poniedziałek, 17 marca 2014

Świat Dysku: Ankh-Morpork - recenzja

http://planszowki.blogspot.com/2014/03/swiat-dysku-ankh-morpork-recenzja.html
Interesując się fantastyką nie można nie znać Sir Terry'ego Pratchetta i wykreowanego przez niego Świata Dysku. Jeśli dodamy do zainteresowań gry planszowe, to wręcz nie wypada obojętnie przejść obok gry Świat Dysku: Ankh-Morpork. Planszówka przenosi graczy do tego tytułowego wielkiego miasta, gdzie będą oni mieli okazję odwiedzić znane sobie dzielnice i spotkać zamieszkujące je postacie. Jako że Kasia jest wielką fanką Anglika (sam też czytałem kilka jego książek), to A-M został pierwszą kupioną przez nas grą. Osoby, które kojarzą mnie z forum gry-planszowe wiedzą, że jestem wielkim miłośnikiem rozgrywki w tę pozycję we dwoje. Dlaczego tak jest przekonacie się w tym tekście.
Karty z brązowej, mocniejszej talii.

Wygląd i wykonanie

Wiktor:

W grze mamy do dyspozycji karty, drewniane pionki, domki i znaczniki oraz planszę. Do tego w pudełku znajduje się jedna kostka (sporadycznie używana) oraz karty pomocy graczy i instrukcja. Do wykonania elementów nie mam żadnych zastrzeżeń.

Karty są sztywne i dość odporne, chociaż po jakimś czasie zdecydowaliśmy się wrzucić je w koszulki – pierwsza część talii zaczęła nosić na brzegach ślady użytkowania i odróżniać się od drugiej. Ilustracje na kartach są pratchettowe i raczej ładne. Nawet jeśli zdarzają się słabsze rysunki, to giną one w natłoku tych przyjemniejszych dla oka. 

Sama plansza jest dość duża, przedstawia mapę miasta pokrytą rysunkami budynków i ulic. Przez środek Ankh-Morpork płynie rzeka, również zaznaczona na planszy. Gdyby nie numery dzielnic i nadrukowany na nich koszt zakupu, byłaby idealnym kandydatem do powieszenia na ścianie. Jedynie granice obszarów na planszy mogłyby być trochę widoczniej zaznaczone, aczkolwiek na tym zabiegu straciłyby pewnie walory estetyczne gry. 

Mimo że omawiana planszówka jest barwna, to kolory nie biją po oczach. Są stonowane, przez co przy grze można śmiało odpocząć po całym dniu spędzonym przy komputerze. Świat Dysku: Ankh-Morpork może nie jest najładniejszą grą, która została kiedykolwiek wydana, ale prezentuje się estetycznie i dobrze.

Kasia:

Muszę przyznać, że cała gra jest porządnie i estetycznie wykonana, grafiki są bardzo ładne, a znaczniki wygodne w użyciu. Na plus zasługują też karty pomocy, które ułatwiają grę zwłaszcza początkującym, ale i później nieraz się przydają. Są funkcjonalne i przejrzyste.
Jeśli chodzi o wypraskę to jest ona dość wygodna, choć nie idealna, ponieważ ciężko jest wyjąć z niej karty w koszulkach, a elementy mieszczą się „na styk”.

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 9/10

FAQ, instrukcja, karty graczy.

Zasady i instrukcja

Wiktor:

(opis zasad):
Gra oferuje różne cele, do których musimy dążyć, w zależności od wylosowanej postaci. Są to: kontrola nad dzielnicami, umieszczenie agentów w dzielnicach (w obu przypadkach różnią się w zależności od liczby graczy), wywołanie niepokojów, doczekanie do końca talii czy zgromadzenie majątku (jedynie w wariancie 3+ graczy). Rozgrywka składa się z naprzemiennie wykonywanych tur. W każdej z nich gracz zagrywa kartę i wykonuje akcje przez nią przewidziane, może też skorzystać z wcześniej zakupionych kart dzielnic. W repertuarze zagrań są między innymi zabójstwo i postawienie agenta, budowa domku (jednoznaczne z zakupem dzielnicy), czy usunięcie niepokojów (reprezentowanych przez czarne znaczniki). Można również korzystać z tekstu umieszczonego na kartach, który wywołuje różne efekty, a od czasu do czasu zdarzy się też zagranie karty reakcji w odpowiedzi na ruch przeciwnika. Gracz ma prawo pominąć dowolne akcje, jest zobligowany wykonać jedynie te oznaczone pentagramem. Znajdują się one na kartach magów i wywołują efekty losowane z osobnej talii. Może to być lądowanie smoka, pojawienie się trolli lub demonów czy też wielka powódź. Na koniec tury dobieramy do 5 kart i tyle. Podczas rozgrywki należy pamiętać, że karty akcji dzielą się na zielone (które leżą na wierzchu talii i są słabsze) i brązowe (znacznie potężniejsze i dostępne później).

Różne karty.
(opinia):
Nie sugerujcie się moim zawiłym opisem, bo zasady są naprawdę proste i intuicyjne (inna rzecz, że przez długi czas graliśmy błędnie – zabijać można tylko agentów w dzielnicach, w których panuje niepokój, my bez obiekcji ukatrupialiśmy ich we wszystkich ;)). Dodatkowo, dla każdego gracza przewidziano kartę pomocy wyjaśniającą symbole na kartach. Gry szybko uczą się nawet osoby bez wcześniejszego doświadczenia z planszówkami, dlatego chętnie polecam ją nowym graczom.

Krótka instrukcja jest miłą odmianą po kilkudziesięciostronicowych książeczkach w niektórych grach. Uważne jej przeczytanie (podkreślam uważne, bo inaczej będziecie grali błędnie, jak my ;)) powinno wyjaśnić wszelkie wątpliwości. Na stronie wydawcy (Phalanx Games Polska) można znaleźć też polskojęzyczne FAQ, które rozwiewa resztę pytań powstających w czasie rozgrywki.

Proste zasady, czytelna instrukcja zapewniają Ankh-Morporkowi maksymalną ocenę ode mnie.
Kilka znanych z książek postaci.

Kasia:

Właściwie trudno cokolwiek dodać, mogę jedynie potwierdzić, że zasady faktycznie są łatwe, ale jednocześnie dają sporo możliwości do pokombinowania.

Ocena Wiktora: 10/10

Ocena Kasi: 7/10

Rozgrywka

Wiktor:

W Świat Dysku grałem z różnymi osobami – wiek/płeć – i wszystkim się podobało. Rozgrywka jest dynamiczna, a ze względu na ciągle zmieniającą się sytuację na planszy oczekiwanie na swoją turę nie nuży, cały czas trzeba uważnie śledzić poczynania przeciwników. Umiarkowany czas jednej gry (pudełkowe 60 minut jest dobrze oszacowane) wyzwala chęć do uporządkowania planszy i rozpoczęcia kolejnej partii. Jak na razie, podczas jednego „posiedzenia” z tym samym przeciwnikiem grałem aż 5 razy z rzędu – gra wyjątkowo spodobała się mojej nieplanszówkowej (do tej pory) mamie, która nie pozwalała mi odejść od gry ;)

Sięgając po Ankh-Morpork musicie pamiętać o dużej losowości. Obecna ona jest już od samego początku gdy losujemy postać określającą cel gry. W trakcie rozgrywki co turę dobieramy karty, sporadycznie rzucamy kostką, a do tego dochodzą jeszcze karty wydarzeń aktywowane pentagramami i, na ogół, siejące spory zamęt na planszy. Zdecydowanie NIE jest to gra dla fanów spokojnego i długofalowego planowania, najlepiej pozbawionego interakcji. A tej w Morporku jest równie dużo co losowości – zabijanie wrogich agentów, podglądanie i podbieranie kart oraz zabieranie złota mogą napsuć przeciwnikowi krwi.

Świat Dysku zawsze dostarczał mi wiele radości płynącej z prostej, losowej i konfrontacyjnej rozgrywki. Mój faworyt na spotkania ze znajomymi, grę z początkującymi i luźne partie z Kasią.

Kasia:

Gra rzeczywiście jest ciekawa, wciągająca, nie dłuży się i nie nudzi. Nie jest to tytuł ani za ciężki, ani zbyt banalny, idealny, kiedy nie chcemy zasiadać do gry na kilka godzin, a mamy ochotę na solidną porcję rozrywki połączonej z rywalizacją. Ankh-Morpork zawiera elementy blefu, podoba mi się kombinowanie i próba zidentyfikowania tożsamości przeciwnika przy jednoczesnym unikaniu zdemaskowania. Dzięki temu elementowi gra naprawdę dużo zyskuje. Ciekawy jest również pomysł z wydarzeniami losowymi, które nieraz mogą mocno namieszać i zmienić układ sił na planszy oraz pokrzyżować plany. 

Właściwie jedynym minusem jest dla mnie lekki chaos, jaki powstaje podczas gry 4-osobowej. Bardzo dużo dzieje się wtedy na planszy i trudno coś konkretnego zaplanować. Wydłuża się wtedy również czas oczekiwania na swoją kolejkę.

Ocena Wiktora: 10/10

Ocena Kasi: 8/10

Rzut oka z lotu Kasi.

Gra we dwoje

Wiktor:

Wisienka na torcie i kwestia, co do której opinie są podzielone. Jak już wspomniałem na początku, bardzo lubię wariant dwuosobowy tej gry. Daje on mimo wszystko większą kontrolę nad planszą, można spróbować cokolwiek zaplanować, przewidzieć zagrania oponenta oraz skutecznie dążyć do swojego celu.

Grze zarzuca się, że rozgrywka dwuosobowa pozbawiona jest elementu blefu, a cele są jasne niemal od początku. Nie zgadzam się z tym, bo nawet teraz momentami rozgrywka kończy się nagle, gdy jedno z nas z szelmowskim uśmiechem odwraca swoją kartę i prezentuje osiągnięty cel. Naturalnie, we dwoje łatwiej (co nie znaczy, że łatwo!) można przewidzieć dążenia przeciwnika. Związane jest to z mniejszym chaosem na planszy. Gra w takim wariancie jest też poważniejsza, mniej osób to mniej śmiechu, tutaj raczej toczymy śmiertelny (jak to u Pratchetta nawet ŚMIERĆ nie jest całkiem poważna) pojedynek o władanie w Ankh-Morpork.

Szybkie porównanie rozgrywki dwuosobowej z wieloosobową:

więcej kontroli nad planszą vs. wszechobecny chaos
możliwość planowania własnych ruchów vs. ruchy uzależnione od poczynań przeciwników
bardziej poważna rozgrywka vs. dużo śmiechu i zdrowej rywalizacji
łatwiejsze przewidzenie celu przeciwnika vs. niespodziewanie realizujący cele wrogowie
łatwiejsze powstrzymywanie przeciwnika vs. czasem ograniczone możliwości reakcji

Kasia:

Gra dwuosobowa to zdecydowanie moja ulubiona „konfiguracja” w A-M. Wystarczy powiedzieć, że często sięgamy po tę grę w takiej właśnie wersji, bo nam obojgu rozgrywka sprawia dużą przyjemność.

Ocena Wiktora: 8/10

Ocena Kasi: 9/10

Klimat i tematyka

Wiktor: 

Chyba najsłabszym punktem gry jest klimat, bo tematyka Świata Dysku jest ciekawa i stanowi dobry materiał na grę. Niestety, tę planszówkę można by osadzić równie dobrze w średniowieczu czy kosmosie, lekko przemodelować karty i byłaby pewnie równie dobra. Nie oznacza to bynajmniej, że fani Pratchetta nie znajdą w niej nic dla siebie. Co to, to nie! Przede wszystkim, osoby zaznajomione z twórczością Sir Terry'ego docenią dobre odwzorowanie postaci w akcjach przewidzianych przez karty. Duża ich część wywołuje uśmiech podczas zagrywania i faktycznie kojarzy się z wykreowanym przez anglika uniwersum (na zdjęciach znajdziecie przykłady). Brakuje mi trochę jakichś fajnych, dopasowanych cytatów z książek umieszczonych na kartach (jeśli mnie pamięć nie myli „tekst” znajduje się tylko na karcie ŚMIERCI). Mogłoby być o wiele lepiej, ale nie jest źle. Pewnie gdyby nie umiejscowienie rozgrywki w znanym nam z powieści świecie, to Ankh-Morpork nie znalazłby się w naszej kolekcji tak szybko. Ode mnie średnia ocena, która jednak, w przypadku tej gry, ma niewielki wpływ na ocenę końcową – tutaj nie chodzi o klimat, ale o dobrą zabawę!

Kasia:

Pratchett należy do moich ulubionych pisarzy, więc Świat Dysku ma u mnie w związku z tym dodatkowego plusa. Lecz mimo tego, że gra bazuje na konkretnym fikcyjnym świecie, to jego nieznajomość nie jest przeszkodą w tym, aby czerpać przyjemność z rozgrywki.Nie umiem się zgodzić z tym, że gra mogłaby zostać osadzona w dowolnym innym uniwersum. Trudno mi to sobie wyobrazić, bo sądzę, że większość elementów gry wynika z tego, o czym mogliśmy czytać w książkach.

Na uznanie zasługują klimatyczne grafiki i wyjątkowo ładna plansza. Zgodzę się jednak co do tego, że dodanie cytatów przynajmniej na niektórych kartach byłoby miłym gestem w stronę fanów, którzy z pewnością jeszcze bardziej doceniliby tę pozycję.

Ocena Wiktora: 5/10

Ocena Kasi: 8/10

Morporkowe dolary.

Podsumowanie:

Wiktor: 

Po Świat Dysku: Ankh-Morpork możecie śmiało sięgnąć jeśli zdarza się Wam grać zarówno we dwoje/dwóch/dwie jak i w większym gronie. Tego rodzaju gra jest, moim zdaniem, bezpieczną pozycją do kolekcji, po którą będziecie sięgać z chęcią i uśmiechem. Możliwość jej zakupu w dość atrakcyjnej cenie sprawia, że trzeba ją mieć. +1 punkt do końcowej oceny za jej uniwersalność (działa naprawdę dobrze we wszystkich konfiguracjach od dwóch do czterech graczy).

Kasia:

Podpisuję się obiema łapkami pod podsumowaniem Wiktora. Najlepszym dowodem na to, że gra jest uniwersalna, jest fakt, że dali się na nią namówić nasi rodzice, a dwie (przynajmniej) osoby dzięki niej wprowadziliśmy w planszówkowy świat ;)

Plusy:

  • dobrze działa we wszystkich konfiguracjach (2-4 graczy)
  • proste, przystępne i łatwe do wytłumaczenia zasady
  • masa wrednej interakcji
  • po prostu sprawia frajdę

Minusy:

  • mogłaby  mieć w sobie więcej pratchettowego klimatu



6 komentarzy:

  1. Podpisuję się pod wszystkim w 100%. Kurde jak bym sam normalnie napisał tą recenzję ...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie się zastanawiałem czy gra będzie dobra na gwiazdkę dla brata - wiernego czytelnika książek Pratchetta ; ) Główna wątpliwość polegała na tym czy będzie on dobrze się bawił grając sam z mamą (wielka miłośniczka Neuroshimy Hex) i chyba wszystkie wątpliwości się rozwiały ;) Dzięki wielkie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam miałem okazję pokazać grę mojej nieplanszówkowej mamie i bardzo się jej spodobała, a graliśmy początkowo tylko we dwoje :) Niektórzy twierdzą, że ŚD: A-M nie działa w takim zestawieniu, nam się natomiast podoba. W.

      Usuń
  3. Wiecie może czy gdzieś jeszcze można ją dostać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wersję angielską można znaleźć w sieci za około 170 złotych (np. na Rebel.pl), ceny polskiej poszybowały już w górę i najtaniej chyba można ją dostać w sklepie wydawnictwa Phalanx (http://sklep.phalanxgames.pl/swiat-dysku-ankh-morpork,3,27,3). Czasami pojawia się też na Allegro, ale na ogół w wyższych cenach.

      Cały problem z Ankh-Morporkiem w tym, że już prawdopodobnie nie będzie dodrukowywany - po śmierci Sir Terrego Pratchetta jego rodzina cofnęła wydawnictwu Treefrog Games licencję. Samo wydawnictwo przyznało, że nie ma już praktycznie szansy na dodruk, a to samo tyczy się edycji polskiej.
      -W.

      Usuń