariuszami* wydrukowane są na zwykłym, nielakierowanym papierze, jednak mimo że były już przeze mnie kilka razy „męczone“ wciąż trzymają się idealnie.

Totalnym szokiem, połączonym z przerażeniem, było dla nas odkrycie wśród elementów gry 20-kartkowego notesiku zapełnionego niezrozumiałymi – na pierwszy rzut oka – tabelami. Pomagać ma on w śledzeniu rozwoju technologii i dochodów.
 
Jedna ze stron notesiku - w rzeczywistości tylko wygląda strasznie

Gra zdecydowanie przypomina bardziej gry wojenne, niż znane nam kosmiczne pozycje – żetony zamiast figurek, wyżej wspomniany notesik, tylko 4 kostki i brak kart. O tym jak takie rozwiązania sprawdzają się w praktyce będziecie mogli przeczytać w pierwszych wrażeniach (niedługo) i recenzji (jak tylko poznamy dobrze grę, a to może zająć trochę czasu).
 
Druga strona kartki - tabele dla statków

*Książeczka ze scenariuszami tak naprawdę prezentuje różne warianty rozgrywki oraz scenariusze dla jednego gracza. Gra w przypadku 2-4 graczy nie jest oparta na scenariuszach.
 
Książeczka ze scenariuszami

Plusy:

  • brak „powietrza“ w pudełku
  • pancerne pudło
  • różniące się od siebie wyglądem statki graczy
  • merytorycznie – obiecuje wiele
  • woreczki na żetony w komplecie

Minusy:

  • na pierwszy rzut oka przytłacza liczbą elementów
  • wyjęcie żetonów wymaga trochę pracy i wysiłku

Zawartość pudełka:

  • 1 duża plansza
  • kilkaset żetonów
  • instrukcja
  • książeczka ze scenariuszami
  • 4 karty pomocy
  • notesik (20 kartek)
  • 4 kości 10-ścienne
  • 11 woreczków strunowych
 
Woreczki zapewnione :)

Druga strona żetonów (widocznych na zdjęciu w tekście)

Więcej żetonów - awers...

...i rewers

Cztery kostki 10-ścienne

Zgadnijcie co to? Żetony! :D

Złożona mapa i skrót przebiegu tury na niej

Wstępnie posortowane!

A tutaj spoiler z jednej z pierwszych gier - więcej szczegółów wkrótce



 Grę przekazało nam wydawnictwo GMT Games. Dziękujemy!






2 komentarze:

  1. Jak nie ogarniecie zasad, z taką ilością żetonów zawsze będzie można w pchełki zagrać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe, wygląda trochę jak papierowe Master of Orion ;)

    OdpowiedzUsuń