czwartek, 6 lutego 2014

Seasons (Pory roku) - recenzja

http://planszowki.blogspot.com/2014/02/seasons-pory-roku-recenzja.htmlSeasons (Pory roku) to chyba nasza jedyna gra, którą jako pierwsza zauważyła Kasia. Naturalnie zaczęła namawiać mnie na jej zakup (a na ogół dzieje się na odwrót ;)) i tak oto kiedyś gra dołączyła do naszej kolekcji. Zdecydowanie jest to jedna z najbardziej kolorowych i wizualnie bajkowych pozycji, z jaką mieliśmy do czynienia.





Wygląd i wykonanie

Wiktor:

Gra jest śliczna i kolorowa. Uwagę przyciąga już pudełko, z ciekawą, barwną grafiką zapowiadającą ładne ilustracje na kartach. I tak jest, bo są one nawet ładniejsze niż grafika z pudełka. Sama karty są dobrej jakości – wystarczająco sztywne aby się nie gięły.

Największe wrażenie na nas zrobiły jednak kości (tych dużych, ledwo mieszczących się w dłoni sześcianów nie można nazwać po prostu kostkami). Solidnie i ciężkie kości, których jest łącznie dwadzieścia w czterech kolorach wraz ze stoma kartami sprawiają, że nie żal wydanych pieniędzy. Koło pór roku, plansze graczy, tor kryształów i żetony zrobione są z grubej tekturki i dorównują kartom i kościom nie tylko pod względem wykonania, ale i estetyki.

Skoro już słodzę tej grze, to należy jeszcze napisać słowo na temat wypraski. Jest ona niezwykle praktyczna – mieści wszystkie karty w koszulkach, nie sprawia trudności z wyciąganiem elementów (nawet żetonów, z którymi w innych grach bywa różnie). Wielkie brawa, bo na tle gier, w których wypraski tylko wypełniają pudełko ta pozytywnie się wyróżnia.

Kasia:  

W kwestii wyglądu muszę w pełni zgodzić się z Wiktorem – nie ma się do czego przyczepić. Od siebie dodam jedynie, że karty są przejrzyście zaprojektowane – wszelkie potrzebne informacje można na nich bez problemu znaleźć, symbole nie są trudne do odnalezienia i zrozumienia.

Ocena Wiktora: 10/10

Ocena Kasi: 10/10

Zasady i instrukcja

Wiktor:

opis zasad:
Gracze biorą udział w trwającym przez trzy lata turnieju, a celem gry jest uzyskanie jak największej liczby punków na koniec trzeciego roku. Upływ czasu oznaczany jest za pomocą koła pór roku. Przed przystąpieniem do rywalizacji każdy z nich musi najpierw wybrać karty, z których będzie mógł korzystać. W pierwszej fazie gracze na zasadzie draftu wybierają po 9 kart, które następnie dzielą na trzy stosy po trzy karty. Każdy zaczyna tylko z trzema kartami w ręku, a dostęp do kolejnych uzyskuje wraz ze zmianą roku rozgrywki. Druga faza to już rzucanie kośćmi, wybieranie ich (zawsze jedna z kości, niezależnie od liczby graczy pozostaje niewybrana) i rozgrywanie akcji, które oferują oraz zagrywanie kart. Są to: uzyskanie energii, uzyskanie kryształów (punktów), dobranie karty, zwiększenie poziomu mocy (określającego ile kart może wyłożyć gracz) oraz przemiana żetonów energii w kryształy. Niektóre akcje występują samodzielnie, a część z nich łączy się z innymi.

opinia:
Seasons to gra dość prosta, którą można szybko i łatwo wytłumaczyć innym. Składa się ona z dwóch faz – Preludium i Turnieju - obie są opisane w instrukcji i nie budzą wątpliwości. Instrukcja, mimo błędów (o nich za chwilę) jest czytelna, aczkolwiek mogłaby być jeszcze bardziej intuicyjna. Pory roku to jednak gra, podczas której praktycznie się z niej nie korzysta, bo zasady są na tyle proste, że można je zapamiętać.

W tej beczce miodu znajduje się jednak łyżka dziegciu, którą dołożył polski wydawca. Otóż w grze występują błędy, których jednak nie jest wiele. Dwa z nich zawiera instrukcja: w jednym miejscu nie przetłumaczono jednego akapitu (na szczęście pod koniec książeczki, gdzie znajduje się jedynie skrót całych zasad) z języka francuskiego na polski, a w drugim pomylono kropki z liczbami (ta pomyłka wprowadza pewną dezorientację, ale po obejrzeniu kości rozwiązanie staje się raczej jasne). Dwa kolejne błędy znajdują się na kartach (42 i 50), jednak opis ich działania błędny jest tylko na nich, a zawarta w instrukcji lista kart i objaśnień jest prawidłowa.

Kasia:  

Naturalnie też zwróciłam uwagę na błędy, które obniżyły trochę moją ocenę. Na zdecydowaną korzyść gry zaliczyć można natomiast zawarte na końcu instrukcji opisy działania kart, które rozwiewają ewentualne wątpliwości. Wyjaśnienia zawierają na przykład nazwy kart, które mogą podlegać danym efektom.

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 8/10


Rozgrywka


W grze występuje niewielka ilość interakcji negatywnej. Karty mogą mieć efekty, dzięki którym można ukraść przeciwnikowi kryształy lub zmusić go do poświęcenia karty. Jest ich jednak niewiele, a przeważająca część rozgrywki to zagrywanie własnych kart i zbieranie punków. Duże znaczenia ma tutaj draft, który w niektórych przypadkach może przesądzić o wyniku rozgrywki, na szczęście możliwość doboru kart podczas gry trochę łagodzi błędy popełnione przez gracza podczas draftu. Dla mnie jest to minus tej gry, gdyż zdecydowanie wolę możliwość bezpośredniego zaatakowania przeciwnika. Rywalizacja o punkty, to nie rywalizacja! ;) Taki przebieg gry powinien jednak przypaść do gustu graczom, którzy wolą gry typu euro. Pory roku oferują rozsądne połączenie losowości (karty, kości) z planowaniem (draft, zarządzanie energią) i niemal bezkonfliktową rozgrywką.

Ciekawie w grze wypada możliwość łączenia efektów kart. Wymaga to uważnego draftowania, ale dobrze zagrane combo pozwala czasami na uzyskanie kilku dodatkowych punktów. Mechanizm ten chroni też przed monotonią, bo praktycznie w każdej rozgrywce wpadamy na coś nowego, odkrywamy zastosowania kart, o których wcześniej nie myśleliśmy.

Mimo że w grze nie czuć dynamiki, to nie jest to pozycja, która się „ciągnie” i w której każdy co chwilę zerka na zegarek. Bywają partie szybsze i wolniejsze, jednak pudełkowe 60 minut trafnie określa czas rozgrywki (naturalnie na dwie osoby).

Kasia: 

Dla mnie ilość interakcji jest wystarczająca (chociaż gdyby było jej więcej, to nie miałabym nic przeciwko). Dodatkową opcją utrudniania gry przeciwnikowi jest tutaj możliwość podebrania przydatnej kości, która krzyżuje plany konkurencyjnego maga. Podoba mi się konieczność odłożenia części kart „na później”, czyli na następne lata turnieju. Sprawia to, że ważna staje się umiejętność odpowiedniego, długofalowego planowania swoich poczynań. Minusem jest trochę niepraktyczny, wg mnie, tor kryształów. Nie wszystkie rzędy mają po 10 oczek, przez co czasami trzeba się trochę nagimnastykować przy liczeniu.

Ocena Wiktora: 7/10 

Ocena Kasi: 9/10

Gra we dwoje

Wiktor:

Seasons działa znakomicie na dwie osoby. Rozgrywka jest płynna, czekanie na własną turę nie nuży i bez problemu można śledzić poczynania przeciwnika – nie zdarzyła nam się jeszcze sytuacja, w której trudno byłoby ogarnąć co dzieje się na stole. Jedynym minusem podczas gry we dwoje może być konieczność pozostawienia dwóch kości w pudełku, są takie fajne, że aż szkoda (musimy kiedyś przetestować wariant, w którym użyjemy wszystkich pięciu!).

Kasia: 

Brak przestojów, to niewątpliwa zaleta gry we dwoje. Taka rozgrywka pozwala też lepiej wczuć się w fabułę gry, którą jest turniej magów. Grając w więcej osób wrażenie to nieco słabnie. Uważam, że gra sprawdzi się świetnie nawet jeśli rzadko macie okazję grywać w większym gronie.

Ocena Wiktora: 10/10

Ocena Kasi: 10/10

Klimat i tematyka

Wiktor:

Tematyką gry jest turniej, w którym nagrodą jest tytuł arcymaga królestwa Xidit. Brzmi ok, chociaż to już było, i to nie raz. Niestety, dla mnie, poprzez brak bezpośredniej, brutalnej interakcji tematyka nie jest zbytnio wyczuwalna. Ot, wykładam karty, biorę żetony, przesuwam znacznik kryształów zamiast rzucać zaklęcia, ciskać błyskawicami i posyłać stwory do boju. Na szczęście klimat ratują trochę ilustracje na karatach, przedstawiające przedmioty i towarzyszy. Cała gra jest utrzymana raczej w klimacie lekko żartobliwym, co widać po niektórych kartach. Słodkie stworki, z wielkimi oczami to tutaj norma, a nawet pijawka na jednej z kart wygląda przyjemnie i wzbudza sympatię. Gdyby jeszcze na kratach znajdowały się jakieś klimatyczne wstawki... Całe szczęście, że w tego typu grze brak wyraźnie odczuwalnego klimatu to nie taki wielki problem.

Kasia: 

Dobrze odwzorowano upływ czasu i zmieniające się pory roku, które są odczuwalne dzięki zmieniającym się kościom i rodzajom energii, które można z nich uzyskać. Ta oryginalna mechanika stanowi bardzo ciekawy element Seasonsów, który działa na korzyść gry. Jednak sama tematyka pojedynku magów nie jest przedstawiona jakoś szczególnie dobrze (są gry, w których zdecydowanie lepiej można wczuć się w rolę), poza tym jest nieco oklepana. Można powiedzieć, że to taka walka magów w wersji "light", raczej bezkrwawa i umiejscowiona w barwnej, nieco bajkowej konwencji.

Ocena Wiktora: 6/10

Ocena Kasi: 7/10


Podsumowanie

Wiktor:

Mogę śmiało polecić tę grę wszystkim, którzy szukają rozrywki dla dwóch osób, która nie jest pozbawiona losowości ani nastawiona na wbijanie szpili przeciwnikowi. Zastosowane w niej mechanizmy sprawiają, że gra nie znudzi się nawet po kilkudziesięciu partiach, które rozgrywa się stosunkowo szybko. Pozycja dobra zarówno dla bardziej doświadczonych graczy, szukających miłej i lekkiej gry, jak i osób stawiających pierwsze kroki w hobby. Prostota zasad i śliczny wygląd sprawiają, że to niemal doskonała gra dla par – niewielka ilość interakcji gwarantuje, że nie będziecie musieli spać na podłodze nawet w przypadku wygranej ;)

Kasia: 

Jest to jedna z moich ulubionych gier, w którą mam ochotę grać znacznie częściej niż Wiktor, co kończy się na ogół wylądowaniem Seasonsów na naszym stole. Spora liczba kart oferuje dobrą, za każdym razem inną rozgrywkę, a ciekawe połączenie różnych mechanik (przede wszystkim draft i upływ czasu) sprawia, że można przy niej przyjemnie spędzić czas zarówno we dwójkę jak i w 3 czy 4 osoby. Jeśli dodacie do tego satysfakcjonujący stosunek ceny do jakości, gra powinna znaleźć się na Waszej półce.

Plusy:

  • śliczny wygląd, świetne wykonanie
  • na ogół podoba się płci pięknej ;)
  • bardzo dobrze działa na dwie osoby
  • ciekawe możliwości "combienia się" kart

Minusy:

  • za mało klimatu
  • niewielka interakcja


2 komentarze:

  1. Bardzo fajna recenzja.Czytało się lekko i przyjemnie. Czytelny podział recenzji na różne zagadnienia związane z grą. Na pewno będę tu zaglądał.

    OdpowiedzUsuń