niedziela, 6 kwietnia 2014

Panic Lab - recenzja

http://planszowki.blogspot.com/2014/04/panic-lab-recenzja.htmlPanic Lab jest pierwszą grą imprezową, którą zdecydowaliśmy się kupić. Wydawało nam się, że spełnia nasze wymagania i będzie dobrym fillerem do naszej kolekcji, który pozwoli nie tylko wypełnić chwile między cięższymi tytułami, ale także niezobowiązująco rozerwać się w wolnej chwili.

 Wygląd i wykonanie

Wiktor:

Gra jest na tyle niewielka, że trudno się tutaj rozpisywać. Zachęcam do zajrzenia do wpisu z unboxingiem gry - tutaj. Po kilkunastu rozgrywkach mogę teraz śmiało potwierdzić swoje słowa - gra jest nieźle wykonana, ma fajne, metalowe pudełko, które chroni ją przed ewentualnymi uszkodzeniami. Brakuje, jak wspominałem wcześniej, znaczników, które pozwoliłyby graczom oznaczać wybraną amebę. Na szczęście to niemal groszowy wydatek. Mam pewien problem z oceną wyglądu i wykonania tej gry, bo już sam jej gatunek sprawia, że nie można spodziewać się po niej wielkich figurek i pięknej, zaawansowanej planszy. 

Kasia:

Nie porównywałabym tej gry do pozycji o całkiem innym charakterze. Ja daję plusa za poręczne i bardzo solidne pudełko (jest także ładne). Kafelki są estetycznie wykonane, choć niestety zdzierają się trochę na rewersie. Kostki są fajne i dobrze pomyślane. Faktycznie brak jedynie jakichś żetonów do oznaczania.

Ocena Wiktora: 6/10

Ocena Kasi: 7/10


Zasady i instrukcja

Wiktor

opis zasad:
Kafelki układamy w okręgu (teoretycznie losowo, ale warto zadbać, aby były rozłożone w miarę równomiernie), żetony punktacji odkładamy na bok, bierzemy w rękę kości i możemy grać. Rzut czterema kostkami określa, jakiej ameby będziemy szukać (gruba/chuda, czerwona/niebieska, w kropki/paski) oraz z jakiego laboratorium, w którą stronę będzie uciekała. Zadaniem graczy jest prześledzenie trasy, aby wskazać odpowiedniego jednokomórkowca. Zadanie utrudniają laboratoria mutacyjne, zmieniające wygląd ameby oraz szyby wentylacyjne, którymi się porusza. Pełzak ma jednak ograniczoną wytrzymałość i po przejściu czterech mutacji natychmiast ginie. W takim wypadku gracze muszą wskazać ostatnie laboratorium, w którym stwór był widziany.
Trafne wskazanie jako pierwsza osoba daje jeden punkt, złe wskazanie zmusza nas do odrzucenia punktu. Po uzbieraniu pięciu żetonów przez jednego gracza Panic Lab kończy się jego zwycięstwem.

opinia:
Zasady jak widać są proste i łatwe do zapamiętania. Instrukcja dołączona do gry obejmuje aż 23 języki, a że gra jest niezależna językowo można ją bez problemu zaprezentować nawet obcokrajowcom. Do Panic Lab nie potrzebne są żadne FAQ i erraty, wystarczy raz zapoznać się z instrukcją i można bawić się do woli. Podsumowując, proste zasady i przejrzysta instrukcja idealnie pasują do szybkiej i prostej gry.

Kasia:

Reguły faktycznie są w sumie banalne, tak więc gra skupia się przede wszystkim na główkowaniu. Jednocześnie w instrukcji (mimo że ma całe 2 strony) jest niestety drobny błąd - szkoda że go nie wyłapano (zamiast "wzoru" w jednym miejscu napisano "koloru").
Jeśli chodzi o mnie to trochę kłopotliwa jest zasada, zgodnie z którą po przejściu przez 4 laboratorium ameba umiera – w ferworze gry czasem można o tym zapomnieć.

Ocena Wiktora: 10/10

Ocena Kasi: 6/10


Rozgrywka

Wiktor:

Rozgrywka jest emocjonująca i wymaga wysilenia szarych komórek. Szybkie przeanalizowanie tego, jaka ameba zbiegła z laboratorium, odnalezienie miejsca jej ucieczki i natychmiastowe podążenie jej tropem potrafią zmusić umysł do działania na podwyższonych obrotach. Podczas gry można bez problemu zmodyfikować zasady i grać do większej liczby punktów, jednak wymaga to od czasu do czasu przetasowania i przełożenia kafelków, bo po kilku rundach sekwencje wyrzucane na kościach pewnie zaczną się powtarzać. Niestety, w grze zdarza się, że jeden z zawodników jest bardziej spostrzegawczy i szybciej przetwarza informacje, przez co może notorycznie wygrywać.
Gra nie jest tak zabawna jak Jungle Speer Safari, jest jednocześnie cięższa i bardziej wymagająca od Dobbli.

Kasia:

Jest to właściwie gra logiczna, a ja zawsze takich unikałam, przede wszystkim ze względu na ich abstrakcyjność. Ta gra jest jednak inna i mimo że na początku nie byłam do niej przekonana, to muszę przyznać że jest całkiem przyjemna. Ma jednocześnie bardzo duży potencjał rywalizacyjny, co dodatkowo działa mobilizująco. Wiąże się to z faktem, że mimo prostych zasad nie jest wcale taka łatwa – trzeba kilku partii aby się wprawić. Oczywiście nie każdemu się spodoba, głównie ze względu na konieczność szybkiego kombinowania.

Ocena Wiktora: W kategorii filler daję jej 8/10

Ocena Kasi: 7/10


Gra we dwoje

Wiktor:

W przypadku Panic Lab mamy porównanie do gry w więcej osób i trzeba przyznać, że jak w przypadku wszystkich znanych mi gier imprezowych poszukiwania ameby wypadają najlepiej w większym gronie. Nie znaczy to jednak, że we dwoje grać się nie da. Rozgrywka jest mniej emocjonująca, nie czuć aż takiej presji, lecz mimo to sprawia przyjemność.
Podobnie jak w większym gronie wychodzi tutaj ta sama wada - jeśli jeden z graczy będzie w grę zdecydowanie lepszy, to druga strona będzie co najwyżej zirytowana, a nie zadowolona.

Mimo tego, że Kasia oskarża mnie zawsze o lepsze „łapanie” takich gier, to nasze rozgrywki są wyrównane, pierwsze partie na ogół wyrywa ona, ale gdy uda mi się rozruszać umysł jestem w stanie stawić jej czoła.

Na dobrą sprawę w Panic Lab można grać nawet solo, czy to traktując grę jako swojego rodzaju łamigłówkę czy ścigając się z zegarkiem, zapisując własne czasy i starając się bić rekordy.

Kasia:

Najbardziej obawiałam się, że gra we dwoje będzie nieciekawa, a ja będę ciągle przegrywać, bo Wiktor myśli szybciej niż ja ;) ale wcale tak nie jest i okazuje się, że nawet we dwoje można się przy niej dobrze bawić. Faktycznie przy większej ilości graczy jest nieco ciekawiej, a pojedyncza partia trwa zazwyczaj dłużej. Tak czy inaczej stanowi ona miłą rozgrzewkę przed cięższymi tytułami. 

Ocena Wiktora: 6/10

Ocena Kasi: 7/10


Klimat i tematyka

Wiktor:

Gra nie jest całkowicie abstrakcyjna, motyw uciekających i biegających po laboratorium ameb jest ok. Klimatu tutaj nie ma, co nie przeszkadza w czerpaniu przyjemności z rozgrywki - od tego typu gier akurat nie wymagam ujmującego klimatu i niebanalnej tematyki ;)

Kasia:

Właściwie jedyne co mogę ocenić w tej części to oryginalny motyw z mutującymi amebami, który zdecydowanie uprzyjemnia grę. Nie ma jednak co się zanadto rozwodzić nad tematyką, bo to przecież szybka gra imprezowa i ważniejsza jest tu sprawna i ciekawa mechanika. 

Ocena Wiktora: 3/10 (praktycznie bez wpływu na ocenę końcową) 

Ocena Kasi: 6/10


Podsumowanie

Wiktor:

Nie przejmujcie się tak niską oceną gry, bo jest ona lepsza niż może wydawać się po wystawionej przeze mnie nocie. Po prostu tego typu gry nie działają idealnie we dwoje, co nie znaczy, że nie mogą sprawiać przyjemności i dostarczać rozrywki.

Setup Panic Lab i jego późniejsze złożenie są na tyle szybkie, że sięgamy po nią od czasu do czasu i staramy się wciągnąć w poszukiwanie ameb znajomych. Jeśli dodamy do zestawienia niską cenę (około 30 złotych) to gra ta wydaje się niezłym zakupem. Naszej kolekcji na pewno szybko nie opuści.

Kasia:

Według mnie gra sprawdza się zarówno w kameralnym jak i w większym gronie. Warto mieć taki „przerywnik” w swojej kolekcji.


Ocena końcowa Wiktora: 5/10 (we dwoje), 8/10 w większym gronie

Ocena końcowa Kasi: 7/10

Średnia wspólna ocena: 6/10

Plusy:

  • prosta, lecz zmusza do główkowania
  • banalna do wytłumaczenia
  • w fajnej, metalowej puszce
  • poręczna

Minusy:

  • zdecydowanie ciekawsza w większym gronie

2 komentarze:

  1. Ze swojej strony mogę dodać, że absolutnie nie grać z dziećmi. Po prostu dorośli nie mają szans. Dzieciaki ogarniają te wszystkie przemiany zanim dorośli znajdą laboratorium, z którego muszą wyjść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie dobra okazja dla dorosłych, żeby poćwiczyli spostrzegawczość! My w końcu pozbyliśmy się Panic Laba, bo nikt nie chciał w to ze mną grać :P
      - W.

      Usuń