środa, 19 marca 2014

Panic Lab - unboxing

O pierwszych wrażeniach z gry w Panic Lab pisaliśmy już wcześniej [tutaj]. Dzisiaj odebraliśmy nasz egzemplarz tej niedługiej, imprezowej lecz wymagającej sprawnego myślenia gry. Jako że w pudełku nie ma zbyt wielu elementów, tekstu będzie niewiele ;)


Pierwsze spojrzenie:

Gra nie ma kartonika, znajduje się w kolorowym, metalowym pudełku. Jest ono niewielkie, można je wrzucić nawet do kieszeni spodni (męskich, sprawdzone!) czy kurtki. Jako że jest metalowe, nie ma obaw o jego zgniecenie. W środku samo pudełko wyłożone jest materiałem (welur?), dzięki czemu nieźle wygląda również od tej strony.

Zawartość pudełka:

  • 25 kwadratowych obrazków
  • 4 kości
  • 30 żetonów zwycięstwa
  • instrukcja

Zawartość pudełka + ulotka reklamująca inne produkty.

Wrażenia:

Gra nie zawiera zbyt wielu elementów, ale te spełniają swoją rolę. Największe obawy mogą budzić kafelki, które są dość cienkie, a stanowią przecież główny składnik gry. Od razu uspokajamy, nie ma co się martwić, bo są one wystarczająco sztywne i przy rozsądnym ich traktowaniu nie powinny się tak łatwo zniszczyć. Grafiki na nich są czytelne i przyjemne dla oka, ameby są pocieszne ;)

Ameby każdego rodzaju występują w liczbie dwóch.
Kostki i żetony zwycięstwa są zwyczajne, czego można się było po nich spodziewać. Po naszych pierwszych doświadczeniach z grą wiemy, że w pudełku przydałyby się jeszcze znaczniki, którymi można oznaczyć wybraną amebę - przy kilku graczach wskazywanie ich palem (i trzymanie go na kafelku) blokuje innym widok.

Plusy:

  • solidne wykonanie
  • niedroga

Minusy:

  • brak znaczników do wskazywania ameb

Pudełko po otwarciu.

Kafelki wentylacji, laboratoriów mutacyjnych i zwykłych.
Elementy bez problemu mieszczą się w pudełku.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz